News

Samobójstwo naczelnika skarbówki: Są kolejne dyscyplinarki

Są dwa kolejne postępowania dyscyplinarne wobec strażników z aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce po samobójczej śmierci w monitorowanej celi byłego naczelnika urzędu skarbowego w Sosnowcu.

Kilka tygodni temu wszęto postępowanie wobec strażników monitorujących celę. Po zakończonej kontroli zdecydowano, że jest potrzeba postawienia zarzutów funkcjonariuszowi pełniącemu służbę oddziałowego oraz kierownikowi działu ochrony. Oprócz tego szef służby więziennej polecił wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec szefa i koordynatora oddziału penitencjarnego.

Z raportu wynika, że najważniejsze uchybienia dotyczą niewłaściwej obserwacji osadzonych. Wykluczono natomiast udział tzw. osób trzecich w tym zdarzeniu - podaje portal RMF FM.

Samobójstwo: „Paska mu nie zabieraliśmy”

Przypomnijmy, że kilka dni po samobójstwie Marcina K. odwołano pułkownika Cezarego Śmietanowskiego, dyrektora Aresztu Śledczego w Warszawie-Białołęce, gdzie przebywał podejrzany. O sprawie zaczęło być głośno. Pytania zaczęły się mnożyć.

POWIESIŁ SIĘ NA SWOIM PASKU

44-letni Marcin K. do Białołęki trafił z aresztu w Katowicach. Przebywał tu od lutego tego roku, czyli od momentu zatrzymania go przez ABW. Został oskarżony o przyjmowanie łapówek na łączną kwotę sięgającą ok. 600 tys. zł. Mogło mu grozić nawet 10 lat więzienia.

Został znaleziony w czwartek 10 sierpnia, nad ranem, przed porannym apelem - jak zaznacza major Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Dyrektora Generalnego Służby Więziennej. Powiesił się na pasku od spodni. Mimo godzinnej reanimacji, lekarz stwierdził zgon.

Były naczelnik sosnowieckiego urzędu skarbowego powiesił się w celi. Kto dał mu pasek?

PODŻEGANIE DO SAMOBÓJSTWA. TAKĄ KWALIFIKACJĘ PRZYJĄŁ PROKURATOR

Cela Marcina K. była wieloosobowa. Jak to możliwe, że nikt niczego nie zauważył? I dlaczego nie interweniowali strażnicy odpowiedzialni za monitoring?

Sprawę równocześnie bada Okręgowy Inspektor Służby Więziennej i warszawska prokuratura. - Śledztwo jest prowadzone w kierunku czynu z art.151 KK. Za czyn ten grozi kara pozbawienia wolności do lat 5, a przestępstwo to polega na namawianiu bądź udzielaniu pomocy podczas targnięcia się na własne życie (w skrócie, podżeganie do samobójstwa - przyp. red.) – mówi Marcin Saduś, rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. 

CO ZAREJESTROWAŁA KAMERA?

Prokuratura informuje, że 10 sierpnia przeprowadzono oględziny zwłok oraz miejsca zdarzenia, wykonano czynności z udziałem świadków, zabezpieczono dokumentację oraz zapis z kamery, która znajdowała się w celi. Co widać na monitoringu?

- Należy przyjąć, że osoby, które znajdowały się w celi, w żaden sposób nie ingerowały fizycznie w zachowanie osadzonego, bo spały – mówi Saduś. Dodaje, że w końcowej fazie jeden z osadzonych podjął próbę reanimacji osadzonego Marcina K. - Następnie reanimację kontynuowali funkcjonariusze z aresztu śledczego, a potem załoga pogotowia ratunkowego. Akcja reanimacyjna zakończyła się niepowodzeniem – mówi rzecznik warszawskiej prokuratury.

Odbyła się też sekcja zwłok byłego naczelnika sosnowieckiej skarbówki. Są już wstępne wyniki. Jak ustalili biegli, zgon osadzonego najprawdopodobniej nastąpił w wyniku powieszenia. - Ostateczne wyniki będą znane w ciągu kilku tygodni – zaznacza Saduś.

OSKARŻONYCH JEST WIĘCEJ

Marcinowi K. przedstawiono zarzuty popełnienia 30 przestępstw. Łączna kwota korzyści majątkowych, jakie miał przyjąć, przekracza 600 tys. zł. W całym śledztwie prokuratorskie zarzuty usłyszało dziewięć osób. Pozostali podejrzani to osoby, które według prokuratury wręczały łapówki. Jest wśród nich m.in. były prezes i udziałowiec klubu sportowego Ruch Chorzów Dariusz S., a także dyrektor sportowy Cracovii, a w przeszłości znany piłkarz i wiceprezes Ruchu, Mirosław M.

W tej samej sprawie podejrzanym jest również prezes klubu piłkarskiego Zagłębie Sosnowiec, Marcin Jaroszewski (zgodził się na podawanie pełnych danych). Miał obiecać urzędnikowi dwa bilety na mecz Legia Warszawa - Ajax Amsterdam. Biletów ostatecznie nie przekazał.

Postępowanie toczy się od października 2016 roku.

Sosnowickie władze miasta sprawy nie chcą komentować. - Przeciętny sosnowiczanin nie miał nic wspólnego z tym urzędem - mówi Rafał Łysy, rzecznik prasowy sosnowieckiego magistratu. Przypomina, że Pierwszy Śląski Urząd Skarbowy w Sosnowcu-Zagórzu zajmuje się obsługą inwestorów.

44-letni Marcin K. nie był też mieszkańcem Sosnowca.

Czytaj więcej

Napisz do autorów k.pilawa@silesion.pl, m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura