Architektura

Bliźniacze wieże. Wizytówka Katowic

Dlaczego Szwedzi porzucili plac budowy i w popłochu uciekali z Katowic zostawiając narzędzia i samochody? Jaki jest widok z prawie 100-metrowej wieży? Odkrywamy historię dachu miasta, czyli dwóch katowickich wież.

- Jeszcze dziś bym powiedział, że jestem w wieżach Stalexportu, ale już wiem, że są to obecnie wieże Węglokoksu. Dwie bliźniacze wieże, które można porównać do dawnych World Trade Center w Nowym Jorku czy do Petronas Towers w Kuala Lumpur – mówi Aleksander Krajewski, architekt, fundacja Napraw Sobie Miasto.

 To taki dach miasta

To ikony i dominanty w krajobrazie miasta, jedne z najwyższych na Śląsku. A trzecie w Katowicach, po Altusie i Wieżowcu Wojewódzkim. Jednak kiedy powstały były – poza Warszawą – największymi budynkami w kraju. Wieża A ma 97 metrów, a wieża B – 92 metry i 22 kondygnacje. Z góry widać Beskidy, a przy dobrej pogodzie ponoć nawet Tatry. - To taki dach miasta. Nietuzinkowa konstrukcja, niespotykana w Polsce, rzadko też na świecie – dodaje Krajewski.

To budynek trzonolinowy. Posiada trzon nośny odlany z żelbetu, w którym mieszczą się piony windowe. Każda wieża ma po cztery szyby windowe. Instalacje, toalety też mieszczą się w tym trzonie, a na szczycie budynków znajdują się dźwigary. Na nich, na smukłych cięgnach, podwieszane są wszystkie piętra.

- Kondygnacje podwieszane były od góry do dołu. Nigdzie jednak nie ma zdjęć dokumentujących budowę, nic się nie zachowało. Jest za to ciekawa historia – mówi architekt.

Szwedzi uciekali w popłochu

Wieże zaprojektowali Jugosłowianie. Konstruktorem był Radomir Michajlović, a architektem Georgo Gruićić. Jednak to Szwedzi prowadzili budowę. Zaczęli pod koniec lat 70., a około roku 1980-81 szybko porzucili plac budowy i miasteczko kontenerowe, gdzie mieli biura i mieszkali. Zostawili narzędzia i samochody volvo. Zabrali ze sobą znaczną część dokumentacji. Nie wiemy, co się stało. Czy Szwedzi mogli się dowiedzieć o zbliżającym się stanie wojennym? To jest zagadka nierozwiązana do dziś.

Prace dokończyli Polacy. Powstała zagraniczna inwestycja, która dziś budzi kontrowersje. Mówi Krajewski: - Niepokoi czy ta konstrukcja się utrzyma, czy jest bezpieczna. A przecież w Spodku dach też jest podwieszony na cięgnach, podobnie jak huta Baildon, mosty też wiszą na linach i sobie świetnie radzą. Czasem łatwiej coś powiesić na linie niż podbudować od dołu.

Interesował rozmach, nie dolary

Do dźwigarów podczepione są wieszaki. Na nich wiszą strop i wszystkie kondygnacje, co jest dużym obciążeniem. Kilka lat temu Politechnika Śląska robiła ocenę tej konstrukcji. Jej stan jest bardzo dobry, a budynki mogą wytrzymać nawet sto lat.

Powstały jako obiekt reprezentacyjny, będący siedzibą czterech przedsiębiorstw handlu zagranicznego: Stalexportu, Centrozapu, Węglokoksu i Banku Handlowego. Interesował ich rozmach, a nie dolary. Nie oszczędzano na materiałach, wszędzie zastosowano najlepszy dostępny beton, nawet w elementach o mniejszym znaczeniu konstrukcyjnym.

Budynek pełen był innowacji. Miał zbiorniki buforowe wody, stację uzdatniania wody, rozdzielnię elektryczną, centralę telefoniczną, systemy nagłaśniania, którymi puszczano muzykę ale i ochrona mogła nadawać komunikaty. Budynek jest typu zamkniętego z klimatyzacją i wentylacją. Początkowo pracownikom trudno się było do tych rozwiązań przyzwyczaić. Ludzie nie mogli przywyknąć, że okna nie są otwierane. Dlatego zmieniono przepisy i od tej pory kilka okien można było uchylić. W dużym pokoju na XIX piętrze wstawiono Odrę, która informatycznie obsługiwała budynek. Dziś w tym pomieszczeniu odbywają się zajęcia jogi.

Wieże zagrały w filmie 

Obiekt zaprojektowano na 1800 pracowników. Dziś pracuje tu ponad tysiąc osób. Zdecydowanym właścicielem jest Węglokoks. Fragment budynku należy do Stalexport Autostrady, choć firma mieści się w Mysłowicach. Każda wieża ma 600 pokoi. Do tego kawiarnię, restaurację, salon fryzjerski, kancelarie prawne czy pocztę. Jedynie pralnia nie przetrwała. Tu znajdują się Wyższa Szkoła Technologii Informatycznych oraz Śląska Wyższa Szkoła Medyczna. Tutaj kręcono też zdjęcia do filmu „Gwiazdy” Kidawy-Błońskiego o Janie Banasiu. Atrium z fontanną zagrało kasyno w filmie o słynnym piłkarzu.

- Ten budynek to innowacje i ciekawa historia, dominanta w krajobrazie miasta. Wymaga uczczenia i zdecydowanie powinniśmy się nim chwalić. Dwie wieże są naszą wizytówką – mówi Krajewski.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Tour de Pologne