Czytasz: Jerzy Kukuczka na teatralnej scenie. To trzeba zobaczyć!

Jerzy Kukuczka na teatralnej scenie. To trzeba zobaczyć!

Jak przenieść Himalaje na teatralną scenę? Jak pokazać zerwaną linę, śmierć w górach, przeszywające zimno i śnieg? Przekonamy się podczas premiery sztuki „Himalaje”.

„Co pana gna w te góry? Jakiś demon? Narkotyki?” - takie pytanie słyszy Jerzy Kukuczka. Himalaista odpowiada: „Pan tego nie zrozumie, bo patrzy na to racjonalnie”. Ma na sobie garnitur i eleganckie buty. Nagle zaczyna wspinać się po ścianie. Twarz Kukuczki wyświetlona na tej samej ścianie dzięki sztuce wideo-artu rozmazuje się w rytm niepokojącej muzyki komponowanej na żywo przez Miuosha. Z sufitu sypie się czerwony piach. Aktorzy w garniturach, aktorki w białych i czarnych sukniach, przypominają raczej uczestników koszmarnego „Balu Wszystkich Świętych”. Wyglądają jak zbłąkane dusze, które nie mogą znaleźć spokoju. Dużo mówi się tu o śmierci, winie i karze. Niepokój udziela się widzom, a przecież to tylko próba medialna.

„Himalaje” to najnowsza premiera Teatru Śląskiego i spektakl w reżyserii Roberta Talarczyka. Artur Pałyga napisał tekst dramatu na podstawie książki „Kukuczka: opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście” Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego.

Przeczytaj równieżTAJEMNICA ŚMIERCI KUKUCZKI

- Najwięcej pytań od czytelników książki dotyczyło śmierci, która – jak się okazuje - wszystkich kręci. Ciekawość, jak umierają himalaiści w samotności, jest ogromna – mówi Marcin Pietraszewski.

Miuosh, katowicki raper, który współpracował już z Teatrem Śląskim przy spektaklu „Wujek 81. Czarna ballada”, zaproponował do tej sztuki muzykę elektroniczną.

- Wykorzystałem zabieg, który pojawia się często w filmach i nastraja nas niepokojąco. W filmach przez jakieś 15 sekund, w naszym spektaklu około półtorej godziny – mówi Miuosh.

Dariusz Chojnacki w rolę Jerzego Kukuczki wcielił się po raz drugi. Wcześniej, w filmie dokumentalnym „Jurek” Pawła Wysoczańskiego. - Początkowo chciałem, żeby Celina Kukuczka zobaczyła mnie na scenie i powiedziała – Boże, Jurek wrócił. Ale bałem się, że to będzie nie do udźwignięcia. Zrezygnowałem z tego pomysłu – tłumaczy Chojnacki.

Nietypową rolę dostała Grażyna Bułka. Słynna aktorka Teatru Śląskiego i Teatru Korez wcieliła się w… górę Lhotse. To pierwszy ośmiotysięcznik zdobyty przez himalaistę z Katowic. I ostatni. Kukuczka zginął 24 października 1989 roku zdobywając trudną, południową ścianę Lhotse. - Zagrać materię to jest kosmos. A znając mój temperament, zagrać tak minimalistycznie, to jest drugi kosmos. To był kosmiczny pomysł Talarczyka, żeby po scenie chodziła góra! Bałam się, że jak włożę kostium to będę bardziej podobna do Czantorii – śmieje się Bułka.

Dla reżysera, Roberta Talarczyka, ten spektakl to jeden z najtrudniejszych jakie realizował.

- Spróbowaliśmy wejść w legendę, do tego dziś każdy jest ekspertem od gór. Chcieliśmy zrobić spektakl, który nie jest łatwą opowieścią biograficzną o Kukuczce – mówi Talarczyk. - Te szczyty zdobywamy z ogromnym trudem. Chcemy być uczciwi i życzymy sobie okna pogodowego w dniu premiery – dodaje.

„Himalaje” to opowieść o szczytach ludzkich możliwości, ale i o przepaściach, których nie da się zasypać ani przekroczyć. O postaciach, które dla jednych są bohaterami, a dla innych nieodpowiedzialnymi marzycielami. To pierwsza teatralna historia o Jerzym Kukuczce i tych, których życie się z nim splotło.  Spotkamy ich w spektaklu Roberta Talarczyka.

Premiera „Himalajów” odbędzie się 19 maja na dużej scenie Teatru Śląskiego w Katowicach.

Czytaj więcej