Czytasz: Durczok: wehikuł czasu istnieje! Znajdziecie go w Carrefourze

Durczok: wehikuł czasu istnieje! Znajdziecie go w Carrefourze

Pomijam taki drobiazg, jak prawa konsumenta. Rzecz jest poważniejsza...

- Gdzieeeeee?! Mówiłam że po trzy kawy na klienta! - głos pani kierownik rozdarł ciszę poranka jak grzmot czerwcowej burzy. - Pan już swoje kupił! 

 - Ale ja dla babci… - młody człowiek, lekko speszony, nieśmiało próbował oponować.

 - To niech babcia sama sobie przyjdzie! - grzmot dudnił dalej, nie bacząc, że kolejka w sklepie obserwuje całe zdarzenie cokolwiek zadziwiona. - Pan już swoje trzy paczki kupił, koniec! - pani kierownik parła jak taran, więc, niestety, nie utrzymałem języka za zębami i otwarłem swoją niewyparzoną gębę.

- Pani naprawdę chce powiedzieć, że pozwalacie klientom kupować tylko po trzy paczki? - zapytałem bezbrzeżnie zdumiony.

- Oczywiście - rezolutnie odparła kierowniczka. To normalny sklep, a nie zakupy hurtowe - dodała, jakby to miało zakończyć moje idiotyczne zdumienie. No, ale nie zakończyło. Słyszałem już o podobnych praktykach w różnych miejscach, ale pierwszy raz widziałem takie cuda na własne oczy!

- Proszę pani, przecież to zwyczajnie głupie - nie mogłem się pohamować, licząc, że jednak głos rozsądku, nawet w tych idiotycznych czasach, wciąż ma swoje znaczenie. 

Pamiętałem bowiem, jak za komuny cukier był na kartki. Albo jak po jednej parze butów dawali. Ale komunizm się skończył jakieś 30 lat temu i takie rzeczy to raczej w filmach Barei albo na Kubie, a nie w Carrefourze w lutym 2018. 

- Przecież to jest tak głupie, że się w pale nie mieści - ciągnąłem, może mało elokwentnie ale w nadziei, że rozsadek się jednak obroni. - Nie może Pani zabronić facetowi kupować kawy, przecież jak wyjdzie ze sklepu i wejdzie ponownie to jest nowym klientem, a poza tym…

Tutaj zdałem sobie sprawę, że i tak mnie już nikt nie słucha, może poza nieco oszołomionym, opuszczającym sklep niedoszłym amatorem czterech opakowań Tchibo Family. 

Jasna cholera! Przecież ta bzdura to strzał w kolano!

Pomijam już, że na miejscu każdego zrobionego tak w konia klienta, natychmiast założyłbym na Facebooku profil „nie kupuje w Carrefourze”. Pomijam to, że sposobów na obejście tego idiotycznego racjonowania towarów jest sto. I pomijam też taki drobiazg, jak prawa konsumenta, bo stosowny rzecznik już dawno powinien wziąć ten pomysł pod lupę. Pomijam również, że aż się ciśnie na usta pytanie, ile takich „dzielonych” porcji kierownicy sklepów zabrali dla siebie i po okazyjnej cenie opylili znajomym. Że obraźliwa sugestia? Nie mniej niż pogardliwe traktowanie klienta, który ma kaprys kupić cztery, a nie trzy paczki kawy. Pomijam. Bo rzecz jest poważniejsza.

Oto bowiem sieć Carrefour pisze nowy rozdział w historii światowego kapitalizmu. To pierwszy na świecie przypadek, gdzie kupcowi nie zależy na szybkiej sprzedaży towaru. Kierując się sobie tylko znanymi, tajemnymi przesłankami, dawkuje przyjemność zakupów, nie liczy zysków i dba wyłącznie o to, żeby kawę Tchibo Family miliony polskich rodzin ceniły sobie jako dobro nie tylko wykwintne w smaku, ale i zdobyte większym niż zazwyczaj wysiłkiem. 

Nie wiem, czy firma produkująca kawę o tych praktykach wie. Ale z pewnością nazwa jej produktu zyskuje nowe znaczenie. Tchibo Family oznacza bowiem, że po większą ilość opakowań kawy musi stanąć w kolejce cała rodzina. Cudowne! Nowy rodzaj integracji rodzinnej podbija kraj! Oczyma wyobraźni widzę, jak całe rodziny, stojąc po kawę, grają w chińczyka albo opowiadają dykteryjki o wujku Heńku. Dzieci się śmieją, tata wzrusza, a mama - zgodnie z obowiązującymi trendami - uczy córkę Helenkę zaplatania warkoczy i piosenek patriotycznych. Sielanka!

Na szczęście, sieci handlujące narzędziami stolarskimi nie wprowadziły racjonowania młotków. Nawet jednak gdyby, to szefostwo Carrefoura może się do takiego Obi udać, zakupić po jednej, racjonowanej sztuce młotka i walnąc się solidnie w łeb. Bez gwarancji, że zmądrzeje.

Czytaj więcej