Czytasz: Durczok: Dlaczego minister Radziwiłł przegra tę wojnę?

Durczok: Dlaczego minister Radziwiłł przegra tę wojnę?

Ktoś się dziwi lekarzom, że mają dość roboty za grosze, kiedy widzą jak się szasta publicznym groszem? Jak się zwozi policjantów, żeby Macierewicz mógł spokojnie wygłaszać bzdury na miesięcznicach?

Każdy minister zdrowia miał kłopot ze strajkującymi lekarzami. No bo jak pogonić ludzi, którzy proszą o podwyżki zmęczonym z przepracowania głosem? Jak powiedzieć „nie” ludziom pracującym za grosze i ratującym życie 10 pacjentom jednocześnie? Jak odmówić większych pieniędzy - ok, dla siebie także - ale głównie dla chorych, szpitali i przychodni? Przecież tam bieda aż piszczy. Jak zlekceważyć żądania większych pieniędzy, wygłaszane w katastrofalnym często otoczeniu i warunkach? Nie da się. Więc jak się dziwić lekarskim postulatom?

ZOBACZ : RADZIWIŁŁ: CI LEKARZE CHCĄ SKOMPLIKOWAĆ PRACĘ SZPITALI

 Taki konflikt jest cholernie trudny do rozwiązania. I wymaga nie lada umiejętności. Słuchania, zrozumienia, empatii. Te dary miał Zbigniew Religa. Miał jego uczeń, Marian Zembala. Miało kilku innych ministrów. Ale Konstanty Radziwiłł ma dar przeciwny. To dany od losu, rzadki dar podkręcania emocji. 

 Próbki dają obraz całości: 

 „Lekarze, którzy odmawiają pracy na dyżurach, robią to z rozmysłem”.

„Lekarze chcą skomplikować pracę szpitali, sparaliżować je”.

„Minister zdrowia nie uważa tej sytuacji za normalną, natomiast musi reagować”.

Nie. Nie ma się co dziwić lekarzom. I to podwójnie. Bo warunki, w jakich pracują, to jedno. Ale otoczenie i to, co wyprawia ta władza, to drugie. Można jeszcze uzasadnić 500 plus, mieszkania dla młodych czy inne atrybuty państwa socjalnego. Ale kolejne fanaberie, chore działania komisji i podkomisji smoleńskich, miesięcznice i podwyżki, ochrona prezesa i bezczelna propaganda, mogą naprawdę wkurzyć. 

CZYTAJ WIĘCEJ : 2017 W ZDROWIU – WZROST NAKŁADÓW, SIEĆ SZPITALI, PROTESTY

Ktoś się dziwi lekarzom rezydentom, że mają dość roboty za grosze. kiedy widzą, jak się szasta publicznymi pieniędzmi? Jak się zwozi tysiące policjantów, żeby Macierewicz mógł spokojnie wygłaszać swoje bzdury na miesięcznicach? Jak się widzi kampanie kłamstw i oszczerstw, finansowane z publicznych spółek? Jak się słucha o sobie nikczemnych kłamstw w TVP? W tej sytuacji trzeba zaiste solidnej dawki środków uspokajających, żeby bez emocji słuchać ministra prawiącego jak Gomułka, Cyrankiewicz albo Jaroszewicz - o warchołach, wichrzycielach i sabotażystach. 

 Wojna wypowiedziana Platformie albo Nowoczesnej, starcie o śmigłowce dla wojska, niezrozumiała, niestety, dla Kowalskiego batalia o sądy, to coś, co mieści się jeszcze w retoryce rewolucji. Patrząc na 30 lat naszej demokracji, widziałem już szturm na urzędy, firmowany przez AWS. Widziałem grabież spółek i agencji skarbu państwa, bezczelność SLD, arogancję i lenistwo Platformy. Uchodziły, bo ludzie nie byli ich w stanie zweryfikować na własnej skórze. Mogło ich oburzać zatrudnienie ciotki ministra na dyrektorskim stołku. Ale z grubsza zawsze podejrzewali, że politycy to złodzieje, a „tamtych” zastąpią „oni”. Dlaczego na służbie zdrowia wysypywali się zatem najmocniejsi? Z banalnego powodu. To coś, co potrafi zweryfikować każdy. Bo każdy, poza nielicznymi wyjątkami z końskim zdrowiem, trafi do szpitala albo przychodni. 

A tam na własnej skórze poczuje bolesną zapaść tej branży. 

 Konstanty Radziwiłł zdaje się tego nie widzieć. Nie wiem, czy ta ślepota to efekt destrukcji rekonstrukcyjnej, gdzie każdy, niepewny dnia ani godziny, nie pracuje już normalnie, tylko trwa. Być może pan minister ma iście szlacheckie skłonności do traktowania ludzi z wyższością. Być może jest po prostu zmęczony ministrowaniem. A może po prostu nie potrafi inaczej. Każdy z tych argumentów osobno to dość, by ministra odwołać. Wszystkie razem każą to zrobić natychmiast.

Czytaj więcej