Czytasz: Racibórz stawia na muzykę elektroniczną

Racibórz stawia na muzykę elektroniczną

O kolejnej, 4. już, edycji Intro Festivalu w Raciborzu rozmawiamy z Odyseuszem Olbińskim, prezesem Fundacji Intro Light, która organizuje wydarzenie.

Intro Festival 2017 w Raciborzu. Co to za impreza?

Sztuka generatywna i klasyczna. Kontrast. Zaskoczenie. Paradoks. Muzyka elektroniczna, mapping 3D i kaplica zamkowa z 1288 r. Miks przeszłości z przyszłością. W niewielkim, ale malowniczym Raciborzu organizatorzy Intro Festivalu od trzech lat stawiają na nową jakość i nabierają rozpędu.

Kiedy kolejna edycja INTRO FESTIVALU?

W sobotę, 22 lipca 2017 roku.

Co nowego zobaczymy tym razem?

To będzie już 4. edycja Intro Festivalu. Czas na pewne podsumowanie tego, co działo się do tej pory. Na razie jest to w planach, ale chcielibyśmy powiększyć festiwalową przestrzeń. Obecnie stanowi ją dziedziniec zamkowy, a my myślimy o całym parku zamkowym, a dokładnie o Bulwarach Nadodrzańskich, gdzie rozstawione byłyby kolejne sceny, a także miejsce dla artystów malarzy, rzeźbiarzy, graficiarzy.

Tak na marginesie, w tamtym roku mieliśmy witrażystkę, która tworzyła nasze logo na żywo, w trakcie trwania festiwalu, z tłuczonego szkła. Ta przestrzeń byłaby odcięta od miasta, powstałoby takie miasteczko festiwalowe. Dodam, że w tym rejonie znajduje się także plaża. Jeśli uda nam się zrealizować ten pomysł w podczas Intro Festivalu 2017, to gorąco wierzę, że ten festiwal będzie wyjątkowy, unikatowy. Bardzo byśmy tego chcieli.

Nie tylko muzyka, Intro Festival to także... światło

Intro to także festiwal światła, bo mapping 3D to nieodzowna część naszego festiwalu. Mamy białe ściany zamkowe, a to jest wymarzone tło dla wszelkiej maści artystów sztuki generatywnej, którzy w nocy będą malować światłem naszą perłę gotyku.

 

intro

Jednak główną siłą intro festiwalu jest muzyka, co udowodniliście przy okazji ostatniej edycji. Czy wiecie już, kto wystąpi w 2017 r.?

Tak, oczywiście głównym elementem jest muzyka, czyli scena. Chcemy pozyskać prawdziwe gwiazdy muzyki elektronicznej. Ostatnia edycja była już międzynarodowa. A to dobry kierunek.

Była ONUKA z Ukrainy, bez wątpienia produkcja światowego formatu. Z Tajlandii przyleciała Nakadia - azjatycka królowa techno, z Niemiec the Micronaut - można go porównać do stylu Fatboy Slim. Z Wielkiej Brytanii Chris Sadler i nasza polska marka eksportowa - Jacek Sienkiewicz.

Choć mamy za sobą już trzy edycje wydarzenia, wciąż pracujemy na markę. To proces ciężki, czasochłonny i drogi. Intro Festival to projekt, który z każdą edycją ma ewoluować, docelowy format to rok 2020.

A kogo zobaczymy na Intro Festivalu 2017? Pracujemy nad tym intensywnie. Na razie jeszcze nie jesteśmy konkurencją dla większych festiwali tego typu. Dlatego nawiązaliśmy współpracę z niemiecką agencją Koyo Music, która jest silnie osadzona w berlińskim środowisku muzyki elektronicznej. Są naszymi przedstawicielami, głównie, jeżeli chodzi o pozyskiwanie znanych nazwisk, bo sami nie jesteśmy tego w stanie przeskoczyć, jeszcze nie teraz, ale już z polecenia może być o wiele łatwiej.

A jak to wszystko się zaczęło?

Mamy w Raciborzu, niewielkie, w porównaniu na przykład do takiego Wrocławia, środowisko muzyki elektronicznej. Jest to 200, może 250 osób. Ale to dość aktywna grupa. Poza mną, współorganizatorem jest Wojciech Kuśnierz, czyli Furrier, który od lat organizuje imprezy w raciborskim klubie muzycznym Koniec Świata. Razem prowadzimy Fundację Intro Light.

Trzy lata temu stwierdziliśmy, że zorganizujemy festiwal, rzutem na taśmę, na wariackich papierach. Dyrekcja zamku się zgodziła...i okazało się, że przyszło ponad 500 osób. Druga edycja była już bardziej zaplanowana. Okazało się, że nie musieliśmy do niej dopłacać. Natomiast taki prawdziwy plan działania, z celami i misją opracowaliśmy przed 3 edycją w projekcie Intro 2020.

Czy chcąc zorganizować taką imprezę na zamku, napotkaliście na jakieś przeszkody?

Mamy bardzo fajny kontakt z dyrekcją zamku. Zaufała nam, a to ważne. Pierwsza edycja była jednorazową imprezą. Eksperymentem. Udało się. W następnych latach Intro zaczęło ewoluować. Zamek się zgodził na cykliczność. Myślę, że widzą rozwój i dostrzegają potencjał, tak samo, jak władze naszego miasta. Być może dostrzegli, że taka forma promocji Raciborza jest korzystna dla wszystkich.

Zamek Piastowski w Raciborzu

Ale nie tylko miasto, nie tylko zamek. Wspiera nas wielu lokalnych sponsorów, pomijając kwestię finansową, wypożyczają także sprzęt, wysyłają ekipy do wsparcia przy organizacji wydarzenia itd. Z jednej strony mamy jakość festiwalu na wysokim poziomie, a z drugiej bardzo fajną atmosferę, o czym zapewniają sami przyjezdni.

Tu czuć ten handmade, taki małomiasteczkowy element, w takim sensie, że to wszystko powstaje z pasji, ludzie robią to bez pieniędzy, ale bardzo chcą, żeby w ich mieście działo się coś fajnego. Intro Festival to nie jest fabryka, mam tu na myśli klimat wielkiego festiwalu, gdzie wszystko jest zaplanowane z precyzją lasera, wyreżyserowane. U nas zdarzają się błędy, czy improwizacje, na szczęście rzadko.

 

Czytaj więcej