Czytasz: Durczok: wszyscy będziemy bogaci, czyli księżycowa ekonomia à la PiS

Durczok: wszyscy będziemy bogaci, czyli księżycowa ekonomia à la PiS

Każdy, kogo nie omamiła ta fura prezentów, musiał mieć taki moment, w którym trzasnął się w czoło, i zawołał...

Zrobiło się naprawdę gęsto. Przejęty przez PiS sąd zamyka w areszcie jednego z liderów opozycji. Brunatni naziole depczą Jasną Górę, a ich kompani obradują w historycznej sali gdańskiej stoczni, tam, gdzie zwyciężała Solidarność. Liderzy PiS rzucają w Polskę miliardowe obietnice, oferując wszystko wszystkim i taktownie milcząc, komu rąbną tę kasę, bo przecież nie znaleźli nagle pod łóżkiem walizki z pieniędzmi. Gorąca ta wiosna. Strach pomyśleć, jakie będzie lato.

Aresztowanie sekretarza generalnego PO śmierdzi z kilometra. Nie przesądzając o jego winie, bo niczego, poza faktami medialnymi, w tej sprawie nie wiemy, wsadzenie za kraty z powodu obawy matactwa, jest śmiechu warte. Facet wiedział od dawna, co mu grozi. Wiedział, kto przeciw niemu zeznawał. Mógł mataczyć i ustawiać linię obrony od miesięcy. Opowiadanie, że teraz miałby się z kimś umawiać i kręcić, jest niedorzeczne. Czuć to wszystko aresztem wydobywczym, a uszanowaniu wyroku najmniej służy skok, jaki PiS, swoimi ustawami, wykonał na sądy i sędziów. To, że się Polska podzieliła na pół i dla jednych Gawłowski jest więźniem politycznym, a dla drugich pospolitym łapówkarzem, to jest właśnie efekt majsterkowania przy wymiarze sprawiedliwości. Teraz każdy wyrok będzie oceniany pod kątem tego, czy przed sądem stanął „nasz”, czy „ich” człowiek. Ale najpewniej o to chodziło, bo skoro mamy 2 Polski, to dlaczego ma być jedno sądownictwo. Przychodzi poczekać na rozpatrzenie zażalenia. I absolutnie nie spodziewać się, że zmieni ono cokolwiek w odbiorze tej sprawy.

Prawdziwy kosmodrom mieliśmy jednak podczas konwencji PiS. O dziwo, Prezes ograniczył się tym razem do kilku słów wstępu. Pierwsze skrzypce zagrał Mateusz Morawiecki. Słuchając premiera, należało tylko poczekać na deszcz pieniędzy, który zaraz po tej litanii obietnic, powinien spłynąć na Polaków. Brzmiało chwytliwie, każdy powinien był znaleźć coś dla siebie, i emeryci, i rodzice, i płatnicy ZUS, i uczniowie. Każdy, kogo nie omamiła ta fura prezentów, musiał mieć taki moment, w którym trzasnął się w czoło, i zawołał: "zaraz, przecież jeśli oni aż tyle chcą nam dać, to skąd wezmą na to pieniądze?!". Jest oczywiste, że to obietnice patykiem na wodzie pisane, adresowane w rzeczywistości albo do nielicznych, albo realizowane z naszej kieszeni. Albowiem od dawna wiadomo, że rząd nie ma żadnych pieniędzy do rozdania, może je co najwyżej zabrać jednym i podarować innym. W tym kontekście czekałem, aż zjednoczona opozycja, mająca w swoich szeregach byłych ministrów finansów, znakomitych ekonomistów i ekspertów, następnego dnia rozjedzie walcem te mikołajowe opowiastki. Ale nic takiego nie nastąpiło. Co martwi podwójnie, bo albo nie jest w stanie zebrać się w 24 godziny i przejąć narrację, albo jest tak przerażona aresztowaniem Gawłowskiego, że tylko to ją zajmuje.

Szkoda, bo była okazja pokazania księżycowej ekonomii à la PiS. A tak, liderzy, na czele z Kaczyńskim, zajęli Polakom niedzielę opowieściami o bezradności PO, straszeniem małżeństwami homoseksualnymi i rozpędzali się coraz bardziej, niesieni aplauzem licznie zgromadzonej w hali sportowej w Trzciance publiczności. Przy bliższym poznaniu, jak się okazało, zwiezionej z całego kraju wprost z klubów Gazety Polskiej. Karne wojsko.

A skoro przy kwestiach księżycowych jesteśmy, to warto odnotować dramatyczną próbę przebicia się, podjętą heroicznie przez wicepremiera Gowina. Przyznać trzeba, spróbował. Zaszarżował. I odleciał. Pomysł, żeby rodzice głosowali w wyborach także za swoje nieletnie dzieci, nie kwalifikuje się nigdzie, poza opisaniem w naukowej rozprawce o meandrach ludzkiego mózgu. Jedno jest pewne. Od czasu kiedy Gowina opowiadał, że Kulczyk być może żyje, nic się nie zmieniło.

Nikomu nie powinno być jednak do śmiechu. Brunatni neonaziole, walący buciorami o bruk Gdańska i Jasnej Góry, tworzyli tło do politycznych harców. W świat poszedł kolejny, fatalny przekaz. Tyle że świat wzruszy ramionami i zajmie się swoimi sprawami. A z całym tym bagnem zostaniemy tu my.