Silesion.PL

serwis informacyjny

Kibice wierzą w Glika. Czy stoper powinien grać na mundialu?

Kamil Glik, fot. Mikołaj Barnabell

Gdyby przeprowadzić racjonalną analizę obecnej dyspozycji Kamila Glika, to stopera Benevento prawdopodobnie nie powinno być nie tylko w podstawowym składzie reprezentacji Polski na mecze mistrzostw świata, ale pewnie również w mundialowej kadrze. Większość kibiców pamięta jednak, ile razy ratował drużynie skórę i wierzy w jego „last dance” na wielkiej imprezie.

98 występów w reprezentacji Polski, w tym 10 na największych imprezach. 12 lat gry w kadrze, kluczowa rola w sukcesie na Euro 2016, bramka strzelona Anglikom w zremisowanym 1:1 meczu na Stadionie Narodowym. Sukcesy i wagę Kamila Glika dla biało-czerwonych trudno przecenić, często zapominamy jednak o tym, że czas płynie. Twardo grający stoper ma już 34 lata i – niestety – wszystko wskazuje na to, że swój piłkarski szczyt formy ma dawno za sobą. Od 2 października nie zagrał w meczu o punkty, lecząc uraz mięśniowy. Wrócił już do treningów z pełnym obciążeniem, jednak cały mecz z Bari (1:1) spędził na ławce rezerwowych. Jego Benevento zajmuje 17. lokatę w tabeli Serie B, a spośród dwunastu rozegranych spotkań wygrało zaledwie dwa. – Kamil mówi, że odpocznie przez maksymalnie tydzień lub dwa. Za chwilę będzie z nim już wszystko okej – informował na początku października selekcjoner Czesław Michniewicz. Okazało się jednak, że doniesienia włoskich mediów, jakoby Glik miał pauzować przez cały miesiąc, były trafniejsze, niż wieści przekazywane przez samego zawodnika. Czy obecny Glik może znów być filarem defensywy reprezentacji Polski? I kto miałby grać na środku obrony zamiast niego?

Liczby dają do myślenia

Z jednej strony, Glik w tym sezonie gra mało, a na dodatek jego drużyna wypada bardzo słabo. Z drugiej jednak, wciąż jest tym samym piłkarzem, co do którego przydatności do kadry rok temu nikt nie miał wątpliwości. Nawet Paulo Sousa, niebędący fanem stylu gry Polaka, szybko wycofał się z eksperymentowania z zestawianiem linii obronnej biało-czerwonych bez doświadczonego stopera – mecz na Węgrzech boleśnie uświadomił mu, że bez Glika bronić po prostu nie umiemy. A wcale nie jest tak, że twardo grający obrońca wyraźnie obniżył w ostatnim czasie piłkarskie loty: jego statystyki w barwach Benevento są niemal identyczne jak w zeszłym sezonie, kiedy zespół do końca bił się o awans do Serie A i imponował niewielką liczbą traconych bramek. Nieznacznie pogorszyły się jego statystyki skuteczności w pojedynkach powietrznych, za to poprawił się procent wygrywanych pojedynków „naziemnych”. Trochę spadła celność jego podań. Generalnie problemem Benevento nie jest jednak ani Kamil Glik, ani postawa obrony. Klub w 12 meczach stracił tylko 13 bramek, tyle samo, co zajmujące trzecie i czwarte miejsce w lidze Ternana oraz Bari. One jednak prawie dwa razy częściej trafiały do bramek rywali i tutaj tkwi klucz do wytłumaczenia tego, że znajdują się w czołówce tabeli, a nie jak klub Glika blisko jej dna.

Kamil Glik, fot. Maciej Gillert

Jakim piłkarzem jest zatem w tym momencie Kamil Glik? Wychodząc z założenia, że uraz pachwiny, przez który w październiku pauzował, to tylko wspomnienie, odpowiedź brzmi „takim jak zwykle”. Oczywiście nie jest to już Glik z Euro 2016, to gracz wolniejszy i popełniający więcej błędów w kryciu. Wciąż jednak pod względem blokowania strzałów i uprzykrzania życia rywalom jest jednym z naszych czołowych graczy. W grze niską obroną powinien dać sobie radę, gorzej, jeśli będzie musiał ścigać się z szybkimi graczami rywali. Pamiętajmy, że wedle Instat Index w historycznym zwycięstwie ze Szwecją, które dało nam awans do turnieju, Glik był drugim najlepszym graczem na boisku. Lepszy od niego był tylko Wojciech Szczęsny.

Kibice w niego wierzą

Chociaż w mediach pojawia się wiele głosów kwestionujących formę i niedzisiejszy sposób gry Glika, większość kibiców reprezentacji Polski nie ma wątpliwości – chcą doświadczonego gracza jako lidera naszej linii defensywnej. Jak na dłoni unaocznia to przykład konkursu „Kadromat”, w którym fani mieli podpowiedzieć selekcjonerowi i wyznaczyć optymalny skład naszej kadry. – Przeanalizowaliśmy wszystkie zgłoszenia i w 67% przypadków kibice widzieli Glika w wyjściowym składzie na mundial. Nieprzypadkowo w zgłoszeniach konkursowych, w których zabrakło gracza Benevento, nie ma jednego wyróżniającego się statystycznie alternatywnego obrońcy. Wniosek jest prosty – jeśli kibic chciałby zrezygnować z Glika, to musi bardzo się nagimnastykować, żeby znaleźć alternatywę. Nie ma tutaj oczywistego następcy – analizuje Dawid Pożoga, CMO marki rankomat.pl, która wspólnie z Kanałem Sportowym zorganizowała konkurs dla kibiców. Multiporównywarka zachęciła fanów reprezentacji Polski do kreatywnego wytypowania naszej mundialowej jedenastki, nagradzając najlepsze zgłoszenie telewizorem.

Konkurencja Glika do miejsca w składzie faktycznie nie powala. Jan Bednarek, w teorii nasz najlepszy stoper, w tym sezonie na boisku w meczach o punkty spędził raptem 340 minut, z czego tylko 90 w barwach Aston Villi, do której trafił pod koniec sierpnia. Paweł Dawidowicz jest rezerwowym w jednym z najsłabszych w Serie A Empoli. Michał Helik co prawda regularnie gra w Huddersfield Town, ale jego drużyna jest najsłabszą w Championship. Artur Jędrzejczyk nigdy nie był zbawieniem reprezentacji Polski, a najlepsze piłkarskie lata i tak ma za sobą. Dlatego coraz wyżej stoją akcje Jakuba Kiwiora, który w występującej w Serie A Spezii gra wszystko od deski do deski oraz Mateusza Wieteski, radzącego sobie bardzo przyzwoicie we francuskim Clermont Foot. Mamy więc do wyboru albo piłkarzy będących bez regularnej gry, albo niedoświadczonych w reprezentacji. Przed Czesławem Michniewiczem niełatwe zadanie przygotowania solidnego muru obronnego z cegieł, które nie są w idealnym stanie. Przyda mu się solidny cement w osobie doświadczonego Glika, w którego ambicję i umiejętności wciąż wierzą fani

Wszelkie materiały promocyjno-reklamowe mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią one podstawy do wzięcia udziału w Promocji, w szczególności nie są ofertą w rozumieniu art. 66 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. 2020, poz. 1740 z późn. zm.).

5 1 Głosowanie
Ocena artykułu

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Prosimy o komentarz.x