Czytasz: Durczok: To się nam należy. Posłowie! Nie bądźcie mądrzejsi od zwykłych ludzi

Durczok: To się nam należy. Posłowie! Nie bądźcie mądrzejsi od zwykłych ludzi

Niech was, wybrańcy narodu, głowa o mnie nie boli. To moje życie, moje zdrowie, moja rodzina i moje bezpieczeństwo.

Tak, jestem gorącym zwolennikiem prawa do posiadania broni. Tak, uważam, że nie ma żadnego powodu, by w sytuacji zagrożenia własnego życia, być pozbawionym prawa do obrony. Wreszcie - tak, większość argumentów używanych przez przeciwników takiego rozwiązania uważam za demagogię i bajdurzenie lekkoduchów. 

Mieszkam w domu. Postawiłem wokół płot, a drzwi wyposażyłem w solidne zamki. Całość terenu monitorują widoczne oraz ukryte kamery. Dom ma specjalny system alarmowy, a kiedy jeszcze żył Sasza, mój owczarek, nikt przy zdrowych zmysłach nie poważyłby się przekroczyć progu bez mojej zgody. Wszystko to zbudowałem, kupiłem i zainstalowałem za własne, ciężko zarobione pieniądze.  

Ale nawet gdyby furtka była uchylona, a drzwi otwarte na oścież, nawet gdyby domu pilnował kot prezesa a nie wyszkolone psy, wara komukolwiek od tego miejsca, jeśli ma złe zamiary. I nie powinien się nawet zbliżać do czegoś, co jest moją twierdzą. Gdzie mam prawo czuć się bezpiecznie i spokojnie. Ja, moi bliscy, moje dzieci. I każdy bandzior, od drobnego złodziejaszka po ciężkiego bandytę, musi wiedzieć, że jeśli naruszy ten teren, niczego już nie może być pewien. Ani spokoju, ani swojego zdrowia, ani życia. I musi to wiedzieć każdy, nie tylko bandzior. Tak, jak każdy wie, że nie włazi się na słupy wysokiego napięcia albo nie bawi suszarką w wannie.

 Do tego, żeby w miarę normalnie funkcjonować w dzisiejszym świecie, nie można być idiotą. Jeśli jest się kretynem - a nie brak ich wśród nas, i to nie żadna pogarda dla ludzi tylko oczywisty dla każdego fakt - zostaje się bohaterem kolejnego odcinka serialu „Najgłupsze śmierci świata”. 

Życiowe abecadło to ulubiony zestaw argumentów przeciwników powszechnego dostępu do broni palnej. Co ciekawe, wśród niech jest wielu posłów, którzy oczywiście mają pozwolenie na pistolet albo rewolwer.  Pouczanie innych, jaka to groźna zabawka, tyrady wygłaszane z dyndającą pod marynarką kaburą, to ulubione zajęcie domorosłych mądrali. Ale prócz tego, że argumentacja przeciwników kompletnie nie trzyma się logiki, warto opisać też zestaw używanych przez nich straszaków.  

Na czele jest opis masowych strzelanin, jakie zaczną się zaraz po wprowadzeniu w życie nowych przepisów. Otóż nic się nie zacznie. Ci, którzy zamierzali napaść albo zabić, strzelając z pistoletu, nikogo o zezwolenie na zakup nie będą pytać. Kupią broń na czarnym rynku. Praktyka pokazuje, że to wcale nie takie trudne. A strzały kierowane coraz częściej do policjantów, dowodzą, że broni (zwłaszcza od czasu konfliktu na Ukrainie) jest w nielegalnym obrocie coraz więcej. Nikt się nikogo nie pyta o pozwolenie, kiedy zamierza napaść na bank albo miejscowego biznesmena. Drodzy wybrańcy narodu! Od kiedy bandzior wysadzający bankomat zastrzelił z kałacha policjanta na służbie, cały wasz zestaw racji w tym zakresie, właśnie szlag trafił.  

Argument drugi. Będą zbiorowe masakry. Takie jak w USA. Wrzawa, jaka podniosła się po strzałach w Las Vegas, była cynicznym wykorzystaniem tragedii do politycznego starcia. Skoro szaleniec zabił 59 osób z broni automatycznej, mijając hotelową ochronę i na oczach policji taszcząc arsenał na 32 piętro, to ja mam być pozbawiony prawa do obrony??? To argument równie sensowny jak ten, by zabrać wszystkim prawo jazdy, bo dżihadyści wjechali ciężarówkami w tłum, masakrując ludzi w Marsylii i Berlinie. Można też wycofać z ruchu TIRy, bo są cięższe i groźniejsze niż miejskie auta na prąd.  

Argument trzeci. To opowieść, że przeciętny obywatel, nawet wyposażony w rewolwer, w starciu z uzbrojonym bandytą nie ma najmniejszych szans. Otóż drogie posłanki i drodzy posłowie - a bez tegoż rewolweru ma??? To jeden z dobitnych przykładów, jak ktoś zasiadający w poselskiej izbie i uchwalający prawo, uważa się za mądrzejszego od przeciętnego Kowalskiego. Niech was, wybrańcy narodu, głowa o mnie nie boli. Dam albo nie dam rady. Ale to moje życie, moje zdrowie, moja rodzina i moje bezpieczeństwo. Za ewentualne błędy odpowiem przed sądem. I on mnie ukarze albo uniewinni. 

Dając prawo do obrony, panie posłanki i panowie posłowie, nie robicie żadnej łaski. Ono się nam należy.

Czytaj więcej