Czytasz: Durczok: Rzecz o małych gnojkach, kreaturach i szubrawcach

Durczok: Rzecz o małych gnojkach, kreaturach i szubrawcach

Jak większość Polaków trzymam kciuki za życie Pawła Adamowicza. Ale od wczoraj wiem też, że kilku kretynom i kreaturom dostęp do twittera powinien zostać sądownie zabroniony.

To było zderzenie dobra ze złem. Symboliczne, bo dokonane na scenie, na oczach tysięcy ludzi. Trudno wyobrazić sobie większy zamach na dobro. Prezydent Gdańska w imieniu mieszkańców miasta zapalał światełko do nieba - symbol corocznego dobra, jakie Polacy, na przekór politycznym złodziejom dusz, okazują na skalę niespotykaną w świecie.  

Dokładnie w tym momencie, brutalny akt barbarzyństwa pokazał, jak łatwo święto dobroci i szczodrości zmienia się w dramat. Trzy pchnięcia nożem przerwały festiwal radości. Trzy pchnięcia nożem sprawiły, że życie Pawła Adamowicza wisi na włosku. Że lekarze zrobili co mogli, a teraz, jeśli ktoś wierzący, może się tylko modlić. Nie umiem sobie nawet wyobrazić, co przeżywa  rodzina Adamowicza. Ale bardzo chciałbym móc dziś powiedzieć im, że wszystko będzie dobrze, że ich mąż i tata to dzielny człowiek, który przeżyje ten bandycki akt terroru. Tak po ludzku, chciałbym móc ich wesprzeć dobrym słowem. 

Zwłaszcza, że Adamowicz to prezydent niezwyczajny. Nie wiem czy kochany, ale na pewno obdarzony szacunkiem, o jakim inni włodarze mogą tylko pomarzyć. Poznałem go kilka lat temu, w wyjątkowych okolicznościach (nie czas i nie miejsce o nich teraz pisać). I pierwsze wrażenie było oczywiste - kocha Gdańsk, kocha to miasto i wszystko co robi jest tą miłością dyktowane i przepełnione.

Jak większość Polaków, do późnej nocy śledziłem wszystkie doniesienia o tym dramacie, o walce lekarzy, walce o życie Pawła Adamowicza. 

Ale - niestety - śledziłem także to, co przynosił w tej kwestii twitter. I po raz pierwszy pomyślałem, że jest spora grupa debili, kretynów i zwykłych kreatur, którym dostęp do tego medialnego narzędzia powinien zostać sądownie zabroniony.

Mnie też się udzieliła złość, oburzenie i obrzydzenie wobec małych gnojków, którzy z rożnych stron postanowili zabrać głos w tej sprawie. Baranów nazwałem baranami, gnojków - gnojkami, a hieny hienami. Ktoś mówił o uspokojeniu nastrojów, o obniżaniu emocji, o panowaniu nad emocjami. A ja miałem to gdzieś. I wszystkie złe, twarde i obelżywe określenia, wrzucałem na profil z pełną świadomością. Nie żałuję ani jednego. 

Zwłaszcza nie żałuję tych, kierowanych do jednej z najbardziej haniebnych postaci polskiej sceny politycznej - Krystyny Pawłowicz. Jad, nienawiść, szczujnia i chamstwo w wykonaniu tej kobiety, wczoraj przekroczyły wszelkie granice. Podobnie było z medialnym gangsterem ukrywającym się pod pseudonimem Matka Kurka. Szkoda nawet wymieniać jego nazwiska, bo tej chamskiej i obrzydliwej postaci można w ten sposób wyłącznie zapewniać niezasłużoną reklamę. 

Czas na to, żeby takie kreatury zniknęły z życia publicznego raz na zawsze. Pierwszym krokiem powinno być zablokowanie ich w mediach społecznościowych. Następnym, sądowy proces i bolesna, dotkliwa, wysoka kara finansowa za to, co bredzą. 

Poważnie zmartwiły mnie jednak także słowa ludzi, od których oczekiwać by można więcej rozumu. Krytyka Polityczna, środowisko - jak mi się zdawało - z natury roztropne, od razu obwiniło PiS o inspirację do ataku nożownika. KIlkanaście minut po zamachu pojawił się wpis, oskarżający PiS o to, że szerzona przez tę partię nienawiść, to oczywisty powód działania szaleńca. 

Jeszcze nikt nie wiedział kim jest zamachowiec, jeszcze nie było wiadomo czy jest poczytalny, ale już kilku mądrali wiedziało, że winien jest PiS. 

Żeby było jasne. Uważam PiS za ugrupowanie groźne dla demokracji. Szkodzące Polsce i debacie publicznej. Ale do łba by mi nie przyszło, żeby oskarżać ich o inspirację zamachu, i to kiedy Adamowicza reanimowano jeszcze na scenie. Uzasadnieniem miały być słowa wykrzykiwane przez  zamachowca, że przesiedział w więzieniu 5 lat za sprawą PO. Brawo, oto dowód winy, od teraz można Kaczyńskiego oskarżać o inspirację zamachu. I pisali to rozumni ponoć ludzie…

Nie wierzę w żadne opamiętanie. Prawdziwa wina PiS polega na tym, że tak podzieliło ludzi, Polaków, fajny, mądry, dobry naród, że nawet taka tragedia jak atak nożownika, natychmiast jest rozgrywana politycznie. Ale to konsekwencja wielu lat dzielenia i siania nienawiści. A nie dowód, że 27-latek, bandyta napadający na banki, jest agentem podpuszczonym przez PiS, by wbić nóż w serce prezydenta Gdańska. 

Tego seansu nienawiści nie przerwiemy od razu, bo zbyt wiele złych emocji krąży z siłą, której nie da się zniszczyć w tydzień, miesiąc czy rok. Dziś możemy zrobić jedno. Przyjść o 18:00 na wiec przeciw przemocy. Taki jak ten, organizowany pod Teatrem Wyspiańskiego w Katowicach. Ale wszędzie indziej też. Stanąć, popatrzeć śmiało przed siebie i milczeniem wyrazić głośne NIE. Tyle. Aż tyle. 

Czytaj więcej