Komentarz

Durczok: Oto co dalej z metropolią! Posłuchajcie ballady o głupocie

Przeczytajcie. Zanim kolejny „wójt Gierałtowic” (to chyba już stan umysłu, a nie funkcja) uzna, że emocje są tak wielkie, że demokracja jest zagrożona. I że trzeba działań nadzwyczajnych.

Opowiem Wam, jak to będzie z tą metropolią. To będzie ballada o własnej głupocie, słabościach i śląskiej dupowatości. Tak, tej, którą Kutz tyle razy wyśmiewał, a ja z ogniem w oczach mówiłem, że ani grama jej już na „nowym Śląsku” nie ma. Myliłem się. W rozwiniętej politycznie, acz klasycznej postaci, właśnie wraca. Co gorsza, rozkwita w miejscu, z którego dotknie nas wszystkich.

W połowie ubiegłego tygodnia, w grze o metropolitalny tron, pojawiło się nowe nazwisko. To Marek Kopel. Były prezydent Chorzowa, wyjęty po latach w ciszy, jak królik z kapelusza. W obieg wielkiej regionalnej polityki wpuściła Marka Kopla Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza. Zrobiła to po fiasku, zdawałoby się ułożonych już wyborów, kiedy okazało się, że uzgodniony i pewny Kazimierz Karolczak, nie tylko nie był głosowany, ale być może w ogóle pożegna się z fotelem szefa dwumilionowego organizmu.

Kopel zasila więc zacne grono, w którym jest już (prócz Karolczaka) kilka innych, mniej lub bardziej prawdopodobnych nazwisk. Jak głoszą słynne komunikaty o stanach rzek: na Śląsku „przybyło jeden”. Ale ja przewiduję kolejny wzrost kadrowych wód. I to aż do wystąpienia z brzegów. Szczątki mojej prognozy znajdziecie w dzisiejszym Newsweeku. Tutaj pełna wersja. A zatem...

W najbliższych dniach dowiemy się, że w grze jest więcej nazwisk. O jednych będzie głośniej, o drugich ciszej. O jeszcze innych usłyszymy, że są, ale żeby ich nie palić, nawet nie są ujawniane. Tuż przed wznowieniem przerwanej sesji, na której ma zostać dokonany wybór, okaże się, że kandydatów jest tylu, że ustalić wybrańca nie sposób. Kolejny „wójt Gierałtowic” (swoją drogą, to określenie zaczyna wyglądać na stan umysłu, a nie funkcję w samorządzie) uzna, że emocje są tak wielkie, że demokracja jest zagrożona. I takie albo inne grono dojdzie do wniosku, że wybór jest niemożliwy.

To będzie kluczowy moment tej układanki. Albowiem będzie to postulat zaśpiewany na pisowską nutę. Do gry wkroczą śląscy posłowie tej partii. I powiedzą tak: "Kochani! Daliśmy wam do ręki szwajcarski zegarek. Precyzyjny mechanizm, o jakim miauczeliście latami. Obiecany przez Platformę, ale zrealizowany przez nas. Miał dać 2 milionom ludzi sprawne rządy i koniec wielu problemów. Dał bajzel, przepychanki i  dowód braku umiejętności współpracy z rządem Prawa i Sprawiedliwości, kierowanym przez Panią Premier Beatę Szydło. Trzeba wam te zabawki zabrać! Są, jak widać, samorządowcy, którzy nie dorośli do pełnionych funkcji! To kolejny dowód, jak przyspawani od wielu kadencji do swoich stołków prezydenci, wąsko i partykularnie rozumieją interes społeczny. Im zależy tylko na stanowiskach. Nam - na Was i waszym dobru. Dlatego musimy zacząć działać. Dalsza zwłoka byłaby nie tylko niewybaczalnym błędem. Byłaby zbrodnią".

Dalszy ciąg tej historii będzie miał następujący przebieg: prezydenci, przestraszeni wizją zabrania im zabawki, którą dopiero co dostali, z gorliwością neofity i na wyścigi zaczną zapewniać, że to tylko normalne w takiej sytuacji różnice poglądów. I że doskonale wiedzą, że kandydat akceptowany przez PiS jest jedynym, naturalnym i najlepszym wyborem.  Głosowanie i potwierdzenie go będzie już tylko formalnością. To wariant pierwszy.

Drugi jest szybszy. Rząd dochodzi do wniosku, że śląska małpa z brzytwą zagraża reformom oraz samorządności w Polsce, i błyskawicznie - na wniosek śląskich posłów i poselską, szybką ścieżką legislacyjną - zmienią ustawę. A w nowej, szefa metropolii będzie wskazywał premier. Koniec  historii.

Obydwa warianty są dla nas fatalne. W pierwszym zarzynana jest, w straszliwym kwiku i wrzasku, SAMO-rządność. W drugim, znacznie ciszej, robione jest to samo. Dla nas, tu na miejscu, zaczyna się kolejny rozdział historii pt. "matoły ze Śląska". A w niej postacie charakterystyczne i dobrze znane. Śląski warchoł, niepewny element, piąta kolumna, ryl z kilofem i zwykły, śląski ciul. Czyli głupek (tłumaczenie dla goroli, co ciula kojarzą raczej z męską anatomią, a u nos w heimacie to określenie zwykłego matoła). Zmagamy się z tym latami. Właśnie wykonujemy kolejny, wielki krok na tej drodze. Drodze ku przepaści.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video