Czytasz: Durczok: Kałuża, która zatopiła PO czyli jak PiS bierze Śląsk

Durczok: Kałuża, która zatopiła PO czyli jak PiS bierze Śląsk

Sejmik, Urząd Marszałkowski, a za nimi dziesiątki spółek i tysiące posad, czeka rewolucja kadrowa. Brutalnie rzecz biorąc, zacznie się personalna rzeźnia.

Śląsk przeszedł trzęsienie ziemi. W 24 godziny wszystkie partyjne uzgodnienia i umowy szlag trafił. Na scenę wkroczył jeden facet i oznajmił: "My name is Kałuża. Wojciech Kałuża". Chwilę później na urząd marszałkowski zwaliło się polityczne tsunami.

Od dziś Śląskiem rządzi PiS. Sejmik, Urząd Marszałkowski, a za nimi dziesiątki spółek i tysiące posad, czeka rewolucja kadrowa. Brutalnie rzecz biorąc, zacznie się personalna rzeźnia. A wszystko za sprawą gościa, o którym dziś w sieci nie mówi się inaczej jak oszust, zdrajca, sprzedawczyk i ciul (wszystkie określenia w niezliczonych komentarzach dostępne na fb i tt).

W tym horrorze łatwo przychodzi tylko wskazanie tryumfatora i największego przegranego. Zwycięzcą tej rozgrywki jest minister Grzegorz Tobiszowski. To on przynosi prezesowi Kaczyńskiemu na tacy perłę w koronie. Jego układanki, rozgrywki, kuszenie albo straszenie (na razie nie wiadomo czy Kałużę kupili czy wystraszyli, najpewniej jedno i drugie) pozwoliły odbić śląskie Platformie.  Po dwóch kadencjach, województwo będące dotąd bastionem PO, przechodzi w ręce Kaczyńskiego. 

Największą klęskę, wbrew pozorom, ponosi nie Platforma ale SLD. Marek Balt może się czuć autentycznie wystrychnięty na dudka. Trzymał swoich ludzi na krótkiej smyczy, zwalczał głosy mówiące, że trzeba iść z PiS. Teraz będzie się smażył w ogniu oskarżeń o wybór złego kursu, choć po prawdzie  nie ma w tym wszystkim grama jego winy. Jest za to pełna świadomość, że za kupionym przez PiS Kałużą, mogą pójść buntownicy z SLD. I PiS zyska więcej niż jeden głos przewagi w sejmiku. Ta wizja jest jak senny koszmar i dla Sojuszu i dla Platformy, bo cementuje władzę ludzi Kaczyńskiego na jeszcze mocniejszym fundamencie. 

Reszta to bagno, w które wpędził PO i Nowoczesną polityczny łamistrajk, jeszcze niedawno oszukujący wyborców i kłamiący w żywe oczy, jak to bliskie mu są ideały obywatelskiej samorządności. 

Na Kałużę wylała się nieprawdopodobna fala hejtu. I słusznie, bo równie bezczelnego oszustwa wyborczego, korupcji politycznej i zwykłego kłamstwa, ze świecą szukać w ostatniej dekadzie. Albo i dawniej. Pan Kałuża sprzedał dotychczasowe ideały za stołek wicemarszałka. Wkrótce dowiemy się, za co jeszcze, bo dziś nic się w tajemnicy nie uchowa, a plotki o stanowisku dla żony pana Kałuży, szykowanym w JSW albo innej spółce szybko da się zweryfikować. 

Problem jednak jest poważniejszy. Wyłom w szeregach Koalicji Obywatelskiej to sygnał, jak słabe są kadry w lokalnych strukturach. I jak łatwo kupić ludzi, jeśli tylko przedstawi się im odpowiednią ofertę. Nie jest przypadkiem, że nijaki i nieznany Kałuża, facet znikąd, rekomendowany jest przez Nowoczesną. Polityczną odpowiedzialność za niego ponosi szefowa lokalnych struktur N. czyli Monika Rosa. Na nic rozpaczliwe apele i święte oburzenie na sesji. Brutalna prawda ujawniła miałkość ludzi Nowoczesnej w regionie. W porównaniu z tym, jak negocjowała z PiS słynna posłanka Samoobrony Renata Beger, Kałuża to ciężki frajer, bo dał się kupić za paczkę żelków haribo, choć mógł za sztabkę złota. 

Dla Platformy na Śląsku nadchodzą bardzo ciężkie czasy. Koalicja zatrzeszczała w najgorszym z możliwych momentów. Kałuża przeszedł na stronę dotychczasowego wroga dokładnie w chwili, kiedy ten przeżywa najcięższy od początku kryzys. Taśmy Czarneckiego ciężko raniły partię rządzącą, która jest w naprawdę poważnych opałach. Pokazanie, że w takim momencie PiS odbija bardzo ważne województwo z rąk Platformy, jest sygnałem: "nie jest z nami tak źle, patrzcie, niby mamy problemy a zdobywamy kolejny bastion PO". 

Kończy się era Platformy w „marszałkowie”. Zaczyna czas brutalnych rozliczeń. Bo władza na kolejne 5 lat właściwie była w ich rękach. Seria bolesnych pytań: „co poszło nie tak”, właśnie się zaczyna. Pierwsze przesłuchy już dochodzą zza zamkniętych drzwi.  Na razie Platforma morduje Nowoczesną.

Czytaj więcej