Czytasz: „Jestem ze Śląska, czyli Znikąd. Bo kim są Ślązacy?” Wspominamy znamienne słowa Kazimierza Kutza

„Jestem ze Śląska, czyli Znikąd. Bo kim są Ślązacy?” Wspominamy znamienne słowa Kazimierza Kutza

Dosadne, mocne, niejednokrotnie wulgarne, ale przede wszystkim nie pozwalające pozostawać obojętnym.

Ludzie słuchali Go z zaciekawieniem. Mówił o wielu rzeczach – o Śląsku, polityce, systemie, życiu. Jego słowa i filmy ubierane w charakterystyczny sposób postrzegania świata, potrafiły niejednego oburzyć i zbulwersować, innych zaś ukształtować i dać wiedzę na temat tego, skąd pochodzą. 

Zebraliśmy wypowiedzi Mistrza – dosadne, nierzadko wulgarne, ale przede wszystkim znamienne i rozpoczynające ożywioną dyskusję.

Kazimierz Kutz we wspomnieniach

Wiadomość o śmierci Kutza poruszyła wielu. Tuż po otrzymaniu tej informacji, media zalała fala wspomnień – aktorów, polityków, dziennikarzy. Każdy z nich zapamięta Mistrza na swój sposób.

– Kochał ten nasz Śląsk. Kochał go miłością bezgraniczną i bezwarunkową. Nadał mu osobowość, uczynił pragnieniem, marzeniem, ideałem. Malował czarny, węglowy region barwami jasnymi i promiennymi. Był jak filmowy odpowiednik malarzy naiwnych, kolorem i barwą odczarowujących świat maszyny parowej, czerni, brudu i sadzy wielkoprzemysłowego otoczenia. Jego filmy pozwalały zrozumieć, skąd jesteśmy. Co nas ukształtowało. Z czego jesteśmy dumni. Co pozwalało przetrwać nam jako naród śląski całe stulecia. – pisał wczoraj Kamil Durczok.

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński napisał o Kutzu: – Kazimierz Kutz był wybitnym reżyserem, człowiekiem bezkompromisowym i niepokornym. 

Tomasz Raczek, krytyk filmowy i publicysta na antenie TVN24 wspomniał wczoraj zmarłego Ślązaka w następujący sposób:

– Był niesłychanie ważną osobą nie tylko dla polskiej kultury i filmu, ale dla polskiego życia obywatelskiego. Był człowiekiem wszechstronnym, artystą, ale wolnomyślicielem, który nie przylegał do żadnej koncepcji, żadnej partii, choć czasem niektóre reprezentował. Niewątpliwie był człowiekiem, który wywoływał strach u krętaczy. Podkreślał, że dla Śląska zrobiłby wszystko. Zmienił nawet nazwisko z Kuc na Kutz, wrócił do historycznego nazwiska swojej rodziny –opowiadał Tomasz Raczek.

Kutz osiadł na Mazowszu, bo choć kochał Śląsk nie znosił jego klimatu. Ten Śląsk, o którym marzył już nie istniał. U schyłku życia los nie oszczędził mu ciężkiej choroby. Przez lata walczył z rakiem prostaty. Do szpitala w podwarszawskim Józefowie trafił 25 listopada. Wiadomo było, że stan artysty jest ciężki. Kazimierz Kutz zmarł 18 grudnia. W lutym skończyłby 90 lat.