Komentarz

Durczok o zdradzie

Po usłyszeniu projektu Anny Kamińskiej uznałem, że prozą tego nie ogarnę. Wiedziony poczuciem misji i dopiero co odkrytym talentem, napisałem wiersz...

Zadrżeli niewierni posłowie, a i na kawalerów strach padł okrutny! Przed Sejmem pojawiła się młoda była żona jednego ze znanych posłów i oświadczyła, że zbiera podpisy pod specjalną ustawą. Nowe prawo ma uderzać w niewiernych małżonkom posłów. Udowodniona w postępowaniu sądowym zdrada małżeńska pociągałaby za sobą postawienie parlamentarzysty przed Trybunałem Stanu i dożywotnie wykluczenie go z Izb Parlamentu. A prawo zaprzysiężenia na posła albo senatora przysługiwałoby jedynie osobom pozostającym w związku małżeńskim. Osoby stanu wolnego są tego prawa pozbawione.

Po przeczytaniu owego projektu uznałem, że prozą tego nie ogarnę. Wiedziony poczuciem misji i dopiero co odkrytym talentem, napisałem wiersz.

Oto on:


To było możliwe tylko w Warszawie!

Tam dzielna kobieta w tak słusznej sprawie

raban zrobiła, głośny okrutnie, 

gdy ją zmęczyły z mężem swym kłótnie.


I choć od dawna nie byli razem,

gdyż rozwód wzięli skłonieni urazem,

damę w tej sprawie szlag trafiał stale, 

jak Antoniego o Caracale,

 
Kobieta do dzieła ruszyła więc dziarsko,

by chłopów co się prowadzą chacharsko, 

uwalić tak mocno, jak to możliwe

i w każdej dziedzinie. A że najbliżej 

 
do pobliskiego Sejmu jej było,

więc się jej dzieło tak oto ziściło.

Zebrawszy garstkę medialnej gawiedzi,

co w holu Sejmu jak zwykle siedzi,

stanęła przed gmachem z miną odważną

i opisała swą misję poważną.


Każdy chłop, co ma babę na boku 

sądzony będzie w tym samym roku.

A jeśli zdradę sam sąd potwierdzi, 

zrzucamy go wtedy z sejmowej żerdzi.

 
I leci na glebę, na łeb, na szyję

i traci te wszystkie cudowne chwile,

gdy się wdrapywał na słynną mównicę,

uwodząc słowami swą oblubienicę.


Nie ma już nocnych posiedzeń komisji,

nie ma tych wszystkich długich transmisji,

koniec z pomrukiem uznania w tłumie,

gdy się w kościele szło po komunię.

 
Koniec i z kasą, i z dodatkami.

Koniec z wszystkimi przywilejami.

Koniec jest także z immunitetem.

O Jezu! Rozstanie nastąpi z tabletem!

 
A żeby inni nie szli tą drogą,

heroina tupnąwszy nogą,

syknęła prosto w oko kamery:

na wieczność zabieram owe bajery!

 
Kto raz zdradził, więcej już posłem nie będzie.

Może przy stawie karmić łabędzie,

ale suweren już nie wybierze,

tego, co tak się sprzeciwił swej wierze.

 

Kościół biskupi mówi od dawna: 

normalne życie tylko dla stadła, 

co to dziesięciu przykazań przestrzega.

Reszta? Niech spada z ziemskiego nieba.

 

Sejm dla niewiernych na zawsze zamknięty.

Trybunał sprawi, że będziesz wyklęty,

a nawet gdybyś przypadkiem nie zdradzał

jeśliś kawaler - to też niesława.

 

Kościół uznaje ten stan za kretyński,

legalnie są w nim kler i Kaczyński,

reszta hołoty niech się więc żeni,

inaczej nie będą zaprzysiężeni.

 
Słuchając owej kobiety uważnie,

jużem był gotów krzyknąć odważnie:

precz! Ty szariatu przeklęta agentko!

Gdym nagle dostrzegł tam, bardzo prędko,


błysk w oku tej młodej damy.

Taki wyraźny, źle maskowany.

Za błyskiem owym, nieźle schowany

ukryty był przekaz - jesteście barany.

 
Dać się tak wpuścić, debile z kamerą,

uwierzyć w całe to moje dzieło,

przyleźć tu pod Sejm, z tym całym sprzętem

mogliście tylko wy, ludzie świrnięte.

 

Bo wy za newsem pójdziecie wszędzie,

do Sejmu, do łóżka i po kolędzie,

bo wyście sprawili, że te matoły 

mówią, że tworzą dzieło - choć to pierdoły.  


Projekt Ustawy Wprowadzajacej Zaostrzony Reżim Moralny w Parlamencie

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Narodowe Czytanie