Czytasz: Fit Matka Wariatka: Nie chodzi o bycie piękną. Trzeba akceptować siebie

Fit Matka Wariatka: Nie chodzi o bycie piękną. Trzeba akceptować siebie

O byciu fit, jedzeniu pizzy i naszych narodowych trenerkach rozmawiamy z Fit Matką Wariatką, która poprowadzi sobotni trening na Stadionie Śląskim.

Silesion.pl: Jesteś ogromnie popularna, masz ponad 200 tysięcy polubień na Fejsbuku. Spodziewałaś się tego?

Fit Matka Wariatka: Niczego się nie spodziewałam. Stronę założył mi syn i stało się to z dnia na dzień. Cieszy mnie taka ilość fanów, ale taka sama radość była, gdy miałach ich 300. To nie ilość robi stronę, bo znam świetne profile, które mają mało fanów.

Cieszę się z tego, że udało mi się zebrać fajnych ludzi. To głównie kobiety w wieku 25-40 lat, najczęściej matki spełnione zawodowo, które mają coś do powiedzenia.

Jak się zaczęła Fit Matka? Mówisz o sobie „od lenia do pasjonatki ćwiczeń”. Chciałam spytać o tego lenia.

Jak byłam młoda to biegałam, pływałam, grałam w koszykówkę. Potem poszłam na studia, urodziłam dwoje dzieci i już wiele mi się nie chciało. Siedziałam przed komputerem, potrafiłam cały sezon „Dextera” machnąć w jedną noc.

Ale pewnego dnia poszłam do sklepu po spodnie. Zobaczyłam się w lustrze i się przestraszyłam. Cellulit przebijał mi przez te spodnie. Uświadomiłam sobie, że nie mam 65 lat, a 35 i wyglądam dramatycznie. Spodni nie kupiłam, za to z miejsca poszłam na siłownię i zaczęłam ćwiczyć. Wciągnęłam się.

Jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę ze siłownią to szybko widać efekty. Moja skóra zaczęła wyglądać lepiej. Dwa lata ćwiczyłam z trenerem, wtedy jeszcze zupełnie nie myślałam o własnej stronie internetowej. W końcu sama zrobiłam szkolenia na trenera personalnego. Gdy już to wszystko miałam, zaczęłam szukać normalnych ludzi, którzy mieli ten sam problem, co ja. Mam szacunek do Chodakowskiej czy Lewandowskiej, ale to są różne światy. Doszłam do wniosku, że muszę zrobić własną stronę. I u mnie jest inaczej. Nie ma bitej śmietany i nie jestem uprzejma. Mam w dupie to, co ludzie o mnie myślą, czy mi coś wypada czy nie.

Jakie jest Twoje credo? Przyznajesz się do tego, że palisz papierosy i jesz pizzę.

Palę od 22 lat, ale nie ma się czym chwalić. Do tego jestem totalnym leniem. Pokazuję jednak, że wcale nie trzeba spędzać godziny na siłowni i przeorganizowywać swojego życia. Trzeba być systematyczną i słuchać siebie.

Wiesz o co w tym wszystkim chodzi? Nie o chudnięcie i zmianę ciała, ale o zmianę psychiki. Nie chodzi o bycie piękną, ale o akceptację siebie. Musisz się wkręcić i chcieć ćwiczyć, wtedy to zadziała. Ja też mam dzieci, psy, obowiązki. Ale 15 minut dwa razy na dzień mogę wygospodarować dla siebie.

Wspomniałaś o Chodakowskiej i Lewandowskiej. Jak się czujesz w towarzystwie naszych narodowych trenerek?

Jesteśmy totalnie różne. Ja nie mam speców od PRu, mnie nikt nie pilnuje. Dziewczyny są wylukrowane, ale tak były przedstawiane od początku. Chodakowska nie powie, że ma zły dzień, bo to nie pasuje do jej wizerunku. A jak mnie jest źle to napiszę, że jest mi k***a źle. Życie to nie tor wypełniony lodami. Do tego mam szereg prężnie działających hejterów. Gdy zaczynałam trzy lata temu to mnie ta krytyka dotykała. Byłam w szoku, że tak źle można pisać o drugim człowieku. Teraz nie czytam komentarzy. Wychodzę z założenia, że ktoś musi mieć smutne życie, żeby żyć moim. Ale jeśli sukces mierzyć miarą hejterów to jestem królową popularności.

Zbliża się wiosna, potem lato, zaczniemy szukać w szafie skąpych ciuchów. Jak zacząć przygodę ze sportem, żeby doprowadzić do świetnej figury?

Jeśli nie masz wystarczającej motywacji to nie zaczynaj. Nienawidzę parcia, mówienia, że do lata jeszcze cztery miesiące! Piszą mi dziewczyny „Matko, tak bym chciała, ale nie mam motywacji”. Jeśli będziemy ćwiczyć na siłę to skończy się na jednym treningu. To tak jak z rzucaniem palenia.

Dziewczyny mi piszą, że zdrowo się odżywiały, były na diecie, ale efektów pracy nie widziały. Jak miało działać, skoro było robione na siłę? Kończyło się to często depresją. Bo tutaj ważna jest głowa, podejście do siebie. Można zjeść pizzę czy kotleta. Nie wolno tylko się obżerać. Trzeba słuchać siebie i swoich potrzeb. No i mieć przy tym umiar.

Co będzie się działo w sobotę na Stadionie Śląskim. Co mamy ze sobą zabrać?

Jestem Ślązaczką i cieszę się, że wystąpię na Stadionie. Będzie ze mną Klaudia Rzepecka. Ja mam obsesję na punkcie dobrze wykonywanych ćwiczeń. Będziemy chciały jak najwięcej pokazać dziewczynom, a nie pokrzykiwać ze sceny. Kiedy jedna z nas będzie ćwiczyć, druga sprawdzi czy dziewczyny dobrze wykonują ćwiczenie. Weźcie ze sobą matę, wodę i wygodne buty.

***

Fit Matka Wariatka to Joanna Kajstura z Pszczyny. Ślązaczka znana z ogromnej energii i ciętego języka. Czterdziestolatka i matka dwójki dzieci. Ćwiczy i zaraża optymizmem kobiety. Najczęściej te, którym brakuje czasu i motywacji.

W najbliższą sobotę to właśnie ona poprowadzi trening w ramach akcji „Śląskie trenuje na Śląskim”. Wydarzenie rozpocznie się w sobotę o godz. 10 na Stadionie Śląskim. Żeby wziąć w nim udział – a naprawdę warto – wystarczy wysłać mejla na adres slaskietrenuje@silesion.pl, z dopiskiem „FitMatkaWariatka”.

Będzie to czwarty już trening z cyklu „Śląskie trenuje na Śląskim”. Poprzednie prowadzili Mikołaj Roznerski, Qczaj oraz Joanna Jóźwik.

Czytaj więcej