News

Katowice: Handlarze dopalaczami bezkarni

Osiem lat miał najmłodszy katowiczanin, który z objawami zatrucia dopalaczami trafił do szpitala. Można je kupić w Katowicach bez problemu. Pisaliśmy wczoraj o sprawie. Mieszkańcy mają tego dość.

O sprawie zaalarmowali Silesion.pl mieszkańcy ulicy Plebiscytowej. To tu, mimo wielu lokatorskich interwencji, wciąż kupić można „imitację sztucznego śniegu” albo „sztuczny mech”. Lokal działa bowiem pod szyldem sklepu... dla modelarzy. Szkodliwe używki kupić tu nietrudno, tymczasem - jak przestrzega katowicki sanepid, wakacje są tym momentem, gdy najczęściej sięgają po nie młodzi ludzie.

>> SKLEPU Z DOPALACZAMI TRUDNO SIĘ POZBYĆ! << 

Kto kupuje „sztuczny mech”? Najczęściej nastolatkowie

Statystykę zatruć substancjami zakazanymi prowadzi m.in. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach. Z jej danych wynika, że po dopalacze sięga coraz więcej osób. - W 2016 roku szpitale odnotowały 163 przypadki zatruć tego typu substancjami, zaś do 28 lipca tego roku było ich już 114 – mówi Jolana Kolanko, powiatowa inspektor sanitarna w Katowicach. Dodaje, że wśród zażywających „sztuczny mech” przeważają mężczyźni. - Największa grupa wiekowa to ta od 15 do 19 roku życia – zaznacza Kolanko. Dodaje, że najmłodszym zatrutym w Katowicach był... ośmiolatek.

Dziecko było spokojne. Nagle robi się agresywne

Jak rozpoznać, że nasze dziecko zażyło szkodliwą substancję? Z raportu Generalnego Inspektora Sanitarnego wynika, że dopalacze w pierwszej kolejności wypływają na układ nerwowy. Dziecko zaczyna się zatem dziwnie zachowywać. Może mieć problemy z wysławianiem się, zaczyna się pocić, ma przekrwione oczy. Rodziców zaniepokoić powinien też szczękościsk, wymioty, omamy słuchowe i wzrokowe. Osoba, która zażyła truciznę, zwykle zaczyna być też agresywna. Według GIS dopalacze zażywane w większej ilości spowodować mogą – szczególnie dla młodego organizmu – ogromne spustoszenie. Najgorsze przypadki skutkują zawałem serca, udarem mózgu, śpiączką a także śmiercią.

Po zamknięciu lokalu, pojawia się nowy

Walka ze sprzedającymi takie substancje nie jest jednak łatwa. Sklep przy ul. Plebiscytowej wielokrotnie był kontrolowany przez policję i sanepid. - Żeby móc zamknąć lokal tego typu, trzeba udowodnić, że sprzedawane są w nim środki figurujące na liście substancji zakazanych – tłumaczy Aneta Orman, rzeczniczka katowickiej policji. Dodaje, że zabezpieczone podczas interwencji substancje bada sanepid, a od wyników uzyskanych w laboratorium zależy dalsze postępowanie. - W lipcu zeszłego roku zabezpieczyliśmy aż 1080 sztuk dopalaczy. Nałożyliśmy 50-tysięcy zł kary na właściciela i 20 tys. zł na sprzedawcę. Sklep przy ul. Plebiscytowej został zamknięty, ale zaraz uruchomiono tu nowy – mówi Jolanta Kolanko.

Zmuszą właściciela do wypowiedzenia najmu?

Katowicka policja w zeszłym roku zlikwidowała pięć sklepów z dopalaczami. Ten przy Plebiscytowej jest ostatni. Problem w tym, że w przypadku poprzednich pomogło tylko i wyłącznie wypowiedzenie umowy najmu, na które zdecydował się właściciel lokalu. Ten, który wynajmuje lokal przy ulicy Plebiscytowej widać nic takiego nie planuje. Prawo w walce z dopalaczami nie jest bowiem idealne. Zezwala na posiadanie dopalaczy na własny użytek. Karana jest ich produkcja oraz rozpowszechnianie, ale handlujący mają swoje sposoby na to, by nie dać się przyłapać. - W lokalu na Plebiscytowej – na zapleczu – ciągle pali się nieduży piec. Przed wejściem jest monitoring, nietrudno domyślić się zatem jak reaguje sprzedawca widząc pukających do drzwi mundurowych – mówi Kolanko. Zapewnia jednak: - Wspólnie z miastem i policją zrobimy wszystko, by ten ostatni lokal w Katowicach definitywnie przestał istnieć.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video