Czytasz: Durczok: Oszczercy z WPROST przegrali. Ale jeszcze skowyczą, piszczą i kąsają

Durczok: Oszczercy z WPROST przegrali. Ale jeszcze skowyczą, piszczą i kąsają

Przegrani oszczercy z tygodnika WPROST kłamią. I rozpaczliwie szukają ratunku. Dotąd sądowa batalia z nimi była moją prywatną sprawą. Teraz jednak macie prawo znać prawdę.

Moi Drodzy,

Tygodnik WPROST (rozchodzący się, jak ostatnio gdzieś przeczytałem, w nakładzie dużo niższym niż grupa śledząca mój fanpage) opublikował okładkę z moją twarzą i podpisem: przegrany. Rozumiem, że jak się szoruje po dnie, każdy sposób na podniesienie nakładu jest dobry. Nawet podpieranie się kłamstwem i znaną twarzą. Ale moim przyjaciołom, widzom, internautom Silesion.pl i wszystkim zainteresowanym, należą się następujące informacje:

1. Z WPROST WYGRAŁEM PRAWOMOCNIE PROCES. W jego wyniku oszczercy mają zapłacić 150 000 złotych i przeprosić, w sposób BEZPRECEDENSOWY w historii polskich mediów (o tym za chwilę). To, co tak rozpaczliwie komunikuje WPROST, to NIEPRAWOMOCNY wyrok w jednej z trzech spraw, jakie pracownikom tego medium (bo w żadnym razie nie mogę ich nazwać dziennikarzami) wytoczyłem po fali publikacji, które miały jeden cel: zniszczyć mnie.

2. WPROST KŁAMIE. Sąd w ani jednym miejscu nie orzekł, że ludzie zatrudnieni we WPROST napisali prawdę. Sąd oddalił MOJE powództwo. Domagałem się w nim, między innymi, przeprosin za obrzydliwe słowa, jakie miałem ponoć wygłosić do "znanej dziennikarki". Żeby było jasne - NIKT, absolutnie NIKT w procesie nie potwierdził, że takie słowa padły. Dlatego określiłem wyrok sądu I instancji jako zdumiewający. I dlatego, między innymi, będę się od niego odwoływał. Więcej powiedzieć ani nie chcę, ani nie powinienem, jestem bowiem z tej (ginącej) szkoły, w której nie komentuje się wyroków sądu. Najwyraźniej moi przeciwnicy wyznają inne wartości, czego dowodem dzisiejsza, rozpaczliwa próba ratunku.

3. Nie dziwi mnie, że załoga WPROST robi wszystko, żeby zamieszać w tym wszystkim, ile wlezie. Dlaczego? Bo TA OKŁADKA MIAŁA WYGLĄDAĆ ZUPEŁNIE INACZEJ. I tu jest najważniejszy moment tej historii. Zgodnie z prawomocnym wyrokiem, WPROST MUSI PRZEPROSIĆ NA OKŁADCE ORAZ NA SZEŚCIU STRONACH WEWNĄTRZ NUMERU, za wszystkie kłamstwa, oszczerstwa, próby ośmieszenia i zniszczenia mnie. Przeprosiny mają określony format, zawierają twarze oszczerców oraz tekst przeprosin. Nie dziwię się, że przed takim upokorzeniem grupka medialnych frustratów ratuje się, jak może. Ratujcie się. Bo za chwilę będziecie wszystko odszczekiwać.

4. Mam do wygrania jeszcze dwa, z trzech wytoczonych procesów. Ale po naradzie z prawnikami, zdecyduję, czy dzisiejsza publikacja będzie przedmiotem kolejnych kroków. Nikomu nie pozwolę szargać nazwiska mojego i mojej rodziny. Bez względu na to, czy określają się jako tygodnik opinii, czy pracują w burdelku zwanym portalem.

Po wygranej z tygodnikiem, którego tytuł i tak zbyt często padł w tym tekście, dostałem mnóstwo wsparcia i wyrazów solidarności. Były i są dla mnie niezwykle ważne. Wiedzcie o tym.

Wasz

k.

PS. Jeszcze drobiazg, choć istotny. Prawomocnie PRZEGRANI to: Sylwester Latkowski, Michał Majewski, Olga Wasilewska oraz firmujący to wszystko właściciel WPROST, Michał Lisiecki. Ten, który ratuje się dzisiejszą okładką, to oskarżony w procesie karnym, zatrudniony wciąż w tygodniku, Marcin Dzierżanowski.