Czytasz: W „Kolejowym” znów rodzą się dzieci!

W „Kolejowym” znów rodzą się dzieci!

Pół roku w zawieszeniu. Teraz na korytarzach Okręgowego Szpitala Kolejowego w Katowicach znów słychać dziecięce kwilenie. - A to tylko początek – zapowiadają lekarze.

Drzwi do oddziału położniczego zaryglowano w listopadzie zeszłego roku. Powód? Ekonomia.To słowo jak mantrę powtarzała ówczesna dyrekcja Okręgowego Szpitala Kolejowego. I choć niektórzy przypominali, że porody są nielimitowane, a co za tym idzie – stanowią źródło zarobku dla szpitala, stało się. Oddział zamknięto. Część kadry znalazła nowe posady, a część rozlokowano do innych oddziałów. Anna Szlendak, położna z ponad trzydziestoletnim stażem trafiła na onkologię.

Drugie życie

- To był trudny czas - nie ukrywa pani Anna. - Bardzo brakowało mi tego kwilenia, które przez tyle lat słyszałam na korytarzu – przyznaje położna.

Teraz nie ukrywa radości. W poniedziałek w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach-Ligocie znów słychać było płacz niemowląt. Oddział dostał drugie życie. Po ponownie otwartej porodówce oprowadzono dziennikarzy.

Położna przez 24-godziny

Część oddziałów przeszła drobne odświeżenie. Pomalowano ściany, poprzestawiano meble. Efekt nie jest może jak z amerykańskich filmów, personel ponownie uruchomionego oddziału na każdym kroku podkreśla jednak:

- Najważniejsi są ludzie, a my jesteśmy dla nich całym sercem, przez 24-godziny na dobę. W których szpitalu ciężarne znajdą taką opiekę? 

Niech wieść się niesie

W poniedziałek na oddziale przebywało kilka pacjentek. Na tablicy kredowej widniała zaś tablica z imionami maluchów, które właśnie przyszły na świat, w tym 3-dniowa Izabela, którą mama dumnie prezentowała przed obiektywami reporterów. Większość sal świeciła jednak pustkami. - Działamy od 20 maja, ale do wielu osób dobra informacja – o ponownym otwarciu porodówki – jeszcze nie dotarła. Mam nadzieję, że media nam w tym pomogą – mówił Stanisław Dąbrowski, dyrektor szpitala. Nie ukrywał, że przed zarządem pozostało sporo pracy. Do odnowienia jest jeszcze kilka sal, a w planach na przyszłość takie podzielenie łóżek, by na jeden pokój przypadało jedno. - Jest taka potrzeba. Mamy chcą się czuć intymnie, chcemy im to zapewnić – przyznawał Dąbrowski.

Comiesięczne dni otwarte

Jak wygląda oddział po ponownym otwarciu? Przyszłe mamy zobaczyć mogą w każdą pierwszą sobotę i niedzielę miesiąca. Wówczas katowicki szpital kolejowy organizuje dni otwarte. Warto z nich skorzystać, choćby dlatego, że wpisując w nawigację adres placówki – ul. Panewnicką 65, trafiamy pod zlokalizowany kilkaset metrów dalej dom zakonny Sióstr Służebniczek NMP. - Zdajemy sobie z tego sprawę. To może być nie lada kłopot o 3 nad ranem, gdy trwa już akcja porodowa. Dlatego zapraszamy rodziców wcześniej, chętnie ich oprowadzimy – zapewniała dyrekcja „Kolejowego”.

Czytaj więcej