Czytasz: Dwa światy minister Zalewskiej

Dwa światy minister Zalewskiej

Minister edukacji narodowej odwiedziła Śląsk. Witał ją niezadowolony KOD. Ale były też roześmiane, roztańczone i rozśpiewane dzieci ze szkoły podstawowej. Gwizdy przeciwko brawom.

Minister Anna Zalewska nie ma wątpliwości co do słuszności kierunku wprowadzanych zmian w systemie oświaty. Po dzisiejszej wizycie w Mysłowicach jej przekonanie jest na pewno mocniejsze.

WARSZAWSKIE PODWYŻKI

Komitet Obrony Demokracji chciał przywitać panią minister już w Katowicach. Jednak w tym czasie Anna Zalewska była w Warszawie, gdzie ogłosiła 15 proc. podwyżki dla nauczycieli w ciągu trzech lat, zmiany w Karcie Nauczyciela, ciepłe posiłki w każdej szkole i przywrócenie do szkół opieki stomatologicznej.

- W ciągu najbliższych trzech lat (...) zwiększymy wynagrodzenie z dodatkowymi pieniędzmi do subwencji oświatowej o 15 procent - ogłosiła wspólną decyzję premier Szydło, wicepremiera Morawieckiego i swoją własną.

"POWITANIE" I POWITANIE 

To, co nie udało się w Katowicach, nastąpiło w Mysłowicach. Minister Zalewska przyjechała na zamknięte spotkanie z nauczycielami, dyrektorami i samorządowcami zaproszonymi przez senatora Czesława Ryszkę, posłankę Bożenę Borys-Szopę i radnego Mariusza Wielkopolana.

Zamknięta formuła i nieprzychylna pogoda nie zniechęciła członków mysłowickiego KOD. Czekali na panią minister z transparentami i przesłaniem: „Żądamy referendum”.

GWIZDY VS. BRAWA 

Okrzyki i transparenty zrobiły na Annie Zalewskiej takie samo wrażenie, jak rzęsisty deszcz. Ponura atmosfera, nieżyczliwy tłum, który skanduje żądania, kiedy reforma edukacji jest niemal gotowa, nie mogły skłonić pani minister do przemyśleń, czy przynajmniej część ich postulatów jest uzasadniona.

Zupełnie inny świat czekał na reformatorkę polskiej edukacji już za drzwiami Górnośląskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Nagle okrzyki i transparenty stały się równie odległe jak ziąb i wilgoć.

Śląska gościnność?

Witał ją życzliwie nastawiony tłum. Na uczelnianą aulę wchodziła przy dźwiękach ludowej muzyki granej przez uczniów ubranych w stroje regionalne. Roześmiane, roztańczone i uśmiechnięte dzieci ze szkoły podstawowej, które zostaną w niej aż do ósmej klasy.

- Witomy minister wszystkich szkolorzy - w imieniu wszystkich przemówiła kilkuletnia dziewczynka z wiankiem na głowie. - Ślonsk to nie bele co, a Ślonzoki to nie bele kto - dodała.

Było powitanie, śląski kołocz, brawa, uśmiechy i przekonanie, że wdrażana reforma oświaty jest najlepszą z możliwych.

Czytaj więcej