Czytasz: Durczok do PO: do roboty!

Durczok do PO: do roboty!

A niby dlaczego miałbym podarować swój głos ludziom Budki i Saługi? Nie kuszą mnie żadną ofertą. Mam nawet wrażenie, że czasem prowokują.

Czy oni sami wiedzą czego chcą? I czy ludzie wiedzą, czego oni chcą? Wreszcie, czy ludzie zaakceptują to, czego oni dla ludzi chcą?

Wybory samorządowe mniej więcej za pół roku. Śląska PO śpi. I niewiele wskazuje, by znalazł się ktoś zdolny szybko przerwać ten sen.  


Marzy mi się taki eksperyment. Czołówka Platformy Obywatelskiej w naszym regionie staje na katowickim rynku i odpowiada na jedno pytanie: dlaczego mamy na was zagłosować w wyborach samorządowych? Wyniki mogą powalić silniej, niż efekty eksperymentu Zimbardo. I choć nie przewiduję, by Ślązacy mieli się zamienić w oprawców z piwnic Uniwersytetu Stanforda, sytuacja, tak samo jak wtedy, mogłaby się wymknąć spod kontroli. Bo ludzie na proste pytania chcą prostych odpowiedzi. Dziś nie widać w śląskiej Platformie nikogo, kto obudzony w nocy, potrafiłby wyrecytować 3 powody, dla których TRZEBA oddać na nich głos. Najpewniej dlatego, że takich powodów po prostu nie ma. Choć bez nich PełOwcy przegrają te wybory na bank. 


Nie wiem, dlaczego miałbym podarować swój głos ludziom Budki i Saługi. Nie kuszą mnie żadną ofertą. Czasem mam wrażenie, że bezczelnie prowokują, mrucząc pod nosem: no idź, zagłosuj, zobacz kto ma szanse oderwać od koryta PiS, którego tak nienawidzisz… Może Nowoczesna, he, he…? A może skreślisz PSL…? Nie marudź maleńki, jak Ci się Kaczyński nie podoba i nie chcesz dalej wojewody Wieczorka musisz zagłosować na nas! Nawet jeśli niczego konkretnego Ci nie obiecujemy. 


Platforma, wciąż największa partia opozycyjna, nie ma żadnego jasnego przekazu w regionie. Jedyny widoczny sukces to najpierw zdecydowane przyspieszenie budowy, a potem oddanie Stadionu Śląskiego. Kocioł Czarownic otwiera podwoje nie tylko dla piłkarskiej reprezentacji, ale także dla zwykłych ludzi, Ślązaków, tych którzy chcą dotknąć i poćwiczyć na ultranowoczesnej bieżni. Ale stadion będzie stał i za PiS. Trudno uznać, by dzięki śląskiej arenie PO wygrała wybory.  


Platforma nie ma też kadr. A w każdym razie nie takich, które szarpnęłyby wybory do sejmiku. A to najbardziej upolityczniona elekcja pośród samorządowych zmagań. Czy ktoś mi powie, jak brzmi nazwisko 3-4 lokomotyw, zdolnych zawalczyć o sympatię i głosy mieszkańców województwa? Jako tako znany jest marszałek Saługa, choć i on powinien się ruszyć z fotela i przypomnieć (a często dać poznać) wyborcom. Poza tym jest jeszcze Jarosław Makowski, ale on jest znany bardziej z TVN24 i Newsweeka niż z działalności w Sejmiku (choć z uznaniem trzeba spojrzeć na jego społeczną działalność w Katowicach). Jeśli działacze PO liczą, że po raz kolejny uda się manewr ze zwycięskim wjazdem na plecach Buzka, Olbrychta i Zembali, to się mogą srogo przeliczyć. Przypominam sytuację sprzed 4 lat. Wygraliście, Panie i Panowie, te wybory cudem. Zresztą do powyborczego, poniedziałkowego południa nic na to nie wskazywało, bo zanim zliczono głosy z dużych miast, wygrywał PiS.  Działo się to ku osłupieniu lokalnych gwiazd, a szczytem groteski była niemal pretensja o czarną niewdzięczność śląskiego ludu, dla którego przecież Pani Komisarz, Pan Premier i Pan Minister, tak sobie żyły wypruwali… 


To jest ostatni dzwonek, żeby się zabrać do solidnej roboty. Także do układanek w dużych miastach, gdzie dobrze byłoby poznać kandydatów na prezydentów. I żeby oni dali się poznać ludziom, bo jak na razie nazwiska chodzące na niektórych giełdach, znane są głównie ich partyjnym kolegom.