Komentarz

Durczok znad Bałtyku: Afera taśmowa to bullshit

Sikorskiemu i Krawcowi zalecam spokój. I piszę to jako "bohater" pierwszej w Polsce afery taśmowej. Afery, która miała bardzo brudny początek.

Po tygodniowym gapieniu się w cudowne widoki nad Bałtykiem (z rzadka przerywanym, już mniej cudownym, widokiem długich obiektywów, wycelowanych w moje 4 litery przez paparazzich), dowiedziałem się, że mamy kolejną odsłonę tzw. afery taśmowej. W rolach głównych: słynący z dosadnego języka Radosław Sikorski i mniej znany, choć grający już w tej sztuce, były szef Orlenu Jacek Krawiec. Tytuł jak w czytance z drugiej klasy: wady i zalety Grzegorza Schetyny, jako kandydata na lidera tego czy tamtego. Akcja wartka, dialogi barwne, postacie rysowane ostro i ciekawie. Całość zrejestrowana prawdopodobnie przy stoliku legendarnej knajpy "Sowa i przyjaciele". Daję sobie łeb obciąć, że sztuka nie zejdzie z afisza przez kilka tygodni. 

Bohaterom pierwszego planu radzę się do tej sytuacji przyzwyczaić. Piszę to jako pierwszy w Polsce bohater afery taśmowej. Zostałem nagrany podstępnie, znienacka i krew mnie zalała, jak usłyszałem swoje wiązanki. Ale jeśli mogę mieć do kogokolwiek pretensje, to tylko do siebie. No i mojej niewyparzonej gęby. Przekleństwa serwowane Rurkowi poszły w świat. A ja, obdarowany niegdyś tytułem „Mistrza mowy polskiej”, bezpowrotnie straciłem szansę na pouczanie kogokolwiek, czym jest czystość mowy ojczystej. Dziś, po ponad 8 latach, nadal najczęściej zadawanym mi pytaniem jest to, czy stół ciągle ujebany, czy może już czysty. 

Żeby nabrać właściwego dystansu do tego, czym od wczoraj „grzeje” TVP, nie wystarczy pooddychać przez tydzień nadbałtyckim powietrzem. Trzeba jeszcze pamiętać o dwóch przydatnych w tej sytuacji, powiedzeniach. Pierwsze, autorstwa Bismarcka, przypomina, że nie zagląda się nigdy do kuchni, gdzie robione są dwie rzeczy: parówki i polityka. Drugie, to słynne stopniowanie (choć nie stopniuje się przecież rzeczowników) słowa wróg. Brzmi ono: wróg, śmiertelny wróg, kolega z partii.  Uzbrojeni w tę wiedzę, możemy już prawidłowo ocenić całe przedstawienie.

Spróbuję zatem dopasować język do używanego przez obu panów w knajpie, i to pewnie po czwartej buteleczce. "No i ch…j że ten syf wylazł na wierzch. Nie ma k…a żadnej partii, w której nap…i faceci nie klęliby, obrabiając d…y swoim partyjnym kolesiom. Żadna to, k…a , sensacja. Niech mi nie p…i jeden z drugim, że w P…, P…, albo i X… oraz Y…, jest, do ch…a, inaczej". Koniec anonimowych cytatów.

Tak opisywali - daję głowę - cały ten dialog, obserwatorzy płci męskiej we wszystkich partiach w Polsce. Znam ten świat od 30 lat. I niech mi nikt kitu nie wciska, że było tam święte oburzenie na język, albo i okrucieństwo wobec Schetyny. Było raczej ubolewanie, że chłopaki tak banalnie dali się podejść i nagrać.

A teraz wkład własny: otóż zapewniam, że nic z tego nie wynika. Ktoś komuś dał w łapę? Nie. Ktoś omawiał plany popełnienia przestępstwa? Oczywiście, że nie (choć tu już nie jestem taki pewien, czy jakiś służalczy wrażliwiec z drużyny Prezesa nie uzna, że coś tam jednak jest na rzeczy. I każe prokuraturze wszystko sprawdzić). Taśmy wyłażą po prawie 3 latach. Jeśli czegokolwiek ma to dowodzić, to dramatycznej bezskuteczności prokuratury, która nie potrafi przypilnować ani taśm, ani tych co nagrywali, ani interesu nagrywanych, czyli pokrzywdzonych, ani wreszcie śledztwa, które dawno powinno być zakończone. Piszę o bezskuteczności, bo przecież do głowy by w Polsce nikomu nie przyszło, że prokuratura może dać się wkręcić w jakąś polityczną gierkę :))) 

Fatalnie? Fatalnie. Chamsko? Chamsko. Jakieś wnioski? Kompletnie żadnych. Oprócz potwierdzenia tego, czego i tak wszyscy się domyślają. Że polityka to syf, brud, jatka na noże i cięcie po kostkach.  

Afera taśmowa to bullshit. Platforma nie jest żadnym szczególnym przykładem partyjnego chamstwa. Polacy oniemieliby, słysząc wygłaszane w zaciszu gabinetów, dialogi partyjnych kolegów Jarosława Kaczyńskiego. PiS jest lepsze od PO tylko w tym, że się jak dotąd nie dało nagrać. Choć jak znam życie, do czasu. Będą bowiem nagrania także i ich rozmów. Już są. Powstawały i wciąż powstają. Również w tych dniach. I nie rejestruje ich żadna obca służba. Są realizowane polskimi rękami. Albowiem stopniowanie słowa wróg, także w przypadku PiS, jest już Państwu dobrze znane.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: News