Czytasz: Justyna Kowalczyk: najpierw masz nadzieję, potem ona umiera

Justyna Kowalczyk: najpierw masz nadzieję, potem ona umiera

" Są lepsi, po prostu" - przyznała Justyna Kowalczyk po biegu na 30 km w PyeongChang.

30 kilometrów to bieg, w którym dużo się dzieje. Najpierw masz nadzieje, później ta nadzieja umiera. Wydaje ci się, że nie jesteś w stanie przebiec kolejnego kilometra, bo jesteś tak zakwaszony, a potem to wszystko mija i znów zaczynasz walczyć - powiedziała Justyna Kowalczyk dla której był to najprawdopodobniej ostatni start olimpijski.

Jak czytamy na stronie Polskiego Komitetu Olimpiskiego, Justyna Kowalczyk nie jest zadowolona z biegu i rozważa w przyszłości wycofanie się z olimpijskich startów

- Fajnie było wspomnieć sobie lata, które były. Tak naprawdę tylko jedna osoba starsza biega, a reszta to jest młode pokolenie. Co tu dużo mówić, ja zawsze byłam normalnym człowiekiem i jak widać, się starzeję.

30 kilometrów techniką klasyczną kończyło dziś rywalizację biegaczek narciarskich na XXIII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich PyeongChang 2018. Justyna Kowalczyk zajęła 14. miejsce, a zwyciężyła Norweżka Marit Bjoergen.

Bjoergen już przed półmetkiem rywalizacji prowadziła samotnie. Złoto w PyeongChang było jej 8 złotym medalem olimpijskim i 15 ogólnie.

Justyna Kowalczyk pobiegła równo i bez zrywów. Polka od początku rywalizacji trzymała się w drugiej „10”, aby ostatecznie przybiec na 14. miejscu. Jest to najlepszy indywidualny wynik Kowalczyk w PyeongChang.

- Ta trzydziestka miała być najlepszym biegiem i wszyscy o tym wiemy. Tak było, ale nie tak najlepszym, jak wszyscy byśmy tego chcieli. Z drugiej strony powiedzmy sobie z ręką na sercu, od czterech lat stałam na podium tylko tutaj - stwierdziła.

- Decyzji jeszcze nie podjęłam, ale do następnych igrzysk, to nie jest tak, że pstryknę palcem i wrócę. Zrobiłam już wszystko, absolutnie wszystko, by biegać najlepiej jak się da. Byłam bardziej profesjonalna niż kiedyś, gdy wygrywałam i to nie dało spodziewanego efektu.

- Po tych wszystkich perypetiach, które mi się przydarzyły, już nie wrócę na tamten poziom. Za cztery lata może już być tylko gorzej. To jest przykrość dla mnie. Tak wiele zrobiłam, a nic nie otrzymałam. To jest przykrość dla mojego trenera, bo to bardzo przeżywa. Wszyscy się staramy, to nie jest tak, że poszłam na piwo i sobie odpuściłam. Przepracowałam to nie przez miesiąc, dwa czy rok, a przez trzy lata i nie, to nie, są lepsi po prostu - powiedziała Justyna Kowalczyk po starcie w PyeongChang.

Przypomnijmy, że Justyna Kowalczyk to jedna z dwóch biegaczek narciarskich w historii tej dyscypliny (obok Finki Marjo Matikainen), które zdobywały Puchar Świata trzy razy z rzędu. Jedyna zawodniczka, która 4 razy z rzędu zwyciężyła w prestiżowym cyklu Tour de Ski. Zwyciężczyni 91. Biegu Wazów (2015). Dzięki zdobyciu w sumie 5 medali olimpijskich, jest najwybitniejszym (pod względem liczby medali) polskim sportowcem w historii zimowych igrzysk olimpijskich i drugą, po Irenie Szewińskiej, najbardziej utytułowaną Polką pod względem medalowych zdobyczy na letnich i zimowych igrzysk olimpijskich. Ma stopień naukowy doktora nauk o kulturze fizycznej.

Źródło: www.olimpijski.pl