Czytasz: Durczok: Wstrząsający spokój ofiary

Durczok: Wstrząsający spokój ofiary

Po raz pierwszy w historii, opinia publiczna bardziej wierzy bandytom niż ministrowi. Logika Ziobry kupy się nie trzyma. Dlaczego?

Wstrząsający był wczorajszy wywiad z Wojciechem Kwaśniakiem. 

Były wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego, człowiek, który cudem uszedł z życiem, pobity, skatowany na zlecenie przekręciarzy powiązanych ze SKOK-ami, ze spokojem tłumaczył w TVN24, na czym polega prawdziwa afera SKOK. Mówił o parasolu ochronnym, jaki roztoczyli nad parabankami politycy PiS. Mówił o tym, jak czując kolejne uderzenia metalowej pałki, wiedział, że to nie ostrzeżenie, tylko próba zabicia go. Mówił, jakie interesy naruszył i komu zalazł za skórę. 

W każdym normalnym kraju dostałby wysokie odznaczenie państwowe za służbę i zaangażowanie. U nas, o 6 rano, „wjechały” mu do mieszkania służby, skuły go i powiozły na przesłuchanie do prokuratury. A ta postawiła zarzuty, że nie dość dobrze wykonywał swoje obowiązki. Dokładnie te, za które lądowała na jego głowie, metalowa pałka bandziora.

Takie rzeczy tylko w Polsce. 

Tylko w Polsce można bezkarnie użyć służb, żeby przykryć prawdziwą aferę. Tylko w Polsce, można odwalać takie szopki dokładnie wtedy, kiedy Giertych z Czarneckim pokazują, jak pisowski odpowiednik Kwaśniaka, żąda gigantycznej łapówki. Tylko w Polsce możliwe jest, że pod parasolem polityków działają banki, w których nie przestrzega się podstawowych reguł. 

Ale to wszystko nic, w porównaniu z tym, co mówi Zbigniew Ziobro, po zatrzymaniu Kwaśniaka. Otóż mówi, że zamachu na życie tego urzędnika by nie było, gdyby lepiej pracował i szybciej ujawniał przekręty w SKOK-ach. Krótko mówiąc, Kwaśniak sam sobie winien, bo gdyby wcześniej zabrał się do roboty, to bandyci nie zdążyliby go dopaść. 

To przerażająca wypowiedź. Z kilku powodów. 

Po pierwsze, każe nam wybierać, czy wierzymy Ziobrze, czy bandytom. 

Tak, dobrze przeczytaliście to zdanie. Minister Sprawiedliwości stawia tezę, że lenistwo i bezczynność Kwaśniaka tak rozzuchwaliły przestępców, że nie bali się napaść na wysokiego urzędnika państwowego. Kwaśniak (i przedstawiane przez niego fakty) dowodzi, że napaść była konsekwencją walki, jaką podjął z aferami SKOK. 

I wiecie co? Stawiam tezę, że po raz pierwszy w historii, opinia publiczna bardziej wierzy bandytom niż ministrowi. Bo logika przedstawiana przez Ziobrę kompletnie się kupy nie trzyma. Więcej, jest obraźliwa dla rozumu, rozsądku i poczucia przyzwoitości. 

Prokuratura przez lata nie wyjaśniła precyzyjnie, kto zlecił zamach. Ale w kilka dni po aferze z panem Ch., po żądaniu 40 milionów łapówki, stawia absurdalny zarzut człowiekowi, który ledwo uszedł z życiem. Jeśli ktoś, ma jeszcze wątpliwości, że żyjemy w kraju, w którym o 6.00 rano policja może zapukać do drzwi każdego z nas, niech się ich pozbędzie. 

Najbardziej zastanawia mnie, dlaczego toleruje to Jarosław Kaczyński. W każdym normalnym kraju (choć już ustaliliśmy, że nie jesteśmy takowym) po takiej wypowiedzi minister wyleciałby z rządu natychmiast. U nas udają, że nic się nie stało. Ba, brną w tę retorykę dalej. Zdumiewające. Tym, bardziej, że Prezes już raz pokazał Ziobrze, jak ciężki jest los polityka na wygnaniu. Że Ziobro bez Kaczyńskiego nie istnieje. To minister sprawiedliwości grzecznie wrócił do PiS, oczywiście pod pozorem łączenia sił w ramach wielkiej, prawicowej koalicji.

Czy Zbigniew Ziobro ma już tak wielką szafę pełną haków, że szachuje w PiS wszystkich? 

Jeśli tak, to znamy nazwisko następcy Kaczyńskiego. I z cała pewnością nie jest nim Mateusz Morawiecki. Bo to premier, natychmiast po skandalicznej wypowiedzi ministra sprawiedliwości, powinien był zareagować. Ale milczy. To bardzo wymowne milczenie. I z pewnością nie jest złotem. Raczej dobitnym wyrazem bezsilności. 

Czytaj więcej