Czytasz: Durczok: Za chwilę Was na taczkach wywiozą

Durczok: Za chwilę Was na taczkach wywiozą

Opozycja śpi. Najpierw mówili, że Wielkanoc, teraz, że trzydniowa majówka. Uprzejmie donoszę, że potem jest Boże Ciało, za nim Matki Boskiej Zielnej, a potem was PiS pozamiata i na taczkach z urzędu wywiezie.

Bitwa o samorządy rozpoczęta! Sygnał do szturmu dał w sobotę PiS. Opozycja odpowiedziała strzałem z luftbiksy. Jeśli nie przegrupuje szeregów, jesienią odda ostatni bastion, w którym ma jakikolwiek wpływ na życie Polaków. 

Pisowską taktykę na te wybory widać już jak na dłoni. Ponieważ nie mamy w terenie żadnych kadr, głosy kupimy sobie z poziomu Warszawy. Jak się ktoś będzie zastanawiał, czy do sejmiku albo rady miasta wybrać ludzi związanych z PO albo PiS, z pomocą przyjdzie mu dziadek Jarek z wujkiem Mateuszem. Podarują wyprawkę, powiedzą, że tanich mieszkań będą już nie tysiące ale miliony, a ZUS-u firma tatusia nie będzie za chwilę płaciła w ogóle. Podatków też. O tym, że ZUS tatusiowi wkrótce niczego już nie zapłaci, bo zbankrutuje, taktownie pomilczą. W końcu kampania to nie czas straszenia, tylko obietnic. 

Opozycja nie ma na to żadnego pomysłu. Siedzi cicho, zdjęta strachem po aresztowaniu Gawłowskiego, przybita rozmachem pisowskich obietnic, w napięciu czekająca czy klęska Kaczyńskiego w ostatnich sondażach to coś trwalszego, czy tylko wypadek.

Kampanii w samorządzie nie ma. W Katowicach, stolicy regionu, miasta, na które będzie patrzyła cała Polska, od miesięcy nie widać kandydata zdolnego powalczyć z Marcinem Krupą. Pani kandydatka (nieoficjalna), częściej fotografuje się ze znajomymi w Koszalinie, niż walczy o głosy w Katowicach. Trudno o lepszą deklarację, czy chce, czy nie chce być prezydentką Katowic. Dziękujemy za informację. Kandydat (nieoficjalny) pracuje ciężko, nawet  bardzo ciężko, ale partia w niego wyraźnie nie wierzy (być może słusznie, być może nie, niech się ludzie Platformy nad tym w końcu zastanowią). A my siedzimy, czekamy, i z braku lepszego pomysłu głowimy się nad fenomenem innej kandydatki (już oficjalnej). Głowimy, bo przecież trudno serio traktować kogoś, kto zdążył zaliczyć już większość partii w regionie, i tylko chwilowo zacumował przy najnowszym, średnio udanym regionalnym projekcie politycznym. Właściwie należałoby zapytać, czy mocnego kandydata wystawi RAŚ, ale ten utopił się w przedsięwzięciu, o którym piszę zdanie wcześniej. I kombinuje, czy może Jerzy Gorzelik nie powinien wystartować jako kandydat samodzielny. 

A czas ucieka. Nie wiadomo, na jakim etapie jest kampania regionalna. Zdawać by się mogło, że wobec szturmu ludzi Kaczyńskiego na wszystko co się rusza, wspólna lista, wsparta nazwiskami najmocniejszych, popularnych i lubianych prezydentów miast, jest oczywistością. Ale niczego takiego nie widać, nie słychać, ani w wiosennym powietrzu nie czuć. Naturalnym sojusznikiem takiego wspólnego frontu powinna być, wywalczona w bólach, Metropolia. Sorry - marketingowo, poprawnie - Górnośląsko - Zagłębiowska Metropolia. 

Ale Metropolia zaczyna wyrastać na porażkę sezonu. Od kilku miesięcy słychać o jedynym wielkim sukcesie, jakim jest wspólny bilet komunikacji miejskiej. Panowie, nie kompromitujcie się. To było wyzwanie na miarę wójta Pcimia Górnego. A że z was nie Obajtki, to za to do Orlenu nie awansujecie. Metropolia zajęła się sama sobą. Ktoś tam lata po świecie, ktoś organizuje narady, ktoś pomrukuje o elektromobilności, działań na rzecz integracji regionu nie ma żadnych, ludzie nie mają pojęcia na co te 300 milionów poszło. I o ile ludzie machną ręką, to PiS już nie. Ostrzy sobie zęby, atakuje przy każdej okazji, a kiedy przyjdzie co do czego, w pół godziny zmieni ustawę i was nie będzie. Jeśli tego nie widzicie, to nie tylko menadżersko macie problem. Politycznie też błądzicie.

Platforma myśli, Nowoczesna błądzi, PSL-u nie ma, a RAŚ nie może się zdecydować. To jest krajobraz przed wyborami. Ja się tylko zastanawiam, co oni wszyscy ludziom w oczy powiedzą, jak już przerżną te wybory. O ile w ogóle popatrzą ludziom w oczy.

Panie i Panowie. Jest kwiecień. To jest cholernie późno. Nie opowiadajcie bzdur, że się nie ma gdzie spieszyć. Najpierw mówiliście, że Wielkanoc, to nie ma co ludziom głowy zawracać. Teraz pewnie powiecie, że trzydniowa majówka. No to tym bardziej. Uprzejmie donoszę, że potem będzie Boże Ciało, za nim Matki Boskiej Zielnej, a potem was PiS pozamiata i na taczkach z urzędu wywiezie. I to będzie na tyle. Gratuluję. 

Czytaj więcej