Komentarz

Durczok: Tak Platforma betonuje rządy Kaczyńskiego

Powiedzmy sobie jasno: to był błąd. To trudna chwila dla każdego gracza, ale po tym właśnie poznaje się jego klasę...

Jak Kaczyński bojkotował Komorowskiego, to było jedno wielkie oburzenie. Chamstwo, pogarda, arogancja i lekceważenie - to była narracja Platformy. Teraz Schetyna wysyła Dudę na drzewo. Protest, sprzeciw, brak zgody na łamanie konstytucji, tu nie ma kompromisów - wytłumaczenie znajduje się błyskawicznie. Nikt tego nie rozumie. Ale wszyscy wystawią Platformie rachunek.

Powiedzmy sobie jasno - decyzja o odrzuceniu zaproszenia Prezydenta to był błąd. Wyborcy PO chcą twardego kursu wobec PiS. Ładowanie w Andrzeja Dudę, który miał odwagę postawić się Prezesowi i wsadzić kij w szprychy Ziobrze, to głupota. Taka sama, jak ględzenie o „ustawce” Dudy i Kaczyńskiego, wedle której cała heca to wspólnie napisany scenariusz na dwa głosy. I że głowa państwa tańczy, jak prezes zagra. Takie banialuki powtarza z poważną miną Ryszard Petru i jest przekonany, że marsowa mina wystarczy, żeby ludzie to kupili.

Durczok jasno: PiS prze do dyktatury!

Platforma kroczy złą drogą. To prawda, że jej wyborcy mają serdecznie dość bezczelności PiS. To prawda, że źle rozumiana, realizowana przez Tuska „polityka miłości”, dała PiS poczucie bezkarności i utorowała drogę powrotną najtwardszym zawodnikom Kaczyńskiego. To przez brak rozliczeń Platforma ma za przeciwników Ziobrę, Macierewicza i Kamińskiego. Mieli co chcieli, czy wyciągną z tego wnioski, ich sprawa. Ale na razie wykonują kolejny ruch, kompletnie niezrozumiały dla ich najtwardszego elektoratu. 

W PO nie było wczoraj nikogo o twardszych nerwach. Albo nikogo, kto zaaplikowałby liderom pigułki na wstrzymanie. Czas miedzy myślą a czynem był liczony w nanosekundach. Zamiast pomyśleć nad zyskami i stratami, Platforma wysłała rzecznika do dziennikarzy i powiedziała: „do Pałacu? W życiu! To kino nas nie interesuje, w komediach nie gramy”. A! No gracie, panowie, gracie! Nie zagraliście w cudzej, to gracie we własnej. Wasz problem polega na tym, że nie widzicie, jak z krzeseł podnoszą się kolejni widzowie i wychodzą z kina. 

Platforma jest w rozkroku. Ma pod górkę i strasznie trudno. Ale to nie znaczy, że elektorat będzie ją głaskał i współczuł. Elektorat patrzy na przygiętych zawodników i myśli: „dźwigną się czy nie?”. To trudna chwila dla każdego gracza, ale po tym właśnie poznaje się jego klasę. Tak dźwignął się 11 lat temu Tusk, powalony dwiema druzgocącymi klęskami. Wrócił do gry, choć wszyscy wokół wieszczyli ostateczny pogrzeb „złotego chłopca liberałów”. Czyli można. Tylko trzeba wiedzieć jak. Po dzisiejszej Platformie tego nie widać. 

Durczok chwali PiS! Niemożliwe? Sprawdź sam

Nie jest oczywiście tak, że liderzy nic nie robią. W weekend, bladym piątkowym świtem, na warszawskim lotnisku Chopina spotkałem Małgorzatę Kidawę-Błońską. Leciała na spotkanie z wyborcami, najpierw do Szczecina, potem były w planie kolejne miasta. Czyli podążała tą samą drogą, co Jarosław Kaczyński, niestrudzenie odwiedzający kolejne wsie i miasteczka, wizytujący powiaty, przemawiający czasem do malutkiej grupki słuchaczy. Ale konsekwentny, twardy, bez najmniejszej zmiany powtarzający te same teksty, tak, by wryły się ludziom w głowy. Takie same podróże odbywają dziesiątki platformersów, działających u podstaw (kapryśnego) elektoratu. To dobra, sprawdzona droga. Tu warto naśladować PiS. W arogancji i bezczelności - już nie. Takie jazdy jak wczorajsze, rzucone do Prezydenta „goń się”, rozwalają misternie budowaną wizję rozsądnej, przewidywalnej i odpowiedzialnej opozycji. 

Nowoczesna poszła do Andrzeja Dudy. Niestety, poza szacunkiem wobec głowy państwa, nie pokazała nic więcej. Klepanie tej samej śpiewki o ustawce nie zasługuje już nawet na machnięcie ręką. Nie namawiam Ryszarda Petru, by oddał partię jednej z (skądinąd znakomitych, pracowitych i bojowych) liderek. Stworzył ugrupowanie, na jego twarzy wisi jej popularność, bez Petru formacji nie ma. Ale to nie oznacza, że wystarczy ładnie wyglądać i płynnie mówić. Trzeba mieć wypracowane poglądy, jasne koncepcje i gotowe pomysły. Między płynnym przemawianiem a pływaniem jest bardzo cienka granica. Ryszard Petru coraz częściej ją przekracza.

Opozycja nie ma pomysłu. Ani na siebie, ani na PiS. Nie wie, w co uderzyć, jak się przebić i wreszcie - najważniejsze - jak wyrwać skrzypce PiS-owi i zagrać swoją melodię. Ten wniosek staje się już banalny i nudny. Ale jest dramatycznie aktualny. Wyborcy to widzą. I coraz bardziej obojętnieją. To najgorszy możliwy scenariusz. Jak opozycja nie porwie swoich, zostaną w domach. I zabetonują rządy Kaczyńskiego na długie lata.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Polityka