Komentarz

Nie czuję się bohaterem

Wkurza mnie, że znowu przewodniczący pewnego związku zawodowego będzie gadał o walce z komuną, a sam stał w tym czasie po drugiej stronie.

Wkurza mnie, że znowu przewodniczący pewnego związku zawodowego będzie gadał o walce z komuną, a sam stał w tym czasie po drugiej stronie. Był żołnierzem czerwonych beretów i nie miał odwagi odmówić wykonania rozkazu - mówi Jerzy Wartak, jeden z liderów strajku w kopalni „Wujek” w 1981 roku.

Waldemar Szymczyk: Jak się czuje bohater stanu wojennego oglądając w telewizji prokuratora, który w tamtym czasie był po drugiej stronie, a dziś jest przedstawiany jako obrońca ładu konstytucyjnego?

Jerzy Wartak: Ale ja nie jestem żadnym bohaterem… Bohaterowie leżą dwa metry pod ziemią. Ja się czuję szczęściarzem. Podczas ataku zomowców w kopalni „Wujek”, kiedy rzucali w nas świece dymne, petardy, gazy łzawiące, zachłysnąłem się tymi gazami i straciłem przytomność. W przeciwieństwie do wielu moich kolegów, którzy potem przez wiele miesięcy mieli problemy z drogami oddechowymi, a niektórzy nawet z tego powodu przeszli na rentę, u mnie te gazy nie pozostawiły żadnych śladów. Po raz drugi miałem szczęście, że żadna kula mnie nie trafiła…

Byłeś jednym z liderów strajku w kopalni „Wujek” w grudniu 1981 roku, po pacyfikacji kopalni, jako jedna z czterech osób, trafiłeś przed sąd wojskowy, bo kopalnie były zakładem zmilitaryzowanym. Wojskowy prokurator żądał 13 lat więzienia dla ciebie, skończyło się na 3,5 roku. To kto ma być bohaterem współczesnej Polski, jeśli nie tacy jak ty?

Mamy dziś, niestety, władzę ludu. A lud myśli o tym, żeby mieć co zjeść, wyspać się, zabawić. Myśli tylko kategoriami dnia dzisiejszego. Do tego dochodzi jeszcze nasza cecha narodowa – zawiść. Ludzie, którzy w stanie wojennym bali się wyjść z domu, dziś żeby lepiej się poczuć atakują tych, którzy wtedy zachowali się godnie. Z Wałęsy robi się agenta, z Piniora łapówkarza, z Frasyniuka czy Bujaka – oszołomów, a pobyt w więzieniu Michnika czy Kuronia przedstawia się jak wczasy. Ale taka jest natura ludzka. Podczas strajku w kopalni „Wujek” mieliśmy kilku krzykaczy, którzy chcieli wieszać na drzewach komunistów. Jak tylko czołgi podjechały pod kopalnię, szybko uciekli przez płot. A chłopcy spokojni, którzy zawsze stali z boku, walczyli do końca. Zakrwawieni, zagazowani, zmęczeni – nie uciekli.

I pewnie dziś niektórzy z tych co uciekali przez płot nazywają cię zdrajcą, bo podałeś rękę generałowi Jaruzelskiemu i wybaczyłeś mu krzywdy, których od niego doznałeś?

Wielu znajomych straciłem za ten gest i do dziś tracę. Nie dalej jak kilka dni temu kolejna osoba zaatakowała mnie za to. Ale ja robię swoje.

Żałujesz dziś tego? Zdawałeś sobie sprawę, jak to się skończy?

Nie, nie żałuję. Wziąłem poważnie do serca testament Jana Pawła II i dlatego w 2005 roku pomyślałem, żeby ogłosić apel o pojednanie narodowe pod kopalnią „Wujek”. Pod apelem podpisały się trzy córki zabitych górników, nasza trójka, która siedziała w więzieniu, bo czwarty już nie żył, i dwóch księży.

Nie masz żalu do Jaruzelskiego za straconą młodość, za to, że siedziałeś w więzieniu, że twoi koledzy zginęli?

Jeśli Jan Paweł II potrafił wybaczyć w więzieniu zamachowcowi, który chciał go zabić, to myśmy powinni się na takich gestach wzorować. W kulturze chrześcijańskiej funkcjonuje przecież pojęcie wybaczenia za krzywdy.

Będziesz pod krzyżem kopalni „Wujek” w tym roku? Jak się będziesz czuł, jeśli koledzy nie podadzą ci ręki?

Co roku jestem, przychodziłem nawet wtedy, jak nie było wolno. I najbardziej wkurza mnie, że znowu przewodniczący pewnego związku zawodowego będzie gadał o walce z komuną, a sam stał w tym czasie po drugiej stronie. Był żołnierzem czerwonych beretów i nie miał odwagi odmówić wykonania rozkazu. A przecież w czasie pacyfikacji „Wujka” jeden z milicjantów tak zrobił. Owszem, siedział za to w więzieniu, ale dziś ma czyste sumienie.

Jak zmieniały się obchody pacyfikacji kopalni „Wujek” na przestrzeni lat?

Ostatni raz esbecy zatrzymali mnie za to 16 grudnia 1987 roku. W wolnej Polsce muszę wysłuchiwać przemówień polityków, którzy wycierają sobie gębę tą tragedią, ale jakoś nikt z nich nie pomyślał, żeby dać wdowom i sierotom takie odszkodowania, jak np. teraz otrzymują rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. Wolna Polska zapomniała też o tych, którzy miesiącami a nawet latami nie mogli dostać pracy, byli ranni, prześladowani, siedzieli w więzieniach. Dlatego w 2006 roku, na znak protestu, nie odebrałem orderu od prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bo jak ja bym się czuł w stosunku do tych ludzi? Najpierw załatwcie tamte sprawy a ja, jako mniej poszkodowany, mogę sobie poczekać na medale.

***

Jerzy Wartak, górnik, działacz „Solidarności”, jeden z przywódców strajku w kopalni „Wujek” w grudniu 1981 roku. Podczas pacyfikacji strajku przez milicję i wojsko zginęło wówczas dziewięciu górników.

Waldemar Szymczyk, dyrektor wydawniczy Imago PR, członek Rady Redakcyjnej kwartalnika „Fabryka Silesia”.

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: Tour de Pologne