Czytasz: Dzikie muflony od piątku na mieście. Lepiej uważać

Dzikie muflony od piątku na mieście. Lepiej uważać

W piątek pojawiły się w samym centrum Zabrza. Ale wspólna obława strażników miejskich, łowczego i weterynarza skończyła się fiaskiem. Skutek? Dwa dzikie muflony wciąż wędrują po mieście.

fot: Izabella Zubowicz

- Nie mamy pojęcia gdzie są - przyznaje Mirosława Uziel-Kisińska, rzeczniczka prasowa straży miejskiej w Zabrzu. Przyznaje, że zwierzęta ostatni raz widziane były w poniedziałek w zabrzańskich Biskupicach. - Tamtejszy ksiądz ścigał je zresztą na koniu – relacjonuje rzeczniczka straży. Niestety muflonów wciąż się nie udało odłowić.

Barany były sprytniejsze

Dwa dorosłe samce muflona śródziemnomorskiego po raz pierwszy zauważono w centrum Zabrza w miniony piątek, przy ul. Wandy. - Wyjrzałam przez okno i...przetarłam oczy - wspomina Izabella Zubowicz, mieszkająca w jednym z tutejszych budynków. Dodaje, że wkrótce na miejscu zjawiała się straż miejska. Przyjechał też leśniczy i weterynarz ze środkiem usypiającym. - Nie był chyba wielkim profesjonalistą – nie ukrywa pani Iza. - W momencie, gdy leśniczy strzelił do zwierząt nabojem z lekiem, te zamiast zasnąć, przeskoczyły przez płot i uciekły – relacjonuje zabrzanka.

Zdążyły narobić już szkód

Udaje im się zresztą do dziś. Muflony wciąż są bowiem na wolności. Straż miejska czeka na sygnały od mieszkańców. - Te zwierzęta mogą być niebezpieczne. Nie tylko dla przechodniów ale także dla kierowców - przestrzega Mirosława Uziel-Kisińska. Dodaje, że muflony zdążyły narobić już szkód. - Przy ul. Wandy 1 uszkodziły bramę, mogą uszkodzić samochody. Trzeba na nie uważać – zaznacza rzeczniczka straży miejskiej. Nie ukrywa, że właściciel powinien pokryć koszty szkód wyrządzonych przez zwierzęta, a także akcji straży miejskiej.

Nikt się do nich nie przyznaje

- Podejrzewaliśmy, że muflony uciekły z parafii św. Anny, gdzie ksiądz hoduje różne zwierzęta, okazało się jednak, że żadnego nie brakuje – mówi Izabella Zubowicz. Rzeczniczka straży miejskiej zapewnia, że jednostka sprawdziła już okoliczne hodowle. - Bez rezultatu - przyznaje Uziel-Kisińska. - Być może z faktu konieczności pokrycia strat wynika to, że nikt się do muflonów nie przyznaje – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: STRZAŁY NA OSIEDLU. LUDZIE UCIEKALI W POPŁOCHU

Czytaj więcej