Czytasz: Gdzie te zyski z COP24?
Szczyt Klimatyczny ONZ miał wypromować Katowice i okolice. Goście zagłosowali nogami, wybierając... pobliski Kraków.

Szczyt Klimatyczny ONZ miał wypromować miasto. Spodziewano się olbrzymich zysków dla hotelarzy, sklepikarzy i właścicieli restauracji. Rzeczywistość zweryfikowała zbiór pobożnych życzeń, a goście zagłosowali nogami, wybierając... pobliski Kraków. 

GŁUCHA CISZA W KATOWICACH

Centrum Katowic jest obecnie mniej oblegane, niż zwykle. Wydaje się, że mieszkańcy celowo unikają wizyt w okolicach Blue Zone. Przejazd wokół Spodka w każdą ze stron nie jest utrudniony. Pomimo, iż miasto odwiedzić miało ponad 30 tysięcy gości.

Imprezowa tętnica miasta - ul. Mariacka - nie przejawia oznak przeciążenia. W większości lokali bez problemu można znaleźć miejsce. Z rozmów z barmankami wynika, że obecność osób obcojęzycznych jest widoczna, ale nie stanowią oni nawet jednej czwartej gości lokali.

W okolicach rynku podobnie. Widoczni są pojedynczy goście z całego świata. Słychać barwne języki Azji i Afryki, ale centrum Katowic nie stało się multikulturalną stolicą. Barmanka w restauracji informuje, że odczuwalna jest zmiana profilu klienta, i, gdyby nie dwujęzyczne menu, mieliby problem w obsłużeniu ich.

ŚLĄSKA NOCLEGOWNIA

COP24 zaproponował swoim gościom zakwaterowanie w ramach usług oficjalnego partnera, z których skorzystało ok. 3500 osób, czyli 10 proc. wszystkich zadeklarowanych delegatów na szczyt COP24. Z usług oficjalnego przewoźnika skorzystało ok. 3,5 tys. osób, czyli 10 proc. wszystkich delegatów. Goście rozmieszczeni są właściwie wszędzie: w Katowicach, Bytomiu, Chorzowie, Czeladzi, Tarnowskich Górach, Siewierzu, Tarnowskich Górach, Tychach, Będzinie, Dąbrowie Górniczej, Gliwicach, Piekarach Śląskich, Rudzie Śląskiej, Siemianowicach Śląskich, Zabrzu, Zawierciu. Kilkaset osób wybrało Kraków. Jednak 90 proc. planowanych gości wybrało zakwaterowanie na własną rękę.

BOJKOT ŚLĄSKICH ATRAKCJI?

Z rozmów z gośćmi COP24 wyłania się jasny i klarowny przekaz: "w Katowicach i okolicach śpimy, a w wolnej chwili zwiedzamy Polskę". Najczęściej wymieniane są Kraków i Oświęcim. Niektórzy jadą dalej. Kilkukrotnie słychać o Pradze czy Wiedniu. Bez problemu można zapisać się na grupowe zwiedzanie kopalni Guido z anglojęzycznym przewodnikiem w ten weekend. Najbliższy wolny termin w Oświęcimiu jest dopiero w środę. To wyraźnie pokazuje, gdzie wybrali się goście COP24.

Przepełniony Kraków

Pobliski Kraków tętni życiem bardziej. Choć trudno w to uwierzyć, jeszcze bardziej niż zwykle. Rynek jest oblegany z każdej strony przez gości z całego świata. Ciągle słychać różnorodne języki. Placówki globalnych sieciówek pękają od gości sączących polską wersję ulubionej kawy i hamburgera. Barman restauracji przy Wieży Ratuszowej wspomina, że takich tłumów się nie spodziewali. Rezerwacje w niektórych lokalach dokonywane były z tygodniowym wyprzedzeniem.

Trudno jest znaleźć miejsce w tramwaju. Niemożliwym jest wynajęcie samochodu za rozsądną cenę. Wawel jest oblegany przez tłumy gości z zagranicy.

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

Organizacja Szczytu Klimatycznego wiązała się z ogromną emisją CO2, szacowaną na 55 tys. ton. Polska otrzymała antynagrodę "skamielinę roku" za fatalną organizację, ciągłe opieranie się o węgiel, milionowe dopłaty do kopalń i wypowiedzi prezydenta Dudy. Tyle w Katowicach.

Po szczycie klimatycznym spodziewano się olbrzymich zysków. Co niektórzy pewnie pospiesznie wprowadzili je już do Excela. Rzeczywistość jednak okazała się brutalna. Ludzie głosując pieniędzmi wybrali ofertę innych miast.