Czytasz: Gracze z całego świata mogą pobić... Ślązaka [WIDEO]

Gracze z całego świata mogą pobić... Ślązaka [WIDEO]

W nowej grze studia Rockstar Games napotykamy na śląski akcent. Niestety nie jest on pozytywny.

Studio Rockstar Games wydało kolejną grę z cyklu Red Dead. Gra pojawiła się w sklepach 26. października i jest dostępna na konsole PlayStation 4 i Xbox One. Poprzednie odsłony były bardzo dobrze oceniane przez graczy, więc oczekiwania wobec najnowszej wersji są olbrzymie. Jednak w grze spotykamy wątek, który niekoniecznie ucieszy polskich graczy.

Uniwersum gry osadzone jest w realiach Dzikiego Zachodu. W tej odsłonie gry wcielamy się w postać Arthura Morgana. Wśród misji, które otrzymujemy w rozgrywce od jednej z głównych postaci, czyli Leopolda Straussa, możemy wyróżnić wyprawę do dłużników, w celu odzyskania należności. Aby zrealizować tę misję, gracze udają się do trzech osób. Jedną z nich jest Pan Wróbel, Ślązak, który zamieszkuje mały domek w Nowym Hanoverze.

Po przybyciu do jego posesji, odegrana zostaje scena rozmowy, w której Arthur Morgan przedstawia, kim jest i w jakim celu pojawił się w domu Wróbla. Ten z kolei odpowiada mu … po polsku, w dodatku z nietypowym akcentem, mówiąc, że jest z Górnego Śląska, za to zna niemiecki, który określa jako “język imperium”. Dalej akcja zmierza w kierunku wymuszenia rozbójniczego - Arthur Morgan używa przemocy wobec imigranta z Polski, przeszukuje cały dom i zabiera papierosy, butelkę brandy, srebrny kolczyk oraz obrączkę.

O postaci Wróbla wiemy niewiele, poza tym, że przybył do Ameryki przed 1899. rokiem i że posiada małą farmę. Głosu jego postaci użyczył amerykański aktor Kazimierz “Casey” Siemiaszko.

Fot. screen Youtube