Czytasz: Jest odzew w sprawie bytomskiej szkoły. I deklaracja dużej pomocy

Jest odzew w sprawie bytomskiej szkoły. I deklaracja dużej pomocy

Wystarczyło kilka godzin po naszej publikacji, by dla szkoły specjalnej w Bytomiu pojawiła się nadzieja!

O jakich problemach mowa? - Całkiem przyziemnych - mówił w rozmowie z Silesion.pl w miniony czwartek Zbigniew Rosiński, dyrektor biegu i przedstawiciel klubu biegaczy z Lublińca. Wyjątkowego, bo działającego przy tutejszej Jednostce Wojskowej Komandosów w Lublińcu.

Chętnych zapraszał 19 maja na tradycyjny już Festiwal Leśnych Biegów. To przy tej okazji na jaw wyszła trudna sytuacja w bytomskim Zespole Szkół nr 1. Uczą się tutaj m.in. dzieci z autyzmem.

Sytuacja w szkole zabolała komandosów

- Mają wspaniałych nauczycieli, ale zamiast rozwijać skrzydła, walczyć muszą... o środki czystości - mówi Rosiński. Dodaje, że o sprawie dowiedział się kilkanaście dni temu. Przez przypadek. Od znajomych związanych z bytomską szkołą specjalną. A że przy okazji biegów Wojskowy Klub Biegacza z Lublińca zawsze stara się kogoś wesprzeć, nie miał wątpliwości do kogo pomoc trafi w tym roku.

„Apelujemy, by kto może na bieg „przytargał” środki czystości potrzebne do podniesienia standardu utrzymania sal, korytarzy i łazienek w szkole specjalnej w Bytomiu” - napisał na swoim fanpage’u Wojskowy Klub Biegacza „Meta”.

- Zabolał nas fakt, że szkole brakuje na środki higieny. To skutek cięć prezydenta Damiana Bartyli - sugeruje Rosiński.

Kilka godzin po publikacji. I mamy dobrą wiadomość

Czy rzeczywiście w szkole nie mają czym umyć korytarzy? - Sytuacja nie jest najlepsza. Sanitariaty muszą być myte codziennie, szkolny budynek jest duży... Gdyby nie ludzie dobrej woli i sponsorzy nie dalibyśmy sobie rady - nie ukrywa Izabela Bubalik, wicedyrektorka Zespołu Szkół nr 1 w Bytomiu.

Jej słowa długo nie pozostały bez odzewu. Kilka godzin po naszej publikacji, do redakcji zgłosił się duży śląski producent chemii gospodarczej i przemysłowej – Chemia Polska.

- Skontaktujemy się ze szkołą, żeby zapytać ile środków potrzebują. Przywieziemy im trzy nasze flagowe produkty: płyn do mycia szyb, naczyń i płyn uniwersalny - obiecał nam Andreas Gajda, właściciel firmy i mieszkaniec Chorzowa.

Dodawał, że dzieci pewnie ucieszą się też z mydła w piance. - A jeśli potrzeba będzie też środków do prania, problemu nie będzie - zapewnia darczyńca.

Wszystkie środki Chemii Polskiej stworzyli śląscy naukowcy. Najpierw w niedużym laboratorium w Siemianowicach Śląskich, później gabinecie Politechniki Śląskiej, wreszcie w Warszawie. Firma ma swoją siedzibę w Wielowsi, między Toszkiem a Gliwicami.

Co na to szkoła? - Bardzo nam będzie miło - przyznała pracowniczka sekretariatu, kiedy Silesion.pl zadzwonił z dobrą wiadomością.

Czytaj więcej