News

Durczok: Rząd jest na waszym utrzymaniu! Nie bójcie się walczyć.

Polski biznes to mistrzowie świata. 2 miliony małych firm, na przekór rzeszom urzędasów, z mozołem buduje PKB i zasila budżet. A kolejne rządy rozdają zarobione przez nich pieniądze.

Jest świetnie, a będzie świetniej - oficjalny ton urzędowych komunikatów nie jest wcale domeną wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Nie było w ostatnim ćwierćwieczu ministra finansów czy gospodarki, który nie zaklinałby gospodarczej rzeczywistości. Ta, Bogu i przedsiębiorcom dzięki, coraz mniej wrażliwa na polityczne wolty, okazywała się na owe zaklęcia odporna. Co nie znaczy, że wbrew deklaracjom o nieustannym wspieraniu przedsiębiorczości, kolejni ministrowie jedną ręką pomagali, drugą pracowicie podpisując stosy kolejnych, targających biznesowi nerwy i utrudniających działanie, zarządzeń. 

"Polska jest krajem opóźnionym w rozwoju cywilizacyjnym"

Polski biznes to mistrzowie świata. Pokonywanie kolejnych raf i forsowanie urzędniczych barykad nie przeszkodziło w skutecznym budowaniu potęgi polskiej gospodarki. Blisko 2 miliony małych i średnich firm, na przekór rzeszom urzędasów rozmaitej rangi, z mozołem budują PKB i zasilają budżet. Mają na głowie opresyjne podatki, groźby i ostrzeżenia, VAT niezwracany przez kwartały, nachodzące je kontrole, absurdalny w swej konstrukcji ZUS i gąszcz przepisów, w których tylko święty by się wyznał. A mimo to nie tylko nie utonęły w papierach, ale jeszcze mozolnie się rozwijają. Takie cuda tylko w Polsce. Choć cuda mają to do siebie, że z latami zdarzają się coraz rzadziej. 

A mogłoby być tak pięknie… Nietrudno wyobrazić sobie państwo jako dobrego mecenasa. Nie przeszkadza ludziom w ich aktywności. Nie każe wypisywać ton świstków i formularzy. Daje prawo do błędu, nie karze od razu gigantycznymi grzywnami. Pozwala sprawdzić, czy genialny pomysł na biznes to tylko sen, czy może sposób, by żyło się lepiej. Wszystkim. Nie unika kontaktu. Nie straszy więzieniem. Nie boi się biznesu. Myśli tak: to mój pracodawca. Przedsiębiorca płaci mi pensję, rząd nie ma przecież żadnych swoich pieniędzy. Jest bogaty tym, co dostaje z podatków. Wiedzą to wszyscy od czasu, kiedy Margaret Thatcher nazwała wszystkie rządy oszustami, oferującymi darmowe świadczenia. Rząd nie ma swoich pieniędzy. Ma twoje, obywatelu, więc niech nie mówi, że coś ci daje, kiedy w istocie jest odwrotnie - tylko zabiera. 

Kongres MŚP w Katowicach. Zobacz program

Nietrudno zobaczyć oczyma wyobraźni rząd, który dba o biznes, bo jest na jego garnuszku. I wkracza z całą surowością dopiero, kiedy wina oszusta - bo przecież wyłudzacze VAT to przestępcy, a nie żaden biznes - jest bezsporna. Cudownie byłoby mieć partnera i wsparcie, a nie podejrzliwego, donoszącego kapusia - sąsiada. Cudownie by było… I gdzieniegdzie jest. Może nie cudownie, ale dużo lepiej niż u nas. Masowa emigracja przedsiębiorczych rodaków do Wielkiej Brytanii nie była przypadkiem. Bo to tam startujący biznesmen miał trzy miesiące, żeby się sprawdzić i przetestować. A dopiero jak chwyciło, zaczynał swoją przygodę z fiskusem.

Awangarda tych 2 milionów firm zjeżdża dziś do Katowic. Jedynym odważnym, który chce rozmawiać z tym gronem, jest wicepremier Jarosław Gowin. Nie będzie miał lekko, choć akurat on za urzędnicze imperium nie odpowiada. Więcej, dostrzegając, że walka na światowych rynkach bez wsparcia nauki nie jest możliwa, ściągnął sobie na głowę atak i opór kolegów z partii rządzącej. Gowinowi trzeba kibicować, bo im bardziej buduje własne polityczne zaplecze, tym skuteczniej może wspierać biznes niezależny od partyjnych wiatrów.

Katowice miejscem spotkań świata biznesu

Mały i średni biznes to potęga. Także wyborcza. Oczywiście nie brak w nim sprzecznych interesów. Mówi o tym w wywiadzie dla Silesion.pl organizator Kongresu, były minister gospodarki, szef RIG, Tadeusz Donocik. Środowisko przedsiębiorców to także firmy żyjące z objaśniania i interpretacji zawiłości prawno-księgowych. Ale fundamentalny dla tego środowiska cel nie może utonąć w wewnętrznych sporach. Jak biznes padnie, prawnicy i księgowi nie będą mieli komu tłumaczyć przepisów. Stracą wszyscy. Jeden głos to więcej niż konieczność. To obowiązek.

"Uwolnić biznes" to dobre hasło. Szerokie. Aktualne. I mieszczące się w modnej ostatnio, zwłaszcza w internecie, zasadzie: call to action. Jest jak wyzwanie i wezwanie. Klucz do realizacji i sukcesu leży jednak w rękach samych przedsiębiorców. Żadna władza nie zrezygnowała jeszcze ze swoich prerogatyw dobrowolnie. Trzeba to na niej wymusić. Ostro i bezkompromisowo. I to wcale nie jest wezwanie do buntu. Wszak to partia rządząca głosi dziś wszem i wobec hasło, że prawdziwa demokracja wykuwa się w starciu i sporze. Więc rozmawiajcie, spierajcie się, dyskutujcie. I uwolnijcie biznes.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle