Relacja

Zawsze w cieniu RAŚ

Wiceminister zrobił to, co lubi najbardziej.

Odbył pielgrzymkę po mediach w przerwach w obowiązkach służbowych, a że jego życie zawodowe składa się głównie z przerw, peregrynacja była długa i intensywna.

Przed radiowymi mikrofonami, telewizyjnymi kamerami i na łamach gazet nasz pielgrzym żalił się na opieszałość samorządu wojewódzkiego, któremu minister wspaniałomyślnie zaproponował współprowadzenie Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Ta nagła troska jest nieco zaskakująca, bowiem Michał Wójcik jest wiceministrem sprawiedliwości, a nie kultury. „Dobra zmiana” najwyraźniej poszerza horyzonty członków rządu, którzy znają się na wszystkim i wszystkim się zajmują. A może po prostu, po ostatnich medialnych występach wicepremiera i ministra kultury w jednym, Piotra Glińskiego, Michał Wójcik liczy na awans i zmianę resortowego przydziału.

Wiceminister z nie-tego-ministerstwa uprzejmy był wskazać winnego oporu władz samorządowych – członka zarządu województwa z ramienia RAŚ Henryka Mercika. Nie mogło to pozostać bez odzewu byłego wicewojewody, Piotra Spyry. Nie od dziś wiadomo, że na frazę „Ruch Autonomii Śląska” były polityk PiS, Prawicy Rzeczypospolitej i Platformy reaguje jak czworonożni przyjaciele człowieka na dzwoneczek w dłoni Iwana Pawłowa. Trudno wskazać jakiekolwiek pozytywne wartości, kreowane przezeń w regionalnej polityce. Racją jego politycznego bytu jest powielanie sanacyjno-gomułkowskiej ględźby o „polskich korzeniach śląskości” i krytyka poczynań RAŚ, który owe korzenie ośmiela się postrzegać jako bardziej zróżnicowane.

Nie zdziwiło mnie zatem, że i tym razem były wicewojewoda nie skorzystał z okazji, by milczeć. Gorliwie zgłosił swą gotowość do obrony reputacji władz centralnych, które oto spotyka niesłychany afront. Marszałek województwa śląskiego, z inicjatywy Henryka Mercika – odpowiedzialnego w zarządzie województwa za kulturę – wiele miesięcy temu skierował do ministra pismo w sprawie współfinansowania zespołu „Śląsk”. Minister raczył łaskawie po wielu miesiącach odpowiedzieć, a marszałek – o zgrozo – po dziesięciu tygodniach wciąż nie reaguje. Piotr Spyra dokonuje przy tym podziwu godnej wiwisekcji – nie po raz pierwszy orzeka, co RAŚ myśli, kogo lubi, a kogo nie i za co.

Mam wrażenie, że licząc na amnezję czytelników, a może samemu cierpiąc na deficyty pamięci, dyżurny ekspert od RAŚ tym razem nieco się zagalopował, zarzucając autonomistom „patrzenie na kulturę przez pryzmat ideologii i polityki”. Zaraz, zaraz, a czy to czasem nie ten sam Piotr Spyra przed czteroma laty przypuścił wściekły atak na Muzeum Śląskie, jako polityk uzurpując sobie prawo do pouczania muzealników, jak należy prezentować historię regionu? Aż wierzyć się nie chce w taką niekonsekwencję – może to jednak przypadkowa zbieżność nazwisk? A może w działalności byłego wicewojewody jest pewna spójność – i wtedy i teraz reprezentuje interesy rządu centralnego?

Konsekwencji z pewnością nie brakuje RAŚ – broniliśmy niezależności Muzeum Śląskiego i niezmiennie uznajemy, że w zakresie swej działalności merytorycznej instytucje kultury działają autonomicznie. Niejednokrotnie narazimy się jeszcze na słowa krytyki ze strony Piotra Spyry – stał się wszak cieniem RAŚ. Nie mam o to pretensji. Jak pisał poeta, „co nie ma cienia, istnieć nie ma siły”.

Jerzy Gorzelik, Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: Motoryzacja