News

„Orlen zrobił ze mnie złodzieja”. Dziwne praktyki na stacji

Dwie kawy, gazeta i paliwo za 30 zł. Takie zakupy na stacji Orlenu zrobił mieszkaniec Dąbrowy Górniczej. Kilka dni później dostał wezwanie na policję. - Ukradł pan paliwo - stwierdził mundurowy.

- Stanąłem jak wryty - przyznaje 36-letni dąbrowianin. I wspomina rozmowę telefoniczną z funkcjonariuszem ząbkowickiego komisariatu. - Policjant najpierw stwierdził, że jestem poszukiwany i wypytywał czy tankowałem na tutejszym Orlenie. Kiedy potwierdziłem ten fakt, stwierdził, że stacja benzynowa zgłosiła kradzież paliwa – relacjonuje mężczyzna. Dodaje, że mundurowy przyznał, że widział już nagranie z monitoringu. - Zażartował, że taki mam dobry samochód, a ukradłem paliwo za 30 zł – mówi mężczyzna. - Mnie do śmiechu nie było - przyznaje.

Pili kawę, kupili gazetę. „Jak można uznać mnie za złodzieja?”

Po telefonie z komisariatu przypomniał sobie sytuację sprzed kilku dni. - Wybraliśmy się z żoną na krótką przejażdżkę i spacer – wspomina. Dodaje, że w momencie tankowania był jedynym klientem Orlenu (stacja na ząbkowickim rondzie). - Zatankowałem tylko za 30 zł, bo paliwo było drogie, a kartę flotową mam w innej sieci. Chciałem po prostu bez problemów dojechać do mojej stacji – przyznaje dąbrowianin.

Na ząbkowickim Orlenie spędził kilkanaście minut. - Wypiliśmy z żoną kawę, kupiliśmy Newsweeka. Zapłaciłem zbliżeniowo kartą. Jak można uznać mnie za złodzieja? Nikt nie uciekał, nigdzie się nie chował – mówi z oburzeniem mężczyzna.

Taką mają procedurę. „To strata czasu policji”

Dąbrowianin pojechał na stację wyjaśnić sytuację. Szybko okazało się, że kasjerka policzyła mu za kawę i gazetę, zapomniała jednak o paliwie. - To była ewidentna wina kasjerki – podkreśla mężczyzna.

Dodaje jednak, że początkowo Orlen nie przyznawał się do winy. - Potraktowano mnie dość obcesowo, a kierownik stwierdził, że powinienem patrzeć na rachunek – mówi 36-latek.

Uiścił brakującą w kasie kwotę. Zdenerwował się jednak, gdy okazało się, że stacja nie wycofa zgłoszenia o kradzieży. - Zrobili ze mnie złodzieja, a potem usłyszałem, że mają taką procedurę. Jeśli klient – nawet z winy stacji – nie zapłaci za cokolwiek, sprawa ląduje na policji. Orlen mając moje tablice na monitoringu, nie zadał sobie trudu, by spróbować się ze mną skontaktować – oburza się mężczyzna.

Fałszywe doniesienie jest karalne

Wyjaśnienia musiał złożyć też w komisariacie. - Sam policjant przyznał, że to strata jego czasu. Zgadzam się z tym. Uważam jednak, że za bezpodstawne zgłoszenie o niezaistniałej kradzieży Orlen powinien odpowiadać. Policja nie jest od tego, by uzupełniać manko w kasie na stacji paliw – zaznacza dąbrowianin.

Mariusz Miszczyk, rzecznik prasowy policji w Dąbrowie Górniczej przyznaje, że na stacjach benzynowych wciąż często dochodzi do kradzieży paliwa. - Każde zgłoszenie tego typu traktujemy poważnie – zaznacza. Nie ukrywa jednak, że pracownicy Orlenu powinni mieć pewność, że doszło do kradzieży, a nie do zaniedbania ze strony pracownika. Inaczej sieć może zostać oskarżona o fałszywe doniesienie o popełnieniu wykroczenia.

„Brak jakichkolwiek danych”

Co na to Orlen? „Uprzejmie informujemy, że funkcjonowanie stacji paliw z założenia obarczone jest ryzykiem zaistnienia nietypowych sytuacji, w tym m.in. nieuiszczeniem płatności za paliwo. W naszej sieci, dzienna liczba transakcji na stacjach paliw sięga kilkuset tysięcy, co naturalnie zwiększa takie ryzyko” - czytamy w wyjaśnieniu biura prasowego Orlenu. Jego pracownicy zapewniają, że wdrożone w sieci procedury mają na celu wyłącznie zminimalizowanie wystąpienia tego typu przypadków i ich jak najszybszą i skuteczną weryfikację. Biuro wyjaśnia, że zdecydowało się o sprawie powiadomić policję, bo chciało ustalić „osobę zobowiązaną do dokonania płatności” w tym przypadku. „(...) wynikało to z faktu braku jakichkolwiek innych danych, które pozwoliłyby się skontaktować z klientem (…). Jest to właściwy tryb postępowania wynikający z przepisów obowiązującego prawa” - podkreślają w Orlenie.

Problem w tym, że jak podkreśla dąbrowianin, stacja policji przedstawiła całą sprawę jako zwykłą kradzież, nie zaś pomyłkę ze swojej strony. - To duża różnica. Jestem uczciwym człowiekiem, a działalność pracowników stacji, a tym samym spółki Orlen naraziła mnie na stratę czasu wynikającą z konieczności wyjaśnienia sprawy na policji, straty wizerunkowe i stres związany z cała sytuacją – mówi mężczyzna.

Dopiero po drugiej wizycie dąbrowianina, ząbkowicki Orlen zdecydował, że w zamian zadośćuczynienia, 100 zł przeznaczy na wskazany przez klienta cel charytatywny.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Gala BCC