News

Dzięki temu uratują górników z Rudnej?

Piąty górnik nie żyje. Ratownicy walczą z czasem.

Po wstrząsie w kopalni Rudna ratownicy próbują dotrzeć do uwięzionych pod ziemią górników. Pięciu niestety nie żyje. Trzech wciąż przysypanych jest skałami. Adam Nowak z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu mówi, że w ich odnalezieniu mogą pomóc lampy.

– Każdy z górników wyposażony jest w osobisty sprzęt, składa się na niego m.in. lampa w głowicy której zamontowany jest nadajnik – mówi Nowak.

Urządzenie wysyła impulsy o określonej częstotliwości i za pomocą specjalnych urządzeń można je zlokalizować. - W przypadku wystąpienia więc zawału czy tąpnięcia, służby ratownicze dysponują lokalizatorami, które odbierają sygnały wysyłane z lamp zaginionych - wyjaśnia Nowak.

Sygnalizator namierza kierunek i odległość lampy, ratownicy podczas poszukiwań wiedzą więc, w którym kierunku mają się poruszać i jaka odległość została im do pokonania. Sygnał wysyłany jest jednak tylko w przypadku, kiedy lampa ulegnie zniszczeniu.

- Aby móc użyć sygnalizatora, w chwilii poszukiwania górnika lampa musi być przy nim i na skutek wypadku nie może ulec uszkodzeniu – wyjaśnia Nowak.

Co ciekawe, ratownicy, którzy biorą udział w poszukiwaniach górników kopalni Rudna nie posiadają w swoich lampach nadajników. - Lokalizator, który ratownicy mieliby przy sobie, lokalizowałby ich lampy, a nie górników – wyjaśnia Nowak.

Wstrząs w kopalni Rudna

Do wstrząsu w kopalni Rudna w Polkowicach doszło na głębokości 1500 metrów, a jego siła w dziesięciostopniowej skali oceniona została na 8.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Wnętrza