News

Durczok: Pani Beato, pani już dziękujemy, czyli takiego cyrku jeszcze nie było

Wrócił dawny Kaczyński. Demiurg, kreator, niszczyciel. Ktoś, dla kogo ludzie to zabawki, z którymi można robić, co się chce. A potem rzucić w kąt.

To była operacja specjalna. Ale jak to u nas. Zamiast akcji jak w filmie z Bondem, mieliśmy Przygody psa Cywila. Nie wiem, czy bardziej żałosne jest to, w jakim stylu musiała się pożegnać ze stanowiskiem Beata Szydło, czy to, że jej upokarzanie trwało nawet po wymuszeniu dymisji. Pewne jest, że wrócił dawny, świetnie znany Kaczyński. Demiurg, kreator i niszczyciel. Ktoś, dla kogo ludzie to zabawki. Z którymi można robić, co się chce. A potem rzucić w kąt.

Oczywiście, nie jest mi żal Beaty Szydło. Nikt nikogo na funkcję premiera wołami nie ciągnie. Dla polityka premierostwo to ukoronowanie kariery, marzeń i ambicji. A może przede wszystkim ambicji. Więc jeśli pani premier szła do polityki świadomie, musiała się liczyć, że za dwa lata takiej frajdy ktoś jej wystawi rachunek. Nie przypuszczała jednak pewnie, że tak wysoki. 

Wczoraj hitem wieczoru była konstrukcja, w której Beata Szydło ustępuje miejsca swojemu zastępcy. Zastępca ów, który właśnie wykopał ją ze stanowiska, awansuje na jej kierownika, a dotychczasowa szefowa staje się zastępczynią owego zastępcy. I choć wydaje się, że większego cyrku zrobić się nie da, dziś mamy już bardziej skomplikowaną układankę.  

Beata Szydło, która w roli europejskiego lidera czuje się równie beznadziejnie, jak Morawiecki w roli wiecowego trybuna, ma się zająć naszymi interesami za granicą. Czyli najpewniej wysadzić z siodła walącego gafę za gafą Waszczykowskiego oraz podbić wdziękiem i osobowością europejskie salony.

Jeżu...!!! Przełóżmy to z polskiego na nasze. To znaczy, że przeczołgana pani Szydło, upokorzona i ze zdemolowanym autorytetem, ma pokazać w Unii Polskę silną, nowoczesną, świadomą swojej wartości, a przede wszystkim pozbawioną kompleksów. Śmiech idzie po sali, wszyscy się tarzają, boki zrywają, a reszta patrzy i wyjść ze zdumienia nie może, że da się tak głupio i amatorsko spieprzyć sprawę. Jeśli dodać do tego, całkowicie naturalną i zrozumiałą, zadrę, jaką Szydło czuje do Morawieckiego, wychodzi, że za Polskę w świecie odpowiadać ma tandem tak zgrany, jak duet Wojewódzki - Sablewska. Jest miło, ciepło i rodzinnie.    

Fatalnie się to skończy. Zdymisjonowana pani premier nie przepuści okazji, żeby dokopać następcy, a za sukces uzna każdą jego porażkę. Maszyna nie będzie więc działać, a Jarosław Kaczyński będzie wymyślał coraz brutalniejsze wrzutki, żeby przykryć kwas w kierownictwie państwa. Dla Polaków to dramat. Będziemy mieli jazdy jak 10 lat temu, kiedy walki koalicyjne z Samoobroną i LPR doprowadziły do kompletnego chaosu w kraju. 

Są oczywiście ludzie, którym w to graj. Pierwszy zadowolony to Zbigniew Ziobro. Morawiecki to jego śmiertelny wróg. Bez Beaty Szydło przy boku, siła Ziobry znacznie by zmalała. Teraz, stojąc za jej plecami, nie naraża się na bezpośredni strzał, mając jednocześnie frontmenkę w postaci Beaty Szydło. Żeby być precyzyjnym - niewygodnej, jako cel ewentualnego ataku, także dla Mateusza Morawieckiego.

Kolejna osoba, która przynajmniej na jakiś czas ma spokój, to Antoni Macierewicz. Dzisiejsza wizyta Morawieckiego w TV Trwam, założę się o każde pieniądze, będzie zawierała wątek dotyczący Macierewicza. Czy i na jak długo Ojciec Dyrektor obroni pana Antoniego, oczywiście nie wiadomo. Ale Narodowy Test Obrony Ministra Obrony właśnie wystartował.  

Szykuje się, niestety, niezły bajzel. U nas, choć nie dla nas. 

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu