News

Juliusz nie opłakuje już kopalni. Chce żyć dalej

- Do niedawna nikt nie chciał tu mieszkać – nie ukrywają władze Sosnowca. Zaczęło się to zmieniać. Powód? Sosnowiecki Juliusz przejdzie zaraz kolejny etap wielkiej rewolucji.

Gdyby nie kopalnia, dzielnica byłaby pewnie tylko przysiółkiem. I wyglądała zupełnie inaczej. W roku wybuchu wojny - w 1914 - wydobycie rozpoczęło tu Warszawskie Towarzystwo Kopalń Węgla i Zakładów Hutniczych. I zaczęło się; pobudowano bloki dla rodzin górników, skwery i zieleńce. Ale nic nie może trwać wiecznie. Ostatnia tona węgla z ostatniej zresztą zagłębiowskiej kopalni – KWK „Kazimierz-Juliusz” wyjechała w maju 2015 roku. Dzielnica zaczęła niszczeć już wcześniej. - Wraz z coraz słabszą kopalnią – mówią jej mieszkańcy.

Najpierw kolorystyka

I pewnie niszczałaby dalej, gdyby nie sosnowiecki magistrat. W zeszłym roku urzędnicy zdecydowali: stare kopalniane bloki czas wyremontować. W efekcie część kilkupiętrowych budynków zmieniło się nie do poznania. W ramach wielkiego programu termomodernizacji zyskały nie tylko na wyglądzie (miasto postawiło na estetyczne połączenia szarości z pomarańczem lub zielenią), ale też funkcjonalności. Mieszkańcy za ogrzewanie płacą teraz mniej.

Potem ekologia

Ale to nie koniec. Dodanie dzielnicy kolorów, nie spowodowało wcale, że znikła z niej szarzyzna. - Problem Juliusza wciąż polegał na tym, że mieszkańcy w znaczącej większości mieli w domach stare piece. Zimą nie dało się tu wyjść na zewnątrz – wspomina Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. Zaznacza, że nie każdego stać na opał, a co dopiero zmianę „starego kopciucha na nowy piec”. - Dlatego postanowiliśmy to zmienić – dodaje.

Wreszcie: plan wart 10 mln zł

- Łatwo nie było – przyznaje Joanna Sekuła, dyrektorka MZZL w Sosnowcu. Miasto zdecydowało bowiem, że ze smogiem walczyć będzie naprawdę skutecznie. Jak? - Zlikwidujemy niemal tysiąc pieców, a mieszkańców podłączymy to centralnego ogrzewania – zapowiada Sekuła. Dodaje, że inwestycja nie jest tania. - Oszacowaliśmy ją na 10 mln zł, ale – co jest ewenementem w takim przypadku – przeprowadzimy ją w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

inwestycja, jakiej w polsce nie było

Za uciepłownienie Juliusza odpowiadać będzie Zakład Energetyki Cieplnej w Katowicach. - Nasz partner będzie odpowiadał za instalację centralnego ogrzewania, ciepłej wody oraz licznika energii, wraz z automatyką umożliwiającą zarządzanie energią. Chodzi o to, aby zużycie energii w sezonie grzewczym było nie większe niż wynikające z audytów energetycznych. Gmina płaci w całości za fazę budowy instalacji, zarządzaniem zajmie się ZEC - tłumaczy dyrektorka MZZL. Zaznacza: - To chyba pierwszy tego typu projekt w Polsce. Lepszej metody na smog nie ma -.

Mieszkańcy też przyznają, że projekt im się podoba. - Nie chcemy już opłakiwać kopalni, chcemy żyć dalej – mówią.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Wnętrza