Czytasz: Jak odwołać prezydenta?
Większość sesji absolutoryjnych w naszym regionie już się odbyła. Część, jak w Mikołowie oraz Bytomiu zaplanowano w przyszłym tygodniu. Dlaczego są ważne?

Radni co roku oceniają, czy władza wykonawcza, czyli prezydent, burmistrz oraz wójt, wykonali zakładany budżet. W większości to czysta formalność. Tak było m.in. w czasie głosowania na sesji sejmiku, rady miasta Katowice czy Sosnowca. Jednak kiedy opozycja ma wystarczającą ilość głosów w radzie lub w komisji rewizyjnej, to absolutorium staje się narzędziem walki politycznej. Jego brak może być podstawą do zwołania referendum ws. odwołania z funkcji. Jest też sygnałem do wyborców, że dany prezydent sobie nie radzi. Choć nie muszą tego potwierdzać fakty, to w rozgrywce politycznej takie wrażenie jest niemal bezcenne.

Złe wrażenie

Po raz pierwszy od siedemnastu lat taki problem ma prezydent Tychów Andrzej Dziuba. Tak jak pisaliśmy, Rada Miasta jeszcze nie udzieliła prezydentowi absolutorium. Nie udzieliła, bo nie mogła. Wykorzystując luki w prawie o samorządzie, były już przewodniczący komisji rewizyjnej doprowadził do sytuacji, w której nie sporządzono stosownego wniosku o udzielenie bądź nieudzielenie absolutorium. Wciąż nie ma opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej, więc drugi raz punkt o głosowanie absolutorium prezydentowi Andrzejowi Dziubie musiał zostać zniesiony z porządku obrad. Sesja została przerwana do następnego czwartku do godz. 15:00. Ciąg dalszy 29 czerwca.

Trzy etapy

Procedura składa się z trzech etapów. Pierwszym jest wniosek komisji rewizyjnej. Może być pozytywny lub negatywny. Kolejnym krokiem jest ocena Regionalnej Izby Obrachunkowej. Końcowe i decydujące jest głosowanie radnych. Radni nie są związani ani opinią RIO, ani komisji rewizyjnej.

Jaka większość? 

Do uzyskania absolutorium potrzeba bezwzględnej większości głosów ustawowego składu rady gminy. Problem z jego uzyskaniem miał m.in. prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk.

Chociaż w maju większość radnych zagłosowała za udzieleniem absolutorium, to prezydent go nie uzyskał. 14 radnych zagłosowało „za”,  13 „przeciw”, a jeden się wstrzymał. Do udzielenia absolutorium w wypadku Częstochowy potrzeba było 15 głosów.

O jeden głos za mało 

Niemal identyczny scenariusz rozegrał się w Jastrzębiu-Zdroju. W czasie sesji pod koniec maja za udzieleniem prezydent Annie Hetman absolutorium zagłosowało 11 radnych, 10 było przeciw, a 2 się wstrzymało. Do udzielenia absolutorium zabrakło jednego głosu. Przy pozytywnej opinii RIO i braku wniosku o przeprowadzenie referendum, nie głosowano ponownie absolutorium dla pani prezydent.

Polityczna manifestacja 

Pozytywną opinię RIO oraz przyjęte przez radnych sprawozdanie finansowe za miniony rok otrzymała prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic. Absolutorium przy takim podejściu rady było niemal pewne. Jednak w czasie sesji 22 czerwca radni PO i PiS wstrzymali się od głosu. Jak uzasadniał klub radnych PiS, motywacją był „całokształt zarządzania miastem”, a nie niewykonanie budżetu. Za udzieleniem absolutorium zagłosowało 11 radnych, wstrzymało się także 11. W rudzkiej radzie zasiada 25 radnych, więc do przegłosowania pozytywnego dla pani prezydent rozstrzygnięcia zabrakło 2 głosów.

Problemy Damiana Bartyli

O ile negatywne wrażenie może nadszarpnąć wizerunek, tak prawdziwe problemy czekają prezydenta Bytomia Damiana Bartylę. Sesję absolutoryjną zaplanowano na 28 czerwca. Prezydent otrzymał jednak negatywną opinię zarówno komisji rewizyjnej, jak i Regionalnej Izby Obrachunkowej. Damian Bartyla skorzystał z prawa do odwołania, ale Izba podtrzymała negatywną opinię. W środę radni głosować będą nad wnioskiem o nieudzielenie absolutorium. Od kwietnia obóz prezydenta w radzie jest w mniejszości. W tym przypadku bardzo realny jest scenariusz wszczęcia procedury odwołania prezydenta w drodze referendum. To musiałoby się odbyć nie później niż na dziewięć miesięcy przed wyborami. Jednak do referendum wcale nie musi dojść. Radni mają świadomość kosztów, jakie wiążą się z przeprowadzeniem referendum i ponownych wyborów. Opozycja planuje zawnioskować do prezydenta, żeby sam ustąpił.

Spokój w Mikolove

Referendum nie grozi burmistrzowi Mikołowa. Przeciwnicy Stanisława Piechuli już raz nie przekonali mieszkańców miasta do zorganizowania referendum w sprawie jego odwołania. W wypadku oceny wykonania budżetu niespodzianki nie będzie. "Zakochany burmistrz" otrzymał pozytywną opinię komisji rewizyjnej. Głosowanie we wtorek.

Czytaj więcej