News, Zdrowie

Jest grupa mediacyjna w bytomskim szpitalu

Grupę mediacyjną z protestującymi lekarzami powołał dr Jerzy Pieniążek, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu.

- Protest ma charakter ogólnopolski i to od rozmów przedstawicieli rezydentów z ministrem zdrowia zależy, jakie lekarze podejmą decyzje. Niemniej podejmujemy rozmowy z lekarzami, bo ich protest ma wpływ na pracę szpitala. Niewykluczone, że mają jakieś propozycje rozwiązań tej, niewątpliwie, trudnej sytuacji – mówi dr Jerzy Pieniążek

Podkreśla, że protest jest niejako krzykiem rozpaczy młodych ludzi. Próbą zwrócenia uwagi na ogólną kondycję służby zdrowia. - Od lat wiadomo, że jest ona niedofinansowana, a poziom PKB przeznaczany na leczenie Polaków plasuje nas w samej końcówce Europy -twierdzi dr Pieniążek.

W poniedziałek został powołany zespół mediacyjny, w skład którego weszli przedstawiciele poszczególnych oddziałów: rezydent, specjalista i ordynator. Lekarze mają się określić, czy ich protest to znak solidarności z kolegami po fachu w całym kraju, czy też ma on podłoże ekonomiczne.

- Jeśli ekonomiczne, wówczas zastanawiamy się, czy i jak można spełnić ich oczekiwania – mówi dr Jerzy Pieniążek. Jednym z pomysłów jest na przykład wykonywanie większej ilości zabiegów planowych popołudniami, w trakcie lekarskich dyżurów. - Wówczas możemy zaproponować im gratyfikację finansową za wykonanie określonego zabiegu. To tylko przykład. Oczekiwania lekarzy i propozycję kompromisu poznamy za kilka dni, bo rozmowy trwają.

Z pierwszych rozmów wyłonił się już problem. 

- Jeśli chodzi o sytuację ekonomiczną specjalistów, mamy jakieś pole manewru, natomiast zupełnie inaczej jest z rezydentami, bo płaci im rząd – tłumaczy dyrektor bytomskiej „Czwórki”

Przypomnijmy, W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 w Bytomiu zatrudnionych jest 235 lekarzy: 54 rezydentów, 107 na umowę o pracę, 19 stażystów i 55 kontraktowych dyżurujących Klauzulę opt-out mają lekarze rezydenci i zatrudnieni na umowę o pracę. Wypowiedziało ją 36 lekarzy etatowych i 36 rezydentów.

To powoduje trudności z ułożeniem grafików dyżurów. Na większości oddziałów grafiki są ułożone na styczeń, a nawet luty, niemniej wypowiedzenie opt-uot przez większość anestezjologów może spowodować, że będzie trzeba przesuwać zabiegi planowe. Mogą też wydłużyć się przyjęcia pacjentów na pobyty diagnostyczne. Nie ma natomiast takiej sytuacji, by zagrożone było życie pacjenta - tłumaczą w szpitalu.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: MODA I URODA