Czytasz: Durczok: Schetyna i zardzewiały brzeszczot. Co mają wspólnego?

Durczok: Schetyna i zardzewiały brzeszczot. Co mają wspólnego?

Nowoczesną wysadził w powietrze niejaki Kałuża. Teraz dorzyna ją jednak Grzegorz Schetyna.

Nowoczesna dogorywa na naszych oczach. Partia, która wprowadziła do sejmu kilkudziesięciu posłów, została wysadzona w powietrze przez jednego faceta. Nazywa się on Wojciech Kałuża, i jest aktualnie zatrudniony na stanowisku wicemarszałka województwa śląskiego. Ale po nóż do podcięcia gardła sięgnął nie Kałuża, bo jest na to za krótki, ale…Grzegorz Schetyna. Dlaczego? 

Kilkanaście dni temu pisałem, że za Kałużę polecą głowy. I że władze PO mają tylko jeden dylemat - siedzieć cicho do wyborów, udając, że wpadka Moniki Rosy (odpowiedzialnej politycznie za zdradę Kałuży) i utrata władzy na Śląsku, to wypadek przy pracy, czy zrobić czystkę już teraz. Schetyna wybrał wariant drugi.

 

Przeczytaj równieżKto odpowie za Kałużę?
 

Przypomnijmy. Do klubu PO przechodzi 7 posłów Nowoczesnej. Teoretycznie, zaprasza ich PO, praktycznie na apel odpowiada cała grupa, z (sic!) szefową klubu, Kamilą Gasiuk-Pihowicz na czele. To jawny bunt przeciw Katarzynie Lubnauer, przewodniczącej Nowoczesnej. Partia przestaje istnieć, bo jak się ma w formacji taki bajzel, to jest oczywiste, że partia już jest nieboszczykiem. Żadne gusła nie pomogą, by go wskrzesić. 

Kalkulacja Schetyny, dobijającego niedawnego sojusznika, musiała najpewniej wyglądać tak: mam do wyboru jechać Koalicją Obywatelską do wyborów sejmowych (czyli jeszcze przez rok), ryzykując, że mi wywiną taki sam numer jak w Katowicach, czy oczyścić to całe towarzystwo już teraz, a na pokładzie zostawić tylko najwierniejszych z wiernych i w takim składzie wiosłować do wyborów. Wybrał wariant drugi. Z kilku powodów.

Po pierwsze, notowania Nowoczesnej to loteria. W jednym sondażu łapią się do sejmu z niezłym wynikiem, w innym już ich nie ma. Więc tak naprawdę, warto sięgnąć po kilka znanych twarzy i machnąć ręką na resztę. 

Po drugie, działacze Nowoczesnej to amatorzy. Nie tylko Rosa dała się ograć  Kałuży. Także Lubnauer poległa w starciu ze Schetyną. Pozwoliła sobie wyjąc 7 posłów z klubu, straciła wicemarszałka sejmu (to stanowisko mają kluby a nie koła, Nowoczesna zaś od wczoraj jest kołem poselskim). Schetyna może nienawidzić wrogów, ale jeszcze większą alergię ma na słabeuszy. Przewodnicząca Lubnauer okazała się należeć  do tej drugiej kategorii. Najpierw straciła Śląsk, potem pozwoliła na przetrzebienie własnych szeregów. Jak pisałem 2 tygodnie temu, Schetyna na przydomek „zniszczę cię”, zapracował polityczną bezwzględnością, z jaką przez długie lata egzekwował rozkazy Tuska. Wie co robi, kasując niepewny element swoich układanek. 

Po trzecie wreszcie, w tej rozgrywce rolę odegrał kryzys w PiS. Kaczyński ma na głowie aferę KNF (bezczelnie przykrywaną zatrzymaniami byłego kierownictwa tej instytucji, wedle starej zasady PiS: tak zamieszać i zamącić, że nie wiadomo o co już chodzi, i czy to X ukradł, czy X-owi ukradziono, ważne, że jest afera dotycząca kradzieży) oraz rokosz biznesmena w zakonnych szatach czyli Rydzyka. Widmo partii Radia Maryja to dziś największy kłopot Kaczyńskiego. Schetyna to widzi i rusza do ataku w dobrym dla siebie momencie. 

Nie dziwią zatem absurdy, wygadywane na przykład przez panią Mazurek. 

Dawno było wiadomo, że Nowoczesna jest przystawką PO - tako rzecze  rzeczniczka PiS. I ja jej przyznaję rację, bo, zupełnie wyjątkowo, wie co mówi. Konsumpcja „przystawek”, czyli wyeliminowanie z gry koalicjantów, to danie firmowe PiS. Kaczyński najpierw chciał wsadzić Leppera do pierdla, a zgotować taki sam los Giertychowi. Pod jakim zarzutem? A jakie to ma znaczenie? POd dowolnym, od pedofilii po machloje finansowe. Skoro można było wczoraj wjechać z CBA do mieszkań byłych szefów KNF, skuć ich w kajdanki pod najbardziej absurdalnym zarzutem świata, to mozna wszystko. Wtedy, przypomnijmy, za rzekomą pomoc oszustom ze SKOK Wołomin, zatrzymano b. v-ce szefa KNF, tego samego, który za swoją działalność  tropiącą przekręty w tymże SKOK, został skatowany niemal na smierć przez bandytów działających prawdopodobnie na zlecenie szefów SKOK. Więc jeśli taki numer uchodzi dziś w Polsce bezkarnie, to znaczy, że można wszystko. 

Jest jeszcze jeden powód, dla którego szef PO rusza z tą szarżą dziś. Otóż idą święta. Jeszcze kilka dni, i Polska zapadnie w choinkowo-sylwestrowo-urlopowo długi sen. Większość z nas wróci do politycznej rzeczywistości w połowie stycznia. A wtedy bitewny kurz opadnie. I o przejściach, dąsach, awanturach i sporach w opozycji, niewielu będzie pamiętać. 

Jest jeden słaby punkt tej układanki. Grzegorz Schetyna właśnie dał sygnał, że ma własne pojęcie lojalności. I że kiedy podaje rękę, trzeba bardzo uważać, żeby nie pogruchotał kości. Nie wiem, co myslą teraz liderzy PSL, SLD, co myśli Barbara Nowacka i Robert Biedroń. Jedno jest pewne. Jeśli zdecydują się pójść z PO wspólnym, koalicyjnym frontem, Schetyna cyrograf pod umową będzie musiał podpisać własną krwią. A i tak nikt mu do końca nie zaufa. Nie można bowiem bezkarnie ściskać rąk i mówić o trwałym sojuszu, a zarz potem go zarżnąć zardzewiałym brzeszczotem. Numer z przejściem do 7 posłów z Nowoczesnej do PO, jest właśnie z tego gatunku. 

Czytaj więcej