News, Komentarz

Gabriela z Cieszyna: Wyrzucona z kościoła za hasło Jana Pawła II

Wywlekli ją z kościoła jak worek ziemniaków. Potem zatrzymano ją na komisariacie. Cieszynianka opowiada o sobotnim Marszu Niepodległości.

Gabriela Lazarek znów staje na cieszyńskim rynku. Robi tak każdego dnia od prawie miesiąca. Pierwszy raz stanęła pod siedzibą PiSu po samopodpaleniu Piotra Szczęsnego. Czytała jego manifest i rozdawała go przechodniom. Na jeden dzień dołączył do niej Zbigniew Hołdys. Rynek opuściła na dwa dni. Wybrała się do Warszawy na Marsz Niepodległości.

>>>GABRIELA Z CIESZYNA SAMOTNIE PRZECIWKO PIS<<<

W zeszłym roku, 11 listopada, Gabriela stała na rondzie de Gaulle’a wraz z 40 innymi osobami. Policja pozasłaniała ich czarnymi płachtami, choć byli legalnym zgromadzeniem. Rzucano w nimi butelkami i racami. - Marsz był chroniony, ale nie my – mówi pani Gabriela.

- To narasta, w Polsce rodzi się faszyzm i dlatego postanowiłam pojechać na tegoroczny marsz – dodaje.

Wydarzenie miało odbyć się pod hasłem „Chcemy Boga”. Pani Gabriela wzięła transparent z hasłem Jana Pawła II „Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”, który miała rozwinąć na marszu. Wcześniej wybrała się na mszę do kościoła św. Barbary przy ul. Nowogrodzkiej.

W kościele doświadczyła największej agresji

Dzień przed marszem, który nazwała „jednym ogromny morzem nienawiści, płynącym po ulicach polskich miast”, zachęcała na Fejsbuku, by wyjść na miasto z białą różą w dłoni na znak pokoju. To miał być gest nie przeciwko PiS, a przeciw nienawiści, rasizmowi i ksenofobii oraz agresji względem drugiego człowieka. Lazarek napisała: „Wybierzcie bezpieczne miejsca, które są ostatnimi, które powinny kojarzyć się z agresją. To kościoły. Nie ma znaczenia w co wierzysz i czy wierzysz. Ważne, byś wierzył w to, że warto być dobrym człowiekiem”. To właśnie w kościele doświadczyła największej agresji.

Wzięła udział w mszy, w czasie której ksiądz z ambony ksiądz pozdrawiał i witał środowiska narodowców: ONR i Młodzież Wszechpolską.

- Siedziałam w kościele i słyszałam pozdrowienia kierowane do narodowców i ludzi poprzebieranych za żołnierzy, ksiądz głosił kult przelewania krwi za ojczyznę. Widziałam na ścianach wizerunki Popiełuszki, Kolbego i Jana Pawła II. Przypuszczam, że gdyby mogli to krzyczeliby ze ścian – opowiada Lazarek.

Kiedy ksiądz nawiązał do nauk papieża-Polaka o tym, że nie powinniśmy się bać mówić o swojej wierze, Gabriela nie wytrzymała i wyciągnęła transparent z cytatem Jana Pawła II.

Ciągnęli ją po ziemi jak worek ziemniaków

W ciągu kilku sekund podeszli do niej mężczyźni i zaczęli wyrywać baner krzycząc: „wynocha”, „wynoś się stąd”, „wstyd i prowokacja”. - Kiedy się wywróciłam, wzięli mnie za fraki, ciągnęli po ziemi jak worek ziemniaków i wyrzucili za drzwi. Wtedy zebrała się grupka 20 mężczyzn, którzy szli za mną. Bałam się. Bezpiecznie poczułam się, kiedy podeszłam do grupki osób, a potem wmieszałam się w tłum – opowiada Lazarek.

Chwilę później, pani Gabriela dotarła do grupy 50 osób z transparentami, na których były hasła: „Moją ojczyzną jest człowieczeństwo” oraz „Tu są granice przyzwoitości”. Szybko wkroczyła policja z zarzutem „szerzenia faszyzmu” i „nielegalnego zgromadzenia”. - Rzecznik Marszu Niepodległości powiedział wyraźnie, że to wydarzenie, na które może przyjść każdy, kto chce uczcić święto 11 listopada. Jakim cudem byliśmy tam nielegalnie? Jakim cudem to my byliśmy nazwami prowokatorami niosąc hasła pokojowe, to my zostaliśmy pobici i wyniesieni przez policję, a nie ludzie, którzy mieli rasistowskie hasła nawołujące do nienawiści i byli tam podobno legalnie? - pyta Lazarek.

- Znów wzięto nas za fraki i zawieziono radiowozami na komisariat. Przetrzymywano około trzech godzin, żebyśmy już nie wrócili na marsz. Potraktowali jak jakiś bandytów – dodaje.

Gabriela nie zdążyła dołączyć do kobiet, które za trzymanie baneru z napisem „Faszyzm Stop” zostały pobite.

Znów stoi na cieszyńskim rynku

Pani Gabriela wróciła do Cieszyna. Znów kończy pracę o 17 i idzie na cieszyński rynek, by czytać manifest Piotra Szczęsnego. Wybrała się też do jednego z cieszyńskich kościołów, by zamówić mszę za Polskę wolną od faszyzmu. Ksiądz odmówił. Tłumaczył, że to sprawa polityczna.

- Sytuacja jest dynamiczna. Zdaję się na intuicję. Jednak nadal stoję z manifestem i będę stała tak długo, jak będzie trzeba – mówi pani Gabriela.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Karolinki 2017