Czytasz: Film o świecie, za którym tęsknię

Film o świecie, za którym tęsknię

Michał Rosa, reżyser filmu "Szczęście świata", opowiada nam, dlaczego warto zobaczyć ten film i gdzie rozegra się akcja jego kolejnego dzieła.

"Szczęście świata" to film, którego akcja rozgrywa się w jednej kamienicy na Śląsku. Zagrali w nim znakomici aktorzy jak Karolina Gruszka i Agata Kulesza. Także ci, pochodzący stąd jak Dariusz Chojnacki czy Barbara Lubos. Zdjęcia do „Szczęścia świata” realizowane były w czterech śląskich miastach: Katowicach (Plac Sejmu Śląskiego), Zabrzu (dawny Hotel Admiralspalast, ulica Chełmońskiego, dzielnica Biskupice), Rudzie Śląskiej (osiedle Kaufhaus) i Gliwicach (budynek dawnej dyrekcji Huty Gliwice). Jest to film dofinansowany ze środków Śląskiego Funduszu Filmowego (Instytucja Filmowa „Silesia-Film”).

Film nazywany "realizmem magicznym po śląsku", swoją premierę ma w piątek. A my, na chwilę przed pierwszym seansem, złapaliśmy reżysera Michała Rosę, by nam opowiedział, dlaczego trzeba zobaczyć ten obraz.

O czym jest szczęście świata?

Karolina Gruszka. Fot. A. Zimny

Rzecz się dzieje przed wojną na Śląsku, na granicy polsko-niemieckiej, ale po polskiej stronie. W kamienicy mieszka piękna kobieta i grupa ludzi, która wokół niej krąży. Ale tak naprawdę to film o świecie, za którym tęsknię. O świecie, w którym Polacy, Ślązacy, Niemcy i Żydzi żyli w jednym tyglu i było im ze sobą całkiem przyzwoicie. O ładzie świata, którego już nie ma. To tez opowieść o tym, jaki ślad zostawia ktoś, kto jest dla nas ważny i o tym, co się dzieje, gdy go zabranie. Też opowieść o odmowie. W ważnym momencie życia musimy się zastanowić czy powiedzieć „tak” czy „nie”. Ja bym chciał byśmy mówili „tak”. Ale jeśli powiemy „nie” musimy zdawać sobie sprawę, że potem całe życie będzie to za nami gnało.

Dlaczego warto zobaczyć ten film?

To nie jest ciężki film. Na pewno jest ładny. Jest piękna kobieta, grana przez Karolinę Gruszkę. Są świetni aktorzy jak Agata Kulesza, Dariusz Chojnacki, Barbara Lubos czy młody Mateusz Lickindorf. To oni wprowadzili w tą śląską część ducha wolności.

Ja nie mam jednego ulubionego bohatera, ale jest tu galeria, z którą – mam nadzieję - chciałby się przebywać dłużej.

Dlaczego tak mało kręci się na Śląsku?

Dariusz Chojnacki. Fot: A. Zimny

Formalna odpowiedź jest prosta. 80-90 procent filmów kręci się w Warszawie, bo aktorzy po zdjęciach wracają do swoich teatrów na próby. Finansowe przeniesienie filmu poza Warszawę to wyzwanie. Kreci się też w Krakowie czy Wrocławiu. W innych regionach jest po prostu drożej. Był czas, gdy więcej się kręciło na Śląsku, ale pokazywało się dużo tego „brudnego” Śląska, sam takie filmy robiłem. Tutaj chciałem pokazać inny Śląsk, z klasą, ładem, cywilizacją. I myślę, że to mi się udało. Są tu sekwencje przejazdu przez Katowice sprzed wojny. Trochę Rudy Śląskiej, Zabrza. Mam nadzieję, że to obrazki, które innych zachęcą, by kręcić na Śląsku.

Pan wybiera Śląsk, bo stąd pochodzi?

Co drugi film robię na Śląsku. Na pewno nie robiłbym czegoś, co nie jest dla mnie ważne. Mieszkam tu, lubię ludzi. To przedziwny tygiel, niewiele takich w Europie. Tu nie ma centymentra ziemi nieprzerobionej przez człowieka. Tu wszystko ma klimat, nawet hałdy. Ten świat jest połączeniem cywilizacji zachodniej i wschodniej. Widać, że grupy ludzi się tu przez wieki mieszały, pięknie to wszystko skundlone. Nie jest czysto polskie czy niemieckie. Jest wymieszane i w tym widzę siłę.

Kto wybierał plenery?

Najczęściej to scenograf szuka obiektów do zdjęć. Tutaj było inaczej, bo ja dobrze znam Katowice i wiedziałem, gdzie chcę robić film. Ale jako, że to film historyczny to trzeba było znaleźć takie miejsca, by nie wprowadzać w nie zbyt wielu zmian postprodukcyjnych. Chodziliśmy więc po mieście i szukaliśmy miejsc klimatycznych i finansowo odpowiednich, które by nam równocześnie pasowały.

Kolejny film będzie na Śląsku?

Reżyser Michał Rosa

Nie. Są w planach dwa filmy, ale nie będą się działy na Śląsku. Jeden we Lwowie, a drugi w całej Polsce. Ale cała masa młodych ludzi wróci po szkole i po swoich pierwszych filmach, i tu będzie kręcić. Ja już trochę tego zrobiłem na Śląsku, więc teraz krótka przerwa i pewnie za jakiś czas znów coś tu nakręcę.

Premiera filmu z udziałem twórców rozpocznie się w piątek o godzinie 19 w katowickim kinoteatrze Rialto. Rozmowę z reżyserem Michałem Rosą poprowadzi dr Anita Skwara, a w nastrój wieczoru wprowadzi lampka wina i muzyczna niespodzianka. Bilety na premierę w cenie 20 złotych.

Czytaj więcej