Czytasz: Paweł Adamowicz nie żyje. Nie udało się uratować prezydenta Gdańska

Paweł Adamowicz nie żyje. Nie udało się uratować prezydenta Gdańska

Lekarzom nie udało się uratować ciężko rannego prezydenta Gdańska.

Aktualizacja 14:30

Paweł Adamowicz nie żyje. Lekarzom nie udało się uratować ciężko rannego prezydenta Gdańska. 

- Nie udało się wygrać z tym wszystkim, co go dotnęło - powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Paweł Bogdan Adamowicz urodził się 2 listopada 1965 w Gdańsku. W latach 1990–1993 był prorektorem Uniwersytetu Gdańskiego. Rok później został przewodniczącym rady miasta Gdańska. W 1998 roku po raz pierwszy został prezydentem Gdańska. Odszedł 14 stycznia po ataku, do którego doszło w czasie 27. Finału WOŚP w Gdańsku.

Aktualizacja 12:36

- Stan pana prezydenta nadal jest bardzo ciężki. Rokowania niezwykle niepewne. Potrzebujemy więcej czasu, żeby powiedzieć coś konkretnego. Walczymy - mówił dr Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

Minister zdrowia, Łukasz Szumowski, który przyjechał do Gdańska podkreślił, że "niezwykle profesjonalny podjął wszelkie możliwe metody zabezpieczenia i terapeutyczne.

- Szpital zapewnia maksimum tego, co współczesna medycyna może panu przydentowi dać - mówił minister Łukasz Szumowski.

Ciężko ranny prezydent Gdańska nie oddycha samodzielnie. Szpitalna aparatura zastępuje także pracę jego serca. Nad jego stanem czuwa ośmioosobowy zespół lekarski złożony z profesorów i krajowych specjalistów terapii, chirurgii ogólnej, kariodchirurgii, kardioanestezjologii i chirirugii klatki piersiowej. Kolejny komunikat zostanie podany wieczorem.

źródło: X-NEWS/ TVN24

Aktualizacja 2:30

Lekarze wydali komunikat na temat stanu zdrowia prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. 

- Pacjent żyje, ale jego stan jest bardzo ciężki. Operacja trwała pięć godzin, przetoczyliśmy 41 jednostek krwi. Urazy były bardzo ciężkie: poważna rana serca, rana przepony, rana jamy brzusznej - mówił dr Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. - O wszystkim zadecydują najbliższe godziny. 

Aktualizacja 21:30

Napastnik, który zaatakaował prezydenta Pawła Adamowicza, to 27-letni mieszkaniec Gdańska, który w grudniu opuścił mury zakładu karnego. Trafił tam po trzech napadach na placówki bankowe. Został skazany na 5 lat i 6 miesięcy więzienia.

Jak przyznaje policja, wszedł na scenę posługując się identyfikatorem z napisem "Media". Został zatrzymany przez ochronę dopiero po ataku na prezydenta Gdańska.

Wcześniej pisaliśmy:

Dramatyczna wiadomość z Gdańska. Prezydent miasta został zaatakowany podczas finału WOŚP. Jak podają lokalne media, sprawca chciał go zabić. Zanim został zatrzymany, miał powiedzieć do mikrofonu, że "siedział niewinny w więzieniu, a Platforma Obywatelska go torturowała".

- Dlatego właśnie zginął Adamowicz - powiedział szaleniec, który zaatakował prezydenta Gdańska.

 

Do ataku doszło w czasie odliczania do "Światełka do nieba" o godz. 20:00. Paweł Adamowicz wcześniej dziękował ludziom za wsparcie dla Orkiestry. Prezydent Gdańska został zaatakowany przez Stefana W. Został kilkakrotnie dźgnięty nożem. Prezydent osunął się na scenę. Na początku nikt nie zorientował się do czego doszło. Dopiero po chwili obezwładniono napastnika i wezwano pomoc medyczną. 

Odgrodzono scenę WOŚP w Gdańsku, a prezydentowi zaczęto udzielać pomocy. Po trwającej pół godziny reanimacji karetka zawiozła prezydenta Gdańska do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie jest operowany. Stan Pawła Adamowicza jest bardzo ciężki.

Czytaj więcej