Czytasz: Durczok: Brunatny marsz na oczach bohaterów. Ktoś oszalał

Durczok: Brunatny marsz na oczach bohaterów. Ktoś oszalał

W rocznicę Powstania Warszawskiego, wiceministra środowiska bredzi, że jak PiS przegra, to znaczy, że krew powstańców poszła na marne. Zdurnieliście, towarzysze.

Pisanie o tym wczoraj, byłoby okradaniem bohaterów z ich święta. W normalnym kraju, rocznica wybuchu takiego zrywu jak Powstanie Warszawskie, byłaby tylko dla nich. Dla garstki, jeszcze żyjących  bohaterów tej bezsensownej politycznie i dramatycznej po ludzku rzezi. 

Ale my od dawna nie żyjemy w normalnym kraju. Rozszarpywanie każdej rany i rozkopywanie każdego podziału. To jest dziś Polska, podpalona przez grupkę  mściwych, dyszących nienawiścią ludzi. Grupka kierowana przez człowieka, pragnącego władzy nieograniczonej. Chcącego być wszechmogącym i nie mającego ochoty za nic odpowiadać. 

Jeśli 1 sierpnia, głównymi ulicami stolicy maszerują narodowcy, wśród których jest też banda chłystków, tępo wpatrzonych w naziolskie wzorce , to nie jest to nawet prowokacja. To świństwo i zbrodnia na dumie i bohaterstwie powstańców warszawskich. Komu pamięć i rozum odebrało, że już nie pamięta, co mówili, kiedy TVN ujawnił nagrania z wodzisławskiego lasu? Może minister Brudziński zapomniał już, jak legenda powstania, Andrzej Wiczyński ps. „Antek”, trząsł się z oburzenia oglądając tępaków z Radlina, opijających w zagajniku urodziny Hitlera?

Może by tak zapytać, panie ministrze, tę garstkę ocalałych i żyjących bohaterów, czy im się podobają celtyckie krzyże w godzinę „W”? Może by tak choć przez chwilę się zastanowić, czy kogoś nie porąbało, skoro trzyma się przed sejmem, w upale, za barierkami, bohaterską dziewczynę z powstania, Panią Wandę Traczyk Stawską, za to pozwala ryczeć w takim dniu maszerującym narodowcom? 

Podpowiem. Nie ma się co zastanawiać. Odpowiedź jest jasna. Porąbało.

Minister spraw wewnętrznych wyraźnie zresztą ma teraz swoje dni. Być może jest jeszcze niesiony zachwytem po tym, jak pozwolono mu przez pół godziny mówić co chciał, w jednej z telewizji informacyjnych (i nie myślę tu o TVP, bo ani to telewizja ani informacja). Jak nabrał wiatru w żagle, to się już nie zatrzymał. 

Wczoraj, uskrzydlony Joachim Brudziński unosił się w zachwycie, uznając, że dziesiątki tysięcy warszawiaków na ulicach stolicy, to najlepszy dowód, że „totalna opozycja” poniosła porażkę. 

To co to w końcu były za potężne tłumy? Ludzie oddający hołd bohaterom czy wychodzący na złość Platformie?

Wszystko wczoraj było w tej rocznicy. A powinny być tylko cześć i chwała bohaterom

Absurdu, groteski i głupoty też, niestety, było w bród. Któraś z tych przypadłości (nie chcę przesądzać która) nie oszczędziła księdza Chyły, oznajmiającego w social mediach, że rocznicę powstania mogą też świętować oprawcy, znęcający się nad jego bohaterami.

Amen. A kiedy zobaczyłem wiceministra środowiska, stojącego przed kamerami z powstańczą opaską na ramieniu i bredzącego, że jeśli PiS przegra swoją bitwę o Polskę, to znaczy, że krew powstańców warszawskich poszła na marne - pozostało tylko zakrzyknąć:

Lekarza, do cholery! Gdzie jest lekarz??? 

PS. Przy okazji, szybkie pytanie mam. Panie ministrze Brudziński, sprawdził Pan już czy w tym tłumie nie było aby owych tępych czcicieli Hitlera? Tak, tych z Radlina, którym (oraz jak rozumiem wszystkim innym) obiecywał Pana zero tolerancji? Jakoś nie widać spektakularnych efektów innego pańskiego wzmożenia, tego sprzed kilku miesięcy.