Czytasz: Edukacja po romsku
To jedyna taka szkoła w kraju. W Zabrzu stereotyp kradnącego albo żebrzącego romskiego dziecka odchodzi w niepamięć. Bo tu dzieci nie kradną, nie są wykorzystywane przez rodziców i całego dzieciństwa nie spędzają na ulicy. Tutaj się uczą.
Edukacja po romsku. Połowiczny sukces w Zabrzu?
To jedyna taka szkoła w kraju. Stereotyp kradnącego albo żebrzącego romskiego dziecka własnie tutaj odchodzi w niepamięć. Bo tu dzieci nie kradną, nie są wykorzystywane przez rodziców i całego dzieciństwa nie spędzają na ulicy. Tutaj się uczą.

Od kilkudziesięciu lat Romowie są częścią Zabrza. Tolerancji zabrzanie uczą się od najmłodszych lat, przede wszystkim w przedszkolach i szkołach.

Szkoła podstawowa nr 43. Zabrze. Ulica Buchenwaldczyków 25. Teraz 48 romskich dzieci uczy się w tej placówce, większość z nich ją najprawdopodobniej skończy, a później już tylko nieliczni pójdą do Gimnazjum nr 16 na ul. Sienkiewicza.

Jak wyglądały początki?

Początki były trudne i sukces nie przyszedł od razu - przyznaje dyrektor placówki Marek Ziętal, który kieruje placówką od 1993 roku.

Najpierw w połowie lat 90-tych utworzono klasę romską, jednak zamiast zasymilować romską społeczność, odłączono ją. Sami Romowie przyszli do dyrektora i powiedzieli, że takiej integracji nie chcą.

Punktem przełomowym był 2002 rok. Wystartował pilotażowy program dla dzieci romskich i polskich, który miał na celu pomóc dzieciom słabym niezależnie od ich pochodzenia - dodaje dyrektor Ziętal.

Logopeda, zajęcia wyrównawcze i pomoc dla nauczyciela. W zabrzańskiej szkole już od kilkunastu lat pracują także asystenci romscy, w tej chwili są to trzy osoby. Ich zadaniem jest pomaganie dzieciom, ale i rodzicom w odnalezieniu się w szkolnej rzeczywistości. Jedną z asystentek jest Sylwia Gil.

Jesteśmy łącznikiem między nauczycielami, a rodzicami. Pomagamy w odrabianiu lekcji, ponieważ niektórzy romscy rodzice nie potrafią czytać, pisać ani liczyć. - tłumaczy pani Sylwia. - Na bieżąco informujemy rodziców o problemach dziecka czy zbliżających się wywiadówkach.

Wprawdzie nie udało jej się ukończyć szkoły średniej, ale dołożyła starań, aby jej synowie ukończyli gimnazjum. Jeden z nich jest na dobrej drodze, aby skończyć szkołę średnią.

Ile dzieci kończy edukację?

O ile coraz więcej romskich dzieci kończy podstawówkę, w skali województwa to 87%, to na późniejszych stopniach edukacji odsetek spada dramatycznie. Zaledwie 17% kończy gimnazjum, a tylko 2% szkołę średnią. Brak zainteresowania można tłumaczyć tradycją kultury romskiej - częstymi wyjazdami, za pracą w przypadku starszych dzieci albo do rodziny, która mieszka w innym mieście. Podobnie sprawa wygląda z frekwencją, choć jak przyznaje dyrekcja “chęci są, ale czasem brakuje dyscypliny”.

Większy problem z frekwencją mają dziewczynki. Jeżeli rodzina jest wielodzietna, to 12-letnia dziewczynka - tłumaczy pani Sylwia - decyzją rodziców zostaje w domu, aby pomóc opiekować się młodszym rodzeństwem. Kończąc 18 lat młodzi Romowie powinni się ożenić i założyć własną rodzinę.

Poza frekwencją, problemem jest też niska średnia ocen uczniów pochodzenia romskiego, która za ubiegły rok wyniosła zaledwie 2,46. Około 10-15% uczniów musi powtarzać klasę w podstawówce, w gimnazjum współczynnik ten jest prawie dwukrotnie wyższy.

Edukacja po romsku. Połowiczny sukces w Zabrzu?
To jedyna taka szkoła w kraju. Stereotyp kradnącego albo żebrzącego romskiego dziecka własnie tutaj odchodzi w niepamięć. Bo tu dzieci nie kradną, nie są wykorzystywane przez rodziców i całego dzieciństwa nie spędzają na ulicy. Tutaj się uczą.

 

Czytaj więcej