Czytasz: Durczok: Mam dość płacenia za Zdzicha. Ty też?

Durczok: Mam dość płacenia za Zdzicha. Ty też?

Zdzichu złapie nowotwór płuc jak amen w pacierzu. Strasznie współczuję, ale płakał nie będę. Dlaczego mam bulić za leczenie gościa, który sam sobie pisze nagrobek?

Jeśli jestem baranem a nie kierowcą, moja składka OC szybuje w górę, jak kurs złota w kryzysie. Każda stłuczka, nieuwaga i nieostrożność, pozbawiają mnie kolejnych zniżek. Aż wreszcie płacę rachunki, od których szlag mnie trafia, ilekroć wchodzę na swoje wyczyszczone konto. OC jest obowiązkowe, więc jak go nie uiszczę, zapuka do mnie komornik.

Jest jeszcze jedno ubezpieczenie, które muszę płacić. No, chyba że wolę płacić za każdy dzień w szpitalnym łóżku. To składka na ubezpieczenie zdrowotne. Płacą ją wszyscy. Pan Heniek, pan Wacek, Pani Jadzia i Helenka. Wszyscy. W tej samej wysokości. 

No właśnie, w tej samej. Halo! Powiedziałem w tej samej wysokości! Czy Was to nie rusza??? Na naszych oczach dokonuje się największa niesprawiedliwość społeczna. I wszyscy to mają głęboko… O co chodzi? 

Weekend spędziłem w towarzystwie kilku osób, z których część miała gdzieś lekarzy, na czele z ministrem zdrowia, i co 5 minut wychodziła zapalić papierosa. Ponieważ do omówienia było parę istotnych kwestii, musiałem zacisnąć zęby i znosić smród, jakiego oni zdawali się nie dostrzegać. Choć uważają się za osoby wykształcone i nowoczesne, palenie najwyraźniej nie jest przez nich kojarzone z obciachem. Trudno. Ale z natrętnością komara atakowała mnie inna myśl. Skoro nie ulega wątpliwości, że palenie zabija i powoduje raka, a rak to syf, którego leczenie kosztuje majątek, zacząłem główkować. No i doszedłem do zasadniczego pytania: dlaczego mam fundować leczenie panu Zdzisiowi, jarającemu jak smok od 8 klasy podstawówki? Przecież Zdzichu złapie nowotwór płuc jak amen w pacierzu. I choć mu strasznie współczuję, płakać z tego powodu nie zamierzam, bo udział własny pana Zdzisia jest w tej sytuacji oczywisty. Dlaczego zatem mam bulić na leczenie gościa, który każdą paczką pisał sobie historię choroby, a od pewnego momentu nawet testament? To oczywista krzywda dla wszystkich, którzy nie palą, nie piją, dbają o zdrowie, nie wrzucają na śniadanie 2-kilogramowej golonki i nie zapijają tego litrowym browcem. Oczywiście ja, niepalący, też mogę zapaść na nowotwór. Ale wszystkie statystyki jasno dowodzą, że zdarza się to rzadziej niż u tych, którzy nie przejmują się zdrowym trybem życia. A w końcu cała branżą ubezpieczeniowa to nic innego niż rachunek oparty na statystyce. Więc logika, wedle której płacimy tyle samo co pijacy, narkomani i palacze, kupy się nie trzyma. To rozbój w biały dzień, niczym, prócz socjalistycznej mentalności, nie usprawiedliwiony.

W krajach, gdzie rządzą mądrzejsi niż Platforma i PiS, zróżnicowane składki wprowadzono już dawno. W USA poszli nawet dalej i jeśli skydiving to Twoje ulubione hobby, płacisz więcej, nawet jeśli w życiu nie zapaliłeś papierosa. Po prostu każde ryzyko, zwiększające prawdopodobieństwo wylądowania na szpitalnym łóżku, oznacza konkretną kasę, z której obłupi cię towarzystwo ubezpieczeniowe. 

U nas oczywiście dyskusja od 30 lat idzie w idiotyczną stronę. Albo socjaliści z liberałami kłócą się o dopłaty do leczenia, albo wciska się ludziom kit, że wszyscy będą leczeni jednakowo, albo wreszcie bajdurzy się o tym, że na rynku powinni konkurować różni ubezpieczyciele, tylko nikt tego nie próbuje zrealizować. Nikt też nie pomyśli, że trzeba ten chory system ze łba postawić na nogi i zacząć od fundamentów. Czyli od naszych pieniędzy. 

Oczywiście o różnych stawkach i wielu ubezpieczycielach nie zająknięto się także przy najnowszej zawierusze w służbie zdrowia, czyli przy strajku rezydentów. Lament toczy się o to, czy 6,8% to za dużo, za mało czy w sam raz. Ale nikt nie mówi, że jak palących Zdzisiów będzie jeszcze więcej, to na ich godne umieranie w hospicjach będziemy się za chwilę składać po 10%! A i to może być za mało. Oczywiście socjaliści z PO, PiS i reszty, wolą mianować kolejnych szefów NFZ, ich zastępców, kierowców, sekretarki i całe orszaki, raz na 4 lata zamieniające się w gigantyczny elektorat głosujący za utrzymaniem własnych stołków. 

Otwórzcie ten rynek, hipokryci! Wpuśćcie wszystkie firmy ubezpieczeniowe, które mają stosowne zezwolenia i doświadczenie. Pozwólcie im walczyć o klienta. Zobaczycie, jak szybko się okaże, że ćwiczący, zdrowo żyjący Kowalski ma składki połowę niższe niż Zdzichu. A niewiele później zobaczycie, jak Zdzichu rzuca palenie i, wcinając jabłko, maszeruje do pracy spacerkiem. Bo mu się to opłaca. 

Czytaj więcej