Czytasz: Durczok: Naiwna siła dobra? O Owsiaku też tak myśleli

Durczok: Naiwna siła dobra? O Owsiaku też tak myśleli

Oczywiście, że nie będziemy wstawali codziennie z hasłem „siła dobra” na ustach. Ale raz na jakiś czas być może uda się nam wszystkim policzyć. I stwierdzić, że tych, którzy mają dość tego plemiennego mordobicia jest wielu.

Rafał Sonik wchodzi ze swoim pomysłem w sam środek paskudnej, ostrej, pełnej nienawiści, wojny dwóch plemion polskich. Zafascynowany siłą dobra, buntem wobec nienawiści, która doprowadziła do mordu na prezydencie Adamowiczu, chce zebrać tych, którzy na to ideologiczno - partyjne szaleństwo się nie godzą.

Patrząc na to, jak kolejne bitwy i wymiany ciosów przykryły tę tragedię, mogłoby się zdawać, że ze swoim szlachetnym idealizmem, jest skazany na porażkę. A jednak wiele wskazuje, że jego projekt ma szanse. Dlaczego?

Po pierwsze, Jerzy Owsiak też wydawał się kiedyś naiwnym idealistą. Dobry chłopak, biegający w czerwonych spodniach i wykrzykujący przez megafon, apelował do Polaków, by choć raz w roku byli dla siebie dobrzy. Na początku większość się uśmiechała, coś tam do tej puszki wrzucała, a potem o wszystkim zapominała. Jedna lata mijały, rządy się zmieniały, wiatr wielkiej polityki wiał z różnych stron, a Wielka Orkiestra grała coraz głośniej. Dziś jest fenomenem, bo choć pisowscy gracze niszczą ją, jak mogą, z roku na rok bije rekordy dobra. 

Z ideą Sonika może być podobnie. Jest oczywistym, że nie będziemy wstawali codziennie i ruszali do życiowego boju z hasłem „siła dobra” na ustach. Ale raz na jakiś czas być może uda się nam wszystkim policzyć. I stwierdzić, że tych, którzy mają dość partyjnego mordobicia, pokazowych aresztowań, dewastacji państwa, jest wielu. Bardzo wielu. To już będzie coś. Trzeba do tego  idei. I pokojowa nagroda Nobla dla WOŚP, jest kapitalnym pomysłem na zjednoczenie tych ludzi. Dziś jeszcze porównania z Noblem dla Wałęsy wydają się nieco przesadzone. Ale wtedy, w latach 80-tych, myśl o tym, że wąsaty stoczniowiec może zostać tak uhonorowany, wywoływała u wielu szeroki uśmiech albo kpiący rechot. A jednak dała siłę milionom, które pod wodzą Wałęsy obaliły komunizm. Niezależnie od tego, jak potoczą się losy fali i siły dobra, pokojowy Nobel dla Owsiaka byłby potężnym sygnałem, że w świecie, w którym obowiązuje zasada: swój albo wróg, można jeszcze robić coś dobrego. I że jest to doceniane. 

WOŚP to fenomen. I ten fenomen powinien dostać wsparcie ze świata. Skoro o Owsiaku, raz w roku, mówią nie tylko w Polsce, jest tylko jeden symbol, który może namówić światowe autorytety, by wsparły ideę Nobla dla Orkiestry. To Lech Wałęsa. To on musi namawiać innych noblistów, by wparli tę kandydaturę. Ma doskonałe z nimi kontakty, szanują go i poważają, o jego relacjach z Dalajlamą można opowiadać godzinami. Jego wsparcie może być kluczowe. 

Tragiczne wydarzenia w Gdańsku, polityczny mord w cieniu światełka do nieba, pokazały jeszcze coś. Ludzie mieli w tych dniach dość polityków. Nagle, zupełnie inaczej, zaczął być słuchany polski samorząd. To prezydenci miast, także ci z naszego regionu, byli słuchani zupełnie inaczej. Z uwagą. Poważnie. To pokazuje, że bez względu na to, jak siła dobra może być wciągana w politykę, musi kroczyć własną drogą. Prędzej czy później, ludzie ją docenią.

Czytaj więcej