Czytasz: Durczok: To będzie bitwa o Śląsk

Durczok: To będzie bitwa o Śląsk

Makowski od 2 lat ciężko walczył o tę nominację. Odwiedzał dzielnicę za dzielnicą, rozmawiał z ludźmi, tworzył społeczną mapę Katowic. Sondaże dają zwycięstwo urzędującemu prezydentowi. Ale kandydat PO wie, jak uderzyć, żeby Krupę zabolało.

Platforma Obywatelska rzuca do bitwy o miasta mocnych kandydatów. Jeśli skądś ma zacząć marsz po zwycięstwo w sejmie, to właśnie ze swojego matecznika. PiS ma w dużych miastach ledwie kilku ludzi, którzy są w stanie powalczyć o fotel prezydenta. W całej reszcie rządzą albo ludzie PO albo tacy, których Platformie opłacało się poprzeć. 

10-tka przedstawiona w Katowicach to mocna drużyna. Trzeba by cudu (choć dowcipu o Komorowskim i zakonnicy w ciąży nie zaryzykuję), żeby w Sosnowcu nie wygrał Arkadiusz Chęciński, w Bielsku Jarosław Klimaszewski, w Chorzowie Andrzej Kotala, a w Świętochłowicach Dawid Kostempski. Faworytami są także Piotr Kuczera (Rybnik) czy Wojciech Król (Mysłowice). Ciekawie zapowiada się bój o Rudę Śląską. Była wicemarszałek województwa, pracująca wcześniej w rudzkim samorządzie Aleksandra Skowronek, rzuca rękawicę - no właśnie, komu? Czy rządzącej od dwóch kadencji Grażynie Dziedzic, czy może - o czym mówią plotki - wiceprezydentowi Krzysztofowi Mejerowi? To będzie jasne dopiero po jednoznacznej deklaracji obecnych władz. 

Ale najwięcej emocji wzbudził kandydat PO i Nowoczesnej na fotel prezydenta Katowic. 

Jarosław Makowski od 2 lat ciężko walczył o tę nominację. Odwiedzał dzielnicę za dzielnicą, rozmawiał z ludźmi, tworzył społeczną mapę Katowic i wiele mu można zarzucić, ale nie to, że nie ma pojęcia, co boli katowiczan. Czyli gdzie uderzyć Marcina Krupę tak, żeby zabolało. Makowski doskonale porusza się social mediach, jest znany także poza śląskiem, komentuje Kościół i politykę w TVN24, Onecie i innych mediach. Jest teologiem, więc Kościołowi trudno będzie jednoznacznie go przekreślić. Do tego wie, że trzeba zmobilizować „nowe Katowice”, młodsze, ambitne i chcące czegoś więcej, niż kontynuacji dzieła Uszoka. To trudne zadanie, bo ten „lemingowy” elektorat jest w wyborach kapryśny, nieprzewidywalny a czasem po prostu leniwy. Ale umiejętnie obudzony, daje zwycięstwo, jak Platformie w 2007. Mamy swoje „miasteczka Wilanów”, osiedla takie jak Bażantowo, dzielnice jak Kostuchna, Podlesie, Ochojec czy Brynów. Tam będzie szukał głosów Makowski. Jeśli jeszcze uda mu się przekonać mieszkańców innych dzielnic, że zasługują na więcej niż dostali od Krupy, to jego szanse poszybują w górę.  

Opublikowany kilka dni temu sondaż (na zlecenie Polskapresse), daje Marcinowi Krupie zwycięstwo w pierwszej turze. Krupa to murowany faworyt, nikt temu nie zaprzeczy, ale sondaż ma kilka wad. Uwzględnia Monikę Rosę, która jasno powiedziała, że walka o prezydenturę jej nie interesuje. Jej głosy w większości przejdą na Makowskiego. Jeśli jeszcze potwierdzi się informacja, że Rosa może być w tym układzie wiceprezydentem (o czym się mówi), to jej elektorat w całości poprze kandydata Koalicji Obywatelskiej. Także Ilona Kanclerz, jak dotąd raczej dementuje informacji o starcie, choć ostatecznej decyzji jeszcze nie ma. Jarosław Gwizdak, popularny sędzia, Obywatelski Sędzia Roku, według nieoficjalnych informacji, też szykuje się do startu. Wszystko to pokazuje, że jesteśmy dopiero na starcie prawdziwej batalii, a głosy mówiące o tym, że Makowski to oddanie zwycięstwa Krupie walkowerem, może wygłaszać tylko ten, który o prawdziwej polityce i strategii kampanii nie ma pojęcia i wie o niej tyle, ile widział w House of Cards.  

Makowski w pierwszym po nominacji wywiadzie, zamieszczonym na Silesion.pl sprytnie uniknął kilku pułapek.  


Nie uderzał w Krupę z powodu poparcia PiS. Wiedział doskonale, że jako kandydat PO zaraz spotka się z takim samym zarzutem. Nie wystraszył też kilkudziesięciotysięcznej grupy wyborców pracujących w UM albo w miejskich spółkach. Nie zapowiadał rewolucji tylko mocne przyspieszenie. Choć trudno się spodziewać , by gwarantujący status quo Krupa, przegrał tu z Makowskim, będącym jednak dla tej grupy rodzajem randki w ciemno. 

To będą pasjonujące wybory. Urzędujący prezydenci, z Katowicami na czele, po raz pierwszy będą mieli prawdziwą kampanię i realnych rywali. Z korzyścią dla wszystkich. Przede wszystkim mieszkańców, mających wreszcie prawdziwy wybór. No i po raz pierwszy będą to tak polityczne wybory. O to ostatnie, z pewnością zadba PiS. Bo w miastach, upolitycznienie samorządu jest ich ostatnią deską ratunku. Dlatego tak gorliwie podłączył się pod Marcina Krupę.