Czytasz: Katowice - wstydźcie się! Wstydźmy się wszyscy

Katowice - wstydźcie się! Wstydźmy się wszyscy

Takich fotografii się nie publikuje? A co się publikuje, żeby wstrząsnąć sumieniami???

To nie będzie długi tekst. Bo nie trzeba wielu słów, by opisać  przerażenie. Wstrząs. Wstyd. Wielkie miasto, środek Europy, służba zdrowia z problemami, ale całkiem sprawna. Wreszcie - może przede wszystkim - ludzie. Ponoć serdeczni, uczynni, pomocni. No i przede wszystkim znani w całym świecie z jednego słowa. Solidarność. Stało się ich znakiem rozpoznawczym. 

Co roku wrzucają miliony do skarbonki największej orkiestry świata. Czują się wtedy lepiej. I słusznie, bo Jerzy Owsiak robi z tych milionów genialny użytek, ratując miliony małych i dużych istnień. 

Ale najwyraźniej co innego wrzucić w styczniowy dzień dychę do skarbonki, a co innego samemu pochylić się nad gnijącym ciałem. 

Publikujemy okropne zdjęcia. Instagram je usunął, bo coś tam naruszały. Pewnie dobry smak, tak ważny przy poniedziałkowej kolacji. 

Publikujemy zdjęcia gnijącego ciała. Zdjęcia umierającego człowieka. Fotograficzny dowód cierpienia. Mam gdzieś, czy ktoś się oburzy, że zbyt drastyczne. Mam gdzieś idiotów, którzy powiedzą, że to dla klikalności. I mam gdzieś estetów i moralizatorów, którzy będą kręcić nosem, że się takich fotografii nie publikuje. A co się publikuje, żeby wstrząsnąć ludzkim sumieniem??? Co trzeba pokazać, żeby do ludzi dotarło, że śmierdzące, gnijące ciało to żywy człowiek? Że ma prawo do życia, pomocy, godności?

Te zdjęcia to coś więcej. To zapis dramatycznej, przerażającej, zbiorowej znieczulicy. Naszej. Katowickiej. Śląskiej. Polskiej. 

Każdy, kto minął przez ostatnie dni tego leżącego na ulicy człowieka, powinien mieć moralnego kaca do końca życia. Ratownicy, którzy martwili się jak zdezynfekują po takim transporcie karetkę, powinni się zastanowić nad zmianą zawodu. I niech mi nikt nie mówi, że mają ciężką pracę i mało zarabiają, bo mnie to nic nie obchodzi. Zapisali się do tej samej drużyny, w której już są dziesiątki albo i setki osób, które widziały tego człowieka i mu nie pomogły. Tych z pobliskiego sklepu, którzy z przejęciem opowiadali, że to już długo trwa, że ten pan ma gdzieś w pobliżu rodzinę, że to skandal, że nikt mu nie pomaga. 

Te zdjęcia, a za nimi cały raban, zrobił Jarosław Kurek. Fotografik, bohater naszych publikacji, ten sam, który w obecności Davida Attenborough odbierał nagrodę za fantastyczne zdjęcia Londynu. Laureat konkursu BBC. Ale chyba przede wszystkim wrażliwy człowiek. Nieobojętny. Bardzo chciałbym powiedzieć: normalny. Ale nie, nie jest normalny. Jest nienormalny. Bo okazało się, że w pięknych, europejskich, tolerancyjnych Katowicach, normą jest mijanie cierpiącego człowieka. Dzięki Kuras. Widać trzeba było przyjechać z Londynu, żeby nam pokazać, czym jest wrażliwość.

Na koniec mam prośbę. Błaganie właściwie. Do wszystkich, którzy teraz walczą o stanowisko prezydenta Katowic. Nie zmarnujcie okazji, żeby siedzieć cicho. Nie odzywajcie się w tej sprawie. Miejcie tyle przyzwoitości, żeby trzymać język za zębami. Tyle. Tylko tyle.  

 

Czytaj więcej