News, Kultura

„Dwanaście krzeseł” w Teatrze Śląskim [RECENZJA, ZDJĘCIA Z PREMIERY]

W Katowicach Nikołaj Kolada powrócił w swoim stylu.

Zrealizowany przez rosyjskiego dramatopisarza, aktora i reżysera Nikołaja Koladę spektakl „Dwanaście krzeseł” miał wczoraj w Teatrze Śląskim im. St. Wyspiańskiego w Katowicach oficjalną premierę. Oficjalną, bo wcześniej zobaczyli go już widzowie świętujący w teatrze Sylwestra.

 

ZOBACZ ZDJĘCIA Z PREMIERY. Autorem wszystkich zdjęć jest Przemysław Jendroska

„Dwanaście krzeseł” to kultowa powieść satyryczna z okresu międzywojennego, napisana przez Ilję Ilfa i Eugeniusza Pietrowa. Ostap Bender, kanciarz i oszust, a może raczej – jak sam siebie określa – „wielki kombinator”, poszukuje diamentowego skarbu, ukrytego w jednym z dwunastu zabytkowych krzeseł. Pomaga mu w tym wspólnik, Hipolit Matwiejewicz Worobianinow, który ma też własny interes do załatwienia…

ZOBACZ ZDJĘCIE ZE SPEKTAKLU:

"Trzymajcie się! Rosja o was nie zapomni! Zachód nam pomoże!"

To bodaj najbardziej znane cytaty z tego spektaklu. Ale to nie polityka, a ludzkie słabości w czasach trudnych przemian podane w formie farsy są osią przedstawienia. 

Komedia, którą Nikołaj Kolada zrealizował w katowickim teatrze jest oparta na nowym, uwspółcześnionym tłumaczeniu tekstu. To kolejna realizacja Nikołaja Kolady w Teatrze Śląskim. W 2015 r. zrealizował na tej scenie „Ożenek” Gogola. 

 „Dwanaście krzeseł” to doskonała i iskrząca dowcipem opowieść, wyśmiewająca biurokrację, marazm obywateli i łatwość manipulowania, zakłamanie i obłudę w każdej postaci. Ostap Bender zaś to jedna z najlepszych postaci satyrycznych XX wieku... W tej wyczerpującej w trzyipółgodzinnym spektaklu roli znakomicie poradził sobie Bartłomiej Błaszczyński. Cały zespół, prowadzony przez Koladę, włożył zresztą wiele wysiłku w ten zrobiony z rozmachem spektakl. Także studenci Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego. Ale mimo świetnych głownych ról męskich (obok Błaszczyńskiego to Mateusz Znaniecki w roli Hipolita Worobjaninowa), to kobiety: Madame Pietuchowa (Ewa Leśniak),  Alina Chechelska (Jekaterina, żona Fiodora), Grażyna Bułka (Madame Gracacujewa) i Krystyna Wiśniewska (Jelena Stanisławowna) sprawiły, że ten spektakl wart jest zapamiętania.  No i... Wiesław Kupczak, cudowny w swej damskiej odsłonie roli Iznurionkowa.

12 krzeseł, 30 aktorów, kilkaset kostiumów, diamenty i perły. Trzeba przyznać, że zrobiono bardzo porządne przedstawienie. Taki prawdziwy teatr z porządną scenografią i kostiumami (Kolada i i Anna Tomczyńska), choreografią (Jakub Lewandowski). 

Publiczność dawała się porywać kolorom i muzyce, przeżywając wspólnie z aktorami wzloty oraz upadki czarującego łajdaka Ostapa Bendera, ale być może, gdyby przeżywała... szybciej, a przedstawienie było krótsze, nic już nie można byłoby zarzucić. Kto jednak chciałby zobaczyć jak powinno wyglądać przedstawienie i jak się robi prawdziwy teatr, niech koniecznie zobaczy ten spektakl.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Turystyka