Czytasz: "Mój gladiator złożył tarczę"

"Mój gladiator złożył tarczę"

Zmarł chłopczyk, który przez ostatnich kilka dni był na ustach całego świata.

Dziś w nocy, o godz. 2:30 czasu brytyjskiego, zmarł Alfie Evans, chłopczyk, który przez ostatnich kilka dni był na ustach całego świata.

Alfie Evans nie żyje

"Mój gladiator złożył tarczę i zyskał swoje skrzydła o 2.30. Kocham cię" – napisał w mediach społecznościowych Tom Evans, ojciec chłopca.

Kate James, matka Alfiego też zamieściła wpis na Facebooku:

"Nasz chłopak zyskał skrzydełka dzisiaj w nocy o 2.30. Mamy złamane serca. Dziękujemy wszystkim za wsparcie".

Sprawa Alfiego Evansa

Przypomnijmy. Sprawą eutanazji Alfiego Evansa od blisko tygodnia żył cały świat. Mieszkający w Liverpoolu dwuletni Alfie od urodzenia cierpiał na niezdiagnozowaną chorobę układu nerwowego. Zdaniem lekarzy, jego stan od wielu miesięcy stale się pogarszał i uznano go za wegetatywny. W obliczu nieodwracalnych uszkodzeń mózgu, po wielomiesięcznej batalii sądowej, decyzją sądu w poniedziałek odłączono chłopca od aparatury podtrzymującej życie.

I choć lekarze przewidywali, że po odłączeniu jej, Alfie Evans umrze po kilkunastu minutach, chłopiec zaczął samodzielnie oddychać. Wreszcie podano mu maskę tlenową oraz zaczęto go nawadniać, a rodzice dwulatka postanowili rozpocząć kolejny etap walki o prawo do leczenia syna.

W sprawie zainterweniowały nawet włoskie władze, które przyznały chłopcu paszport i zaoferowały objęcie go opieką medyczną we Włoszech. W sprawę zaangażował się również papież Franciszek, apelując o ochronę życia chłopca. Brytyjski sąd nie wydał zgody na wywiezienie chłopca z Wielkiej Brytanii, twierdząc, że dalsza walka o życie Alfiego jest bezzasadna i nadeszła pora na "ostatni rozdział w sprawie tego niezwykłego małego chłopca". 

Zdjęcia: Alfie Evans Official Page / Instagram

Czytaj więcej